Kategorie
Blog Przepisy

Czy trzeba zatrzymać się przy zielonej strzałce?

Tak. Trzeba zatrzymać się przy zielonej strzałce zanim skręcimy w prawo lub zawrócimy.

Sygnalizator taki składa się z sygnalizatora S-1 czyli tradycyjnego zestawu sygnałów świetlnych oraz dodatkowego sygnalizatora, tzw. zielonej strzałki. Taki zestaw oznaczony jest jako sygnalizator S-2. Kluczowym elementem całego zestawu jest zielona strzałka, która upoważnia nas do warunkowej zmiany kierunku jazdy.

Warunkowa zmiana kierunku ruchu może nastąpić tylko po ówczesnym zastosowaniu się do sygnalizatora S-1 emitującego czerwone światło nakazujące zatrzymanie pojazdu.

Warto pamiętać, że ani S-1, ani S-2 czyli S-1 uzupełniony o strzałkę, nie jest tym samym co sygnalizator S-3. Pomimo że zielona strzałka zawiera w sobie strzałkę, podobnie jak zawiera ją sygnalizator S-3, to:

  • sygnalizator zielonej strzałki w S-2 informuje o warunkowej zmianie kierunku ruchu (dodatkowo uzależnionej od sygnalizatora S-1)
  • sygnalizator S-3 informuje o kierunku w którym sygnalizator obowiązuje, a dodatkowo informuje o możliwości bezkolizyjnego skrętu/jazdy w danym kierunku (dotyczy to zarówno innych pojazdów jak i obecności pieszych).

 

http://badanie-techniczne.pl/2018/05/zielona-strzalka-w-prawo-skret-warunkowy/

Kategorie
Blog Przepisy

Początek czy koniec strefy postoju taxi? Znaki D-19 i D-20.

Wystarczy w Google wpisać: postój taxi znaki lub strefa postoju taxi, aby trafić na setki wpisów poświęconych znakom D-19 i D-20 wyznaczającym strefę postoju taksówek, a za nimi, setki pytań o to, jak to jest z tą strefą i dlaczego znak D-20 wyznacza jej koniec, a nie początek. Pytań jest wiele, ale szybko można zaobserwować, że żaden wpis nie odpowiada na podstawowe pytanie: dlaczego znak D-20 jest ustawiony na „początku” strefy postoju taxi, a nie na końcu lub za znakiem D-19? Mam na to odpowiedź.

Jedna informacja, dla niecierpliwych, do lipca 2015 roku, przepisy nie mówiły nic o ustawieniu znaku D-20, poza tym że wyznacza koniec strefy. Wielu redaktorów czy gwiazd YouTuba korzystało z tego, aby popajacować i udowodnić swoje durne racje, jako by D-20 powinien być za D-19 a taksówki powinny ustawiać się odwrotnie, pierwszy na końcu. W lipcu 2015 roku wyszła poprawka do rozporządzenia, która OBRAZKIEM pokazuje prawidłowy układ. Sens jego pozostał bez zmian. Więc nadal gwiazdy YouTuba mądrzą się, ale tym razem, przepisy są po stronie władzy. Czytaj dalej… 

http://badanie-techniczne.pl/2017/11/czy-mozna-parkowac-za-znakiem-taxi-strefa-taxi-oznakowanie/

I. ROZPORZĄDZENIE MINISTRÓW INFRASTRUKTURY ORAZ SPRAW WEWNĘTRZNYCH I ADMINISTRACJI z dnia 31 lipca 2002 r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych:

§ 53. 1. Znak D-19 „postój taksówek” oznacza miejsce przeznaczone na postój taksówek osobowych, z wyjątkiem taksówek zajętych.

2. Znak D-20 „koniec postoju taksówek” oznacza miejsce, w którym kończy się postój taksówek; jeżeli na postoju taksówek nie umieszczono znaku D-20, to kończy się on w odległości nie większej niż 20 m przed znakiem D-19.Rozporządzenie mówi także o tym, że znak powinien być dwustronny, umieszczony  w celu oznaczenia początku odcinka jezdni przeznaczonego tylko dla postoju taksówek, umieszczony przy krawężniku obok miejsca, na które podjeżdża pierwsza z oczekujących taksówek.

STOP! Czytacie? Logika podpowiada, że taksówki ustawiają się jedna za drugą, tak ja w ruchu drogowym, jedziemy jeden za drugim. Ty za mną, jesteś drugi, ja przed tobą, pierwszy. Więc ja podjeżdżam pierwszy, rozumiecie? Jak kolejka po piwo w maju, jeden za drugim, ten przy kasie pierwszy, ten na końcu ostatni. Czyli gdzie jest koniec?

Czytamy dalej, że długość odcinka przeznaczonego do postoju taksówek powinna wynikać z obserwacji i zapotrzebowania na taksówki w danym rejonie, ale nie powinna być mniejsza od 15 m (trzy taksówki) i większa niż 50 m (dziesięć taksówek).

Rozporządzenie z 2003 roku  wyjaśnia co oznacza znak D-20, co oznacza znak D-19 oraz gdzie powinien się on znajdować. Ale nie wyjaśnia, gdzie powinien znajdować się znak D-20. Przed czy może za znakiem D-19? Logika podpowiada nam, że taksówki ustawiają się jedna za drugą, aby pierwsza była zawsze gotowa do jazdy. Więc praktycznie ustawienie znaku D-20 przed D-19 jest sensowne, ale tylko… jeśli patrzymy na to z punktu widzenia pasażera lub taksówkarza. Dla kierowcy jadącego ulicą, znak D-20 informuje jasno, koniec strefy w tym miejscu. To dlaczego strefa jest za tym znakiem? Tego rozporządzenie nie wyjaśnia.

Na szczęście w 2015 roku pojawia się:
ROZPORZĄDZENIE MINISTRA INFRASTRUKTURY I ROZWOJU z dnia 3 lipca 2015 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach.

§ 1. W rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dnia 3 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach (Dz. U. Nr 220, poz. 2181, z późn. zm.3) wprowadza się następujące zmiany:

(…)

Znak D-19 powinien być wykonywany jako dwustronny i umieszczany przy krawężniku obok miejsca, na które podjeżdża pierwsza z oczekujących taksówek. Przykład oznakowania postoju taksówek przedstawiono na rysunku 5.2.19.2.

taxi-znak
Nie ukrywajmy, 12 lat od opublikowania rozporządzenia, pojawia się poprawka, która precyzuje, gdzie powinien być umiejscowiony znak D-20. I  to nie tekstem, a obrazem autor poprawki pokazuje, jak powinno to wyglądać. Może i lepiej, czasami słowa dają więcej do nadinterpretacji, a tak: czarno na białym.

W rozporządzeniu i jego zmianach, nie jest napisane, dlaczego w tej a nie innej kolejności są one ustawione. Na pytanie: na jakiej podstawie dostałem ten mandat, uzyskam odpowiedź: na podstawie przepisów prawa. Głupotą było by podważać sens tego układu, który od wielu lat wzbudza sporo kontrowersji ale… jest logiczny. Problem leżał jedynie w tym, że jadąc nie widzieliśmy znaku D-19 a D-20 który wyznacza koniec!

Wydaje mi się, że do 2015 roku, każdy kto otrzymał mandat za parkowanie w strefie postoju taxi, mógłby śmiało odwołać się od niego, a w sądzie wskazać brak wystarczających zapisów w kodeksie i w rozporządzeniu, które precyzowały by, że stojąc za znakiem D-20, naprawdę stoimy w strefie postoju taxi. Gdy mijam znak zakazu parkowania, znak końca autostrady, końca ograniczenia prędkości, to wiem… że coś się kończy a nie zaczyna.

Ale czy tak to działa? Tego już nie sprawdzimy, pozostaje nam jedynie żyć ze świadomością, że przepisy w końcu uregulowały tą wątpliwość. Dziwi mnie jednak, że kierowcy, pomimo zdanego prawa jazdy, wykłócali się o to. Przecież każdy instruktor i egzaminator wie gdzie znak D-20 stoi, przecież nawet nie poprawione rozporządzenie czy kodeks drogowy, pięknie pokazują działanie znaku D-19. Coś mi się wydaje, że albo przestajemy myśleć albo pewne zakazy łamiemy celowo, od tak, dla zabawy i chęci rozpoczęcia dyskusji z prawem.

Podsumowanie: strefa postoju taxi, gdzie koniec a gdzie początek, czy mogę parkować za znakiem końca postoju taxi. Odpowiadam: początek strefy wyznacza znak D-19, koniec D-20. Zgodnie z rozporządzeniem, znak D-20 występuje przed D-19 i jest to już nie tylko logika, ale i zapis w prawie. Znak D-19 jest znakiem kierowanym przede wszystkim dla pasażerów taksówek, a nie kierowców. Pomaga on zidentyfikować postój, ale też ustalić kolejność odjazdu taksówek. Ze względu na układ strefy, znak D-20 nie może występować nigdzie indziej jak przed D-19.

Kategorie
Blog Przepisy

Co zrobić z polisą OC poprzedniego właściciela pojazdu?

Czy poprzedni właściciel samochodu może wypowiedzieć polisę OC?
Dlaczego powinienem wypowiedzieć umowę na polisę OC po zakupie auta?
Czy muszę kupować nowe OC po kupnie auta?
Sprzedałem auto, nowy właściciel nie wypowiedział umowy OC pomimo zapewnień.

Polisa OC jest obowiązkową polisą jaką właściciel auta musi posiadać dla samochodu. Niezależnie od tego czy auto stoi na parkingu, w garażu czy w domu. Jeśli jest zarejestrowane, polisa musi być. I tyle. Są oczywiście wyjątki jak możliwość braku polisy OC dla aut zabytkowych czy kolekcjonerskich, a więc nie zdolnych do jazdy.

Kupując samochód od innego kierowcy, kupujemy samochód wraz z polisą OC i musi być ona ważna. Jesteś zobowiązany zawrzeć nową polisę tego samego dnia co kupiłeś auto. Jeśli samochód który kupujesz nie posiada polisy OC lub posiada polisę, np. oferowaną dla komisów. Na umowie sprzedaży i polisie OC powinna znajdować się ta sama data. Uchroni Cię przed karą za brak OC.

Jeśli kupiłeś auto z ważną polisą OC, to nie masz obowiązku informować o tym fakcie ubezpieczyciela. Polisa przechodzi na Ciebie tytułem zakupu auta. To sprzedający ma obowiązek w ciągu 14 dni poinformować ubezpieczalnię o sprzedaży auta, tak, aby ewentualne konsekwencje Twojej jazdy, spoczywały od tej pory na Tobie.

Warto jednak skontaktować się z ubezpieczalnią i raz: potwierdzić przejęcie praw do samochodu, dwa: potwierdzić ważność polisy oraz opłaconych składek. Pamiętaj, że polisa może zostać zakupione na okres 12 miesięcy jak i na rok ale w ratach. Polisa może być ważna do końca roku, ale kupując ją, może okazać się że jest opłacona tylko jedna z 2 czy 4 rat.

Ubezpieczyciel może, ale nie musi, przeliczyć składki polisy OC po tym jak otrzyma informację o zmianie właściciela. Jeśli kupiliście auto z ważną polisą OC, możecie zapytać ubezpieczyciela o warunki ubezpieczenia OC oraz dalsze wyliczenia składki. Ubezpieczyciel może przeliczyć składkę, chociażby ze względu na to że poprzedni właściciel korzystał ze zniżek i stażu, a Ty jesteś, np. młodym kierowcom, którego obowiązują inne warunki umowy. Zwykle przeliczenie składek następuje dopiero w następnym okresie wykupu polisy OC.

Jako kupujący masz możliwość (nie jest to obowiązkowe) wypowiedzieć polisę OC i założyć nową. Musi zostać zachowana ciągłość polisy a więc data wypowiedzenia powinna być też datą nabycia polisy. Wypowiadając polisę, zwrot nadpłaconej składki otrzymuje poprzedni właściciel samochodu.

Poprzedni właściciel samochodu NIE MA PRAWA i możliwości wypowiedzenia polisy OC która przeszła wraz z samochodem na Ciebie. Jeśli nabyłeś samochód z polisą, upewnij się co do jego ważności i opłaconych składek.

Często kupujący i sprzedający dogadują się w temacie polisy OC. Sprzedający np. obniża cenę samochodu licząc na to że wypowiesz polisę OC. On otrzyma niewykorzystane środki ze składki. OK. Pamiętaj jednak, że nie masz obowiązku wypowiadać polisy. Tak samo sprzedający nie ma możliwości jej wypowiedzenia. Nawet jeśli zawrzecie taką informację na umowie kupna-sprzedaży w świetle prawa nie ma ona żadnej mocy. Kupujący, pomimo wcześniejszych ustaleń, wcale nie musi wypowiedzieć polisy OC i nadal korzystać z tej, którą otrzymał od sprzedającego. Tu ofiarą oszustwa najczęściej padają sprzedający.

Ważna polisa OC może być dobrą taryfą przetargową przy sprzedaży auta. Szczególnie gdy nowy nabywca wie, że wyliczona dla niego składka była by dużo większa. Upewnij się, czy załączona polisa nie jest opłacana ratami. Niewykluczone, że ubezpieczyciel nie dokona przeliczenia składki dla nowego nabywcy.

Kategorie
Blog Przepisy

Tanie OC: jak oszczędzić na OC? Od czego zależy cena OC?

KNF trochę namieszała, ubezpieczyciele skorzystali z okazji i ceny OC poszły w górę. Zwyżka sięga od 20 do nawet 60%. Czy jednak wszyscy ubezpieczyciele podnieśli ceny? Tak, ale nie wszyscy poszli na całość.

Z czego wynika cena OC? Tego żaden agent nie był mi w stanie wyjaśnić, wyjaśnić jednym wspólnym schematem analizy. Oczywiście jest kilka podstawowych elementów które mają wpływ na ostateczną kwotę jaką zapłacimy, ale tylko nieliczne z nich i niekoniecznie związane z samym autem, będą decydowały o końcowej kwocie. Jedno jest pewne:

Samochód:

  • Marka, model i rodzaj silnika i tu zarówno bierze się pod uwagę popularność jak i statystyczny udział w zdarzeniach drogowych,
  • Pojemność i moc silnika – tak, ale bez przesady, różnica pomiędzy 1.6 i 2.0 jest niewielka. Na chwilę obecną nie ma czegoś takiego jak próg pojemności, ile mamy pod maską tyle pomnożymy i zapłacimy,
  • Przebieg – istotny jest zarówno stan licznika, jak i planowany roczny przebieg, tu chyba się nic nie zmieniło, resztą mój mechanik też pyta mnie o przebieg, nie wiem po co mu,
  • Jak długo masz auto – im dłużej, tym taniej.

 

Kierowca:

  • Historia ubezpieczeniowa i wiążące się z nią zniżki lub zwyżki.
  • Wiek i dotyczy to i wieku z dowodu jak i czasu jaki posiadamy prawo jazdy.
  • Miejsce zamieszkania – mieszkańcy dużych miast płacą najwięcej, a małych miejscowości mniej (zapytajcie jaka jest różnica między Szczecinem a Gryfinem, to przestaniecie się śmiać z ZGR),
  • Zawód – każdy premiuje, kogo chce i za co chce.

Bazując na doświadczeniu, np. zawód nie jest często brany pod uwagę, ale są ubezpieczyciele którzy proszą o informację. Przykład. Kiedy w banku pokazałem papiery, na których widniał nie magister, a inżynier, od razu moja zdolność kredytowa wzrosła o 200%. Dlaczego? Bo bank w którym byłem, uznał, że inżynier jako wykształcenie techniczne, daje mi o wiele większe szanse na pracę (np. gdybym ją stracił) oraz zwiększa zarobki, niż magister, którego zwykle wiele osób kojarzy z polonistyką i zawodem nauczyciela (nie, nie obrażam nikogo).

Agenci pytają też o to gdzie parkujemy auto, czy jest zabezpieczone, kto go pilnuje, czy pożyczamy go komuś, czy w okolicy są drzewa, itp. a więc eliminuje wszystkie czynniki, które w mniejszym lub większym stopniu mogą wpłynąć na ew. szkodę dla ubezpieczalni.

Niewiele możemy tu podziałać i coś zmienić w naszej sytuacji. Agent czy ubezpieczyciel przedstawia nam ofertę z którą musimy się pogodzić.

Co zrobić aby obniżyć cenę polisy OC?

Jak się okazuje mamy jednak wpływ na ostateczną kwotę jaką przyjdzie nam zapłacić, ale musimy odpowiednio wcześnie się za to zabrać, np. w chwili rejestracji auta, przeprowadzki, itp.

  • im mniejsze miasto tym lepiej, tak! Różnica to nawet kilkadziesiąt do kilkuset złotych. Przeprowadzacie się? Macie rodzinę na wsi? Zastanówcie się czy nie skorzystać z okazji. Najłatwiej będzie to zrobić przed przeprowadzką, być może uciekacie ze wsi do dużego miasta. A może nadal mieszkacie na wsi, a studiujecie w Szczecinie i potrzebujecie auta? Wiecie co robić,
  • zakup jednego ubezpieczenia… i jeszcze paru innych: dotyczy to zakupu polisy OC wraz z innymi ubezpieczeniami z oferty. Przykład: ubezpieczeniem na zdrowie, na mieszkanie, itp.
  • zakup ubezpieczenia dla kilku pojazdów w jednej firmie: j/w, jesteśmy wiernymi klientami, ubezpieczamy całą rodzinę w jednej firmie, zarówno dotyczy to naszych aut jak i dodatkowych ubezpieczeń,
  • ubezpiecz się z rodziną, a więc skorzystaj ze zniżek np. rodziców, wprowadzając tą osobę jako współwłaściciela. Korzyści są ogromne. Nie tylko obniżamy cenę OC i pracujemy na własne zniżki, ale jest też spore ryzyko. W przypadku szkody z Twojej winy, zniżki możecie stracić i Ty i Twoi rodzice, warto więc być rozważnym w tej decyzji i, np. po zdaniu prawka, poświęcić parę złotych i jednak wykupić własnie ubezpieczenie, chociaż nie najtańsze. Warto też zbadać rynek, czasami uszkodzenie pojazdu kończy się np. ucięciem kilku % zniżki albo wzrostem ceny polisy o kilkadziesiąt złotych, co w skali roku będzie i tak kroplą tego co musielibyśmy np. wyłożyć z własnej kieszeni na odszkodowanie nie zgłaszając tego ubezpieczycielowi,
  • kupiłeś auto, skorzystaj z OC poprzedniego właściciela. To rozwiązanie jest korzystne gdy składka jest opłacona na cały rok. Polisa jest do grudnia 2017 a my mamy dopiero styczeń 2017. Kiedy jest opłacona cała lub w większej części (polisę można opłacać w ratach). Warto przede wszystkim pamiętać, aby polisę OC w przypadku używanego auta wypowiedzieć w porę i opłacać ją w porę. Oszczędność może być tylko czasowa (brak wydatków na start) ale przedłużenie polisy lub jej brak, może nas sporo kosztować,
  • płatność kartą kredytową: agenci raczej informują o tym, ale warto przypomnieć. Wiele ubezpieczalni oferuje dodatkowe zniżki za płatność kartą, np. 5%. Dotyczy to i płatności w całości jak i ratalnej,
  • nie planujesz sprzedawać auta i masz trochę kasy, zapłać za rok z góry. Przykład: 12 miesięcy OC w cenie 500 zł, ale 2 raty po 300, 4 raty po 180. Tak jest i to jest normalne,
  • chcesz oszczędzać, nie czekaj do ostatniej chwili. Zacznij interesować się polisą OC 2 miesiące przed końcem ważności, ceny będą dużo niższe niższe niż tydzień przed. Czekasz na list od ubezpieczyciela? Daruj sobie. Zawsze wysyłają je na ostatnią chwilę, tak abyś nie miał większego wyboru,
  • otrzymałeś ofertę od jednego agenta? Idź z nią do drugiego, a potem znów wróć do pierwszego. Żaden agent nie da Ci 100% swojej zniżki. W końcu też chce zarobić, ale jeśli będzie mu zależało, być może przebije ofertę konkurencji. W tym miejscu wróć do początku tego artykułu. Zastanów się, czy wracając do agenta po lepszą ofertę, sam nie możesz zaproponować mu czegoś w zamian, np. zakupu drugiej polisy, płatności kartą, zakupu innego ubezpieczenia. Negocjuj,
  • nie kupuj przez internet. Myślisz że w sieci wszystko jest taniej? Te czasy mijają, internet stał się takim samym kanałem sprzedaży jak punkty stacjonarne. Albo odwrotnie. Przez internet jest szybko, tanio i wszystko można porównać… ale czy na pewno? Od kilku lat sprawdzam oferty porównywarek polis OC i gdyby miał kupować w sieci, poszedłbym z torbami,
  • miałeś szkodę w poprzednim roku? Nie martw się. Nie wszyscy ubezpieczyciele sprawdzają historię (fakt, cena polisy wzrośnie, ale być może będzie to mniej niż gdyby inny ubezpieczyciel policzył Ci składkę razem ze szkodą).
  • Tak samo jak nie u każdego ubezpieczyciela ważny jest staż prawa jazdy. A także bezszkodowa jazda czy zniżki. Chociaż każdy policzy więcej jeśli jesteś młodym kierowcom. Przykład: moje 13 lat posiadania prawa jazdy dało mi większy upust niż komplet zniżek mojej Żony. Fakt: znaleźliśmy tylko jedną firmę, która tak to przeliczyła, ale kilka stówek zostało w kieszeni,
  • ciągłość polisy w jednej firmie, ciężko mi potwierdzić to kiedy po 4 latach zamiast dostać rabat, mieliśmy zapłacić więcej niż oferowała konkurencja, ale podobno to działa,
  • macie znajomych? Siedzicie na Facebooku? Nie bójcie się zapytać o polecanego agenta albo znajomości,
  • polisa OC chroni Was, ale tak naprawdę zapewnia kasę wszystkim dookoła. Dlatego polisy OC wybiera się zwykle najtańsze, bo niczemu nam nie służą. Nie oszukujmy się, jeśli chcecie ugrać coś na ewentualnym zdarzeniu drogowym, to szukajcie polisy AC.

Podsumowanie

Ubezpieczenie komunikacyjne OC jest w Polsce obowiązkowe, a za jego brak  grozi nawet kilka tysięcy złotych kary. Jeszcze poważniejsze konsekwencje czekają nas w przypadku, gdy spowodujemy kolizję i nie wylegitymujemy się posiadaniem OC. OC musi mieć zachowaną ciągłość, chociaż gorsze od kilku dni zwłoki (odsetki) jest jego całkowity brak.

Powyższy artykuł powstał na bazie zebranych z sieci informacji i uwag, jakie najczęściej wskazywali użytkownicy pojazdów jak i sami agenci. Jeśli uważasz, że cena polisy znacząco uzależniona jest od innych czynników, daj znać w komentarzu.

Kategorie
Blog Eksploatacja

Jak odróżnić oponę letnią od zimowej i całorocznej?

Prawidłowo zadanym pytaniem, powinno być: jakich oznaczeń nie ma opona letnia, a ma zimowa i całoroczna? Dlaczego?

Opony letnie nie mają żadnych konkretnych, przyjętych, oznaczeń. Oznaczeń wskazujących, że dany typ opony nadaje się jedynie do użytku latem (czyli w założeniu wiosną, latem i jesienią wg. naszego rozumowania i oszczędności).

Opona letnia bez oznaczeń

Z czego to wynika? To proste! Oznacza się jedynie opony typowo zimowe, opony specjalistyczne oraz opony wielosezonowe (przynajmniej w teorii).

Stosuje się więc, przykładowo, oznaczenie śnieżki (3PMSF) lub/i M+S.

  • Śnieżka (3PMSF) – 3 Peaks Mountain Snow Flake. Opony przeznaczone do jazdy po ośnieżonych drogach czyli dedykowane do pracy w niższej temperaturze i trudniejszych warunkach jak lód i śnieg. Jest to jedyne oznaczenie, powszechne, wskazujące, że na 100% mamy do czynienia z oponą zimową,
  • M+S -Mud and Snow czyli Błoto i śnieg oznacza, że jest to opona, która nadaje się do jazdy w zmiennych warunkach, jak błoto czy śnieg, ale nie oznacza zimowych właściwości opony!

I wydawać by się mogło że to tyle w temacie. Niestety nie. Otóż wiele osób jest przekonanych, że symbol śnieżki (płatek śniegu) oznacza oponę zimową (prawidłowo) a M+S oznacza oponę wielosezonową. Czyli na logikę, brak oznaczenia oznacza oponę letnią. Bzdura! Znak M+S może występować zarówno na oponach zimowych, letnich jak i wielosezonowych. Tak. Znajdziemy je np. na oponach dla samochodów 4×4, itp..

Opony z takim oznaczeniem wcale nie dają nam żadnej gwarancji, że będą dobrze spisywały się na drodze zimą. O ich bieżnik, może różnić się od opony letniej, to skład mieszanki gumy już niekoniecznie. Opona zimowa to nie tylko bieżnik, ale i technologia. Technologia, która pozwala jej pracować przy obniżonej temperaturze, zmiennym ciśnieniu, itp..

Symbol M+S oznacza jedynie deklarację producenta, że opona nadaje się do jazdy w warunkach błota i śniegu, ale nie potwierdza zimowych właściwości opony.

Na podstawie w/w informacji wiemy więc, że opony letnie mogą nie mieć żadnego oznaczenia. Mogą, podobnie jak wszystkie inne, posiadać oznaczenie M+S.

Płatek śniegu, jako jedyny symbol, wskazuje, że dana opona dedykowana jest do jazdy w zimowych warunkach. Co za tym idzie do pracy w niskiej temperaturze. Opona letnia z oznaczeniem M+S może zachować swoje właściwości typowe dla opony letniej (nie mylić z wielosezonową). W wyjątkowych okolicznościach nadawać się, np. do krótkotrwałej jazdy w błocie i śniegu. Inaczej będą jednak zachowywać się opony całoroczne. Ich mieszanka gumy użytej do produkcji będzie już dostosowana do długotrwałej pracy w wysokiej jak i niskiej temperaturze, w tym w śniegu. I w końcu jeszcze inne właściwości będzie miała opona zimowa, która latem po prostu ulegnie przyśpieszonemu zużyciu nie wspominając o ryzyku uszkodzenia np. podczas jazdy po rozgrzanej autostradzie, itp..

http://badanie-techniczne.pl/2019/10/kolo-dojazdowe-predkosc/

Jak odróżnić oponę letnią od wielosezonowej?

O ile masz sporo pojęcia o oponach, łatwo zidentyfikujesz ich mieszankę. Określisz gumę z jakiej są wykonane, rozpoznasz bieżnik lub zapoznasz się odpowiednio wcześnie z deklaracjami producenta opony. Jeśli jednak nie zrobisz tego lub po prostu nie masz wiedzy bez pomocy specjalisty nie jesteś w stanie samemu nic zrobić. Opony wielosezonowe jak i opony letnie mogą być bardzo podobne do siebie i posiadać te same oznaczenia.

Wnioski

Decydując się na zakup jednej czy drugiej, warto nie tylko sprawdzić fora i podpytać znajomych. o pomoc sprzedawcę. Jeśli mamy na oku kilka modeli, sprawdź co deklaruje producent opony. Możemy jednak przyjąć ogólnie, że:

  • opony bez oznaczenia (śnieżka lub M+S) oraz innych (np. 4 all season, itp.) będzie oponą typowo letnią. Letnią, tj.dedykowaną do pracy w dodatnich temperaturach i względnie dobrych warunkach atomosferycznych – pomijam opony typowo na deszcz, asfalt, piasek, itp,
  • opony oznaczone M+S mogą oznaczać opony wielosezonowe jak i opony zimowe. Trudno będzie znaleźć to oznaczenie na oponach letnich. Nie oznacza to, że kupując oponę np. z poza Europy, nie trafimy na ten symbol,
  • opony oznaczone płatkiem śniegu lub płatkiem śniegu i M+S będą oponami typowo zimowymi,
  • wielosezonowe oznaczone są zwykle napisem 4 all season lub symbolem zmiennych warunków atmosferycznych, w tym śniegu i słońca,
  • opony zimowe bez płatka śniegu, nie są oponami zimowymi,
  • letnie z płatkiem śniegu lub M+S powinny wzbudzić Waszą czujność.

Kategorie
Blog Wyposażenie

Co warto wozić w samochodzie na grilla?

Kompletujemy zestaw Grill Pack do samochodu, niezbędnik każdego kierowcy-kucharza:

Wraz z nadejściem pierwszych, mocniejszych promieni słońca w okolicach kwietnia, zaczynamy powoli myśleć o coraz częstszych wypadach na łono natury. Co by nie przynudzać, napiszę wprost: zaczynamy myśleć o odpaleniu pierwszego grilla. Nie dziwię się, kiełbasa z grilla, chleb a czasem i jakiś chmielowy napój, to kusząca propozycja na spędzenie weekendu z rodziną. Dla każdego coś dobrego.

Czasami warto podejść do tego tematu nieco szerzej i poszaleć z ogniem nieco częściej. Ja, gdy tylko odpalam pierwszego grilla zwykle w weekend majowy, do września nie wyciągam go już z bagażnika. Pilnuję za to regularnie, aby nie brakowało mi węgla i podpałki oraz kilku drobiazgów. Nigdy nie wiadomo, kiedy wpadnę na pomysł zjeść, np. obiad nad jeziorem czy polanie.

Pewnie co bardziej złośliwy, zwrócą uwagę że na grilla nie jeździ się samochodem, hehe. Ale czasami niestety trzeba być kierowcą.

Pomijając planowane wyjazdy, warto przygotować się na spontaniczne akcje, jak szybki wyskok po pracy. Warto też uwzględnić to wyposażenie, np. podczas wyjazdu na wakacje czy dłuższej trasy, czy to w góry czy nad morze, zawsze znajdzie się miejsce do tego aby na chwilę się zatrzymać, zjeść i odpocząć. Być może znudzeni kuchnią regionalną, zapragniemy zjeść coś prostego. Tym bardziej, że podstawowe składniki (kiełbasa czy kurczak) dostaniemy praktycznie w każdym sklepie.

Kompletując wyposażenie (Grill Pack) do auta, warto zabrać ze sobą kilka niezbędnych gadżetów. Musimy jednak pamiętać, że bagażnik to nie graciarnia, co wyjmiemy trzeba będzie potem włożyć (donieść) i część wyposażenia trzeba odświeżać (ruszt, talerze, sztućce i zapasy). Jest jednak kilka elementów które są stałe i pozwolą nam na szybkie podjęcie decyzji: dziś nie jemy w domu (ani u teściowej) jedziemy na kiełbasę  do lasu. Wyposażenie musi być więc ograniczone, ale i w pełni wyczerpujące nasze potrzeby (w tym zdarzenia losowe).

WĘGIEL:

Warto odpowiednio wcześnie zdecydować się na wybór, np. odpowiedniego węgla. I od tego zacznę przygotowywanie mojego Grill Packa:

  • węgiel drzewny: w wielkim skrócie wypalone drewno. Najtańsza opcja. Warto wiedzieć o nim trzy rzeczy: szybko się rozpala, szybko się wypala, osiąga niższe ale wystarczające do grillowania temperatury. Wada: trudno osiągnąć z nim równomierny żar na całej powierzchni. Węgiel drzewny to idealne rozwiązanie na szybkiego grilla, gdzie liczy się czas. Zalecany do kiełbas i chudego mięsa lub grillowanych warzyw. Zaraz po zwykłym drewnie, jest to jedno z czystszych paliw,
  • brykiet: węgiel drzewny wymieszany z dziesiątkami dodatków, jak trociny, wióry, torf, słoma. Ma zbitą konsystencję, przez co rozpala się długo, ale także długo się wypala. Osiąga znacznie wyższą temperaturę spalania oraz bardzo łatwo wyrównać nim siłę żaru na całej powierzchni grilla. Dobrej jakości brykiet, wypala się nawet kilka godzin. Jest więc idealnym rozwiązaniem na dłuższe posiedzenie oraz do przygotowania dań, wymagających wyższej temperatury (przy krótkim czasie obróbki cieplnej),
  • drewno: jeśli zdecydujemy się na rozpalenie ogniska, zadbajmy o to aby do utrzymania ognia używać drewna z drzewa liściastego. Drewno iglaste zawiera liczne olejki eteryczne, które podgrzane mogą być silnie toksyczne. Drewno powinno być odpowiednio wysuszone. Warto także pamiętać, że spalone drewno nie wytwarza szkodliwych substancji. Pieczenie kiełbasek powinno odbywać się nie na ogniu z ogniska, a na wytworzonym z niego żarze. Cały proces przygotowania ogniska może trwać nawet kilka godzin.

Warto kupić przynajmniej 2 worki węgla, na który się zdecydujecie, to już Wasza sprawa. Ja zwykle wybieram brykiet, chociaż praktyka pokazuje, że na 3 osobowy wypad, węgiel drzewny jest najlepszy.

WAŻNE! Co by nie zepsuć smaku jedzenia, od rozpalenia (niezależne ile i jakiej podpałki używamy, warto poczekać kilkanaście minut, aż pojawi się żar. Nie kładziemy jedzenia na świeżo rozpalonego grilla.

GRILL:

W sieci, za około 100 zł (często także w różnego rodzaju programach lojalnościowych) można trafić grille walizkowe. Zdecydowanie jest to najlepszy sprzęt do przewożenia, nie tylko ze względu na wygodny kształt do przenoszenia (walizka) ale także ze względu na to, że zamknięty, pozwala nam zapomnieć o syfie który się w nim znajduje. Oczywiście chowamy go bez węgla, żaru i popiołu. Niektóre mają ruszt wielopoziomowy.

Bardzo dobre okazują się także tanie rozwiązania, a więc grille za 15-20 zł. Chociaż nie grzeszą trwałością, to są lekkie, zajmują mało miejsca i wbrew pozorom działają minimum 1-2 sezony. W przypadku gdyby okazało się że musimy go porzucić (brak miejsca w aucie, kolega wraca w bagażniku) strata będzie niewielka. Warto zostawić karton, przyda się do schowania grilla oraz kilku gadżetów, np. szczypiec.

Przed rozpoczęciem sezonu grillowego z takim sprzętem, warto wybrać się  do Castoramy i wymienić zwykłe nakrętki na motylki. Ułatwi nam to montaż grilla. W innym przypadku polecam doposażyć się w kombinerki lub dokręcać ręką pamiętając że grill będzie mniej stabilny przez to.

Jeśli zdarza nam się jeździć w kilka osób, zdecydowanie polecam opcję walizkową. Często można trafić też grille okrągłe – kopułowe. Są fantastyczne, pod warunkiem, że mamy miejsce na ich przewożenie i zabawę w składanie i rozkładanie. Polecam dla smakoszy i na dłuższe wypady np. 2-3 dniowe. Polecam do ogrodów. Nie polecam do szybkich akcji.

WAŻNE! Zanim wyruszycie z nowym grillem w plener, warto sprawdzić jak się go montuje i czy czegoś nie da się ulepszyć (jesteśmy profesjonalistami, nie mamy czasu na pieprzenie się z instrukcją). I chociaż tu kobiety nie powinny się wtrącać i dać samcom spokojnie rozstawić sprzęt, to nie ma nic gorszego jak widok faceta, który kompletnie nie wie co robi. Nawet jeśli wcześniej wypił już trochę złotego nektaru.

ROZPAŁKA:

Skoro mamy węgiel i grilla, to warto zadbać o rozpałkę. Osobiście używam rozpałek w płynie z 2 powodów: nie zachodzą wilgocią oraz działają szybko. Nie oznacza to jednak, że te w kostkach są gorsze, chociaż mogą wymagać więcej zabawy z rozpaleniem.

WAŻNE! Nigdy nie kładziemy mięsa na grilla od razu po rozpaleniu, bo rozpalający się węgiel kopci i wydziela różne szkodliwe substancje. Dodatkowo musimy poczekać na wypalenie się całej podpałki.  Mięso kładziemy na żar i dopiero wtedy rozpoczynamy grillowanie, to samo dotyczy ogniska, ale tu sprawa może potrwać nawet godzinę jak nie dłużej. Nigdy nie dodajemy rozpałki do już rozpalonego węgla, po prostu trzeba pilnować żaru dokładając węgla, a i to robimy tylko wtedy, gdy mamy przerwę w pieczeniu.

ZAPAŁKI LUB ZAPALNICZKA

Naprawdę muszę tłumaczyć o co chodzi? Plus jest taki że w aucie mamy zapalniczkę, chyba, że ktoś ją zdemontował co by sobie podłączyć stroboskop, kamerę do samojebek i parę innych zbędnych gadżetów. Nie mniej awaryjnie jest i warto pamiętać o niej.

Oczywiście aby skorzystać z zapalniczki samochodowej, nie wjeżdżamy autem na środek polany czy do jeziora, tylko bierzemy jakieś papiery, drewienko czy rozpałkę, podpalamy i wracamy do grilla. Kombinujcie.

Podpałki potrzebuję do rozpalenia się ognia. Nie odpalimy ich więc ani od papierosa, ani (być może) od zapalniczki samochodowej (patrz wyżej).

ŚRODKI CZYSTOŚCI

Bardzo przydatne, potrzebne i ratujące nie tylko nasze ręce ale i tapicerkę auta, przed tłuszczem i ketchupem. Szczególnie jeśli mamy dzieci. Warto także pamiętać o nich przy rozkładaniu grilla, aby wyczyścić od razu ruszt.

WAŻNE! Po opróżnieniu grilla z popiołu i resztek żaru, nie polewajcie go wodą. Możecie doprowadzić do uszkodzenia, np. pęknięcia blachy, ale narobicie sobie także sporo syfu. Popiół i woda to zła mieszanka. Lepiej go opróżnić, zostawić do wystygnięcia (nie powinno potrwać to dłużej jak kilka minut lub kilkanaście dla grilli żeliwnych). Resztki popiołu można zeskrobać patykiem.

Do auta zabieramy:

  • butelkę z wodą (kranówą),
  • butelkę z wodą pitną (nawet rozgrzana od słońca, nadal będzie nadawała się do picia),
  • rolkę ręczników papierowych,
  • małą szczotkę lub gąbkę do naczyń,
  • 1-2 reklamówki, mocniejsze,
  • mokre chusteczki (dział dla dzieci, 2-3 zł za paczkę).

Nie brudzą się tylko Ci co nic nie robią. Ruszt czyścimy przed użyciem i po użyciu. Dzięki temu unikniemy jedzenia starego tłuszczu, a i przygotowane jedzenie nie będzie nam przylegać do kratki.

SPRZĘT UZUPEŁNIAJĄCY:

  • ostry nóż, do krojenia mięsa, chleba, warzyw,
  • widelec lub widły do mięsa, szczypce (obowiązkowo, nie podlega to dyskusji)
  • zestaw papierowych talerzyków (łatwiej się rozkładają niż plastik),
  • zestaw plastikowych sztućców,
  • zestaw plastikowych kubków,
  • kubki do piwa,
  • rolkę folii aluminiowej,
  • patyczki do szaszłyków,
  • plastikowa miseczka (np. do mieszania sałatki),
  • mała plastikowa deska (lekka i poręczna).

Folia aluminiowa ma wiele funkcji, warto też pamiętać, że jej matowa strona przyciąga ciepło, a błyszcząca odpycha. Jeśli owiniemy ziemniaki czy czosnek folią (mat na zewnątrz) i wrzucimy w żar, możemy liczyć na pyszne dodatki do kiełbasy i mięsa. Przydaje się też do zmniejszania żaru (układamy na niej mięso, mat w dół). Możemy też owijać w nią mięso (mat na zewnątrz), np. zawinięte mięso pieczemy na ogniu, a 5-10 minut przed końcem odwijamy i grillujemy.

Miska i deska (przydatne do krojenia, szczególnie, jeśli produkty na grilla kupujemy w drodze, a nie przygotowujemy wcześniej w domu.

Plastikowe sztućce, talerze i kubki. Nikt ich nie lubi, psują wizualną część grilla, ale awaryjnie przydają się. Polecam talerzyki brać papierowe, może mniej odporne na  wilgoć, ale za to nim gorąca kiełbasa poparzy nam rękę, zdążymy z nimi dojść do stołu lub kosa. Lepsze dla środowiska. Jeśli mamy nadmiar sprzętu w domu, warto oczywiście zabrać metalowe sztućce i ceramikę, ale pamiętajcie że one sporo ważą i trzeba je potem targać z powrotem.

Osobiście polecam zamówić sobie np. zestaw z IKEA (zestaw dla dzieci), bardzo odporny na wszystkie warunki, w tym mycie w zmywarce. Chociaż… to plastik.

Ostry nóż i szczypce to podstawa, nawet jeśli wydaje Ci się że wszystko załatwić można plastikowym widelcem, to… to wiedz że jesteś w błędzie.

Kubki do piwa: trudne do transportu (łatwo je uszkodzić) ale za to mogą być pomocne tam, gdzie nie jesteśmy pewni co do tego czy na pewno można spożywać alkohol. Polecam poszukać takich nieprzezroczystych.

PRZYPRAWY:

Nie wiemy kiedy i co będziemy przygotowywać, dlatego warto gdzieś tam mieć ze sobą też parę przypraw:

  • sól i pieprz,
  • czerwona słodka papryka,
  • przyprawa do ziemniaków,
  • przyprawa do kurczaka i mięs, np. Grill Klasyczny,
  • ketchup i musztarda (niestety mało odporne na wysokie temperatury, towarzyszące naszym rozgrzanym od słońca autom, ale jak to mówią, nikt jeszcze nie umarł od zjedzenia gorącego ketchupu).


LODÓWKA PRZENOŚNA:

Osobiście nie używam lodówek przenośnych. Zabierają dużo miejsca. Warte uwagi są jednak składane walizki termoizolacyjne, które po zjedzeniu zawartości, można po prostu złożyć. Lodówka przenośna na pewno spełni swoją rolę jeśli planujemy przenosić rzeczy wymagające koniecznie niskiej temperatury lub gdy w docelowej lokalizacji trudno będzie o cień.

PODSUMOWANIE:

Cały zestaw, nie powinien zająć Wam więcej miejsca niż to co zajmuje karton z grillem + mała torebka z dodatkami. Nie potrzebujecie półmetrowych szczypców, tak samo jak maczety do krojenia pomidorów, wybieracie mniejsze sprzęty, ale dbajcie aby spełniały swoją rolą. Nóż, szczypce czy metalowe patyczki do szaszłyków, to jednorazowy zakup.

Przyprawy możecie przewozić w torebkach, ale są także dostępne różnego rodzaju pojemniki plastikowe czy pojemniki wielokomorowe.

To wszystko po prostu warto ze sobą mieć i gwarantuję Wam, że czy przygotowując się w domu do sobotniego grillowania, czy spontanicznie zawijając do lasu po pracy, nic Was nie zaskoczy. A dobrze wiecie, że łatwo o czymś zapomnieć. Taki zestaw to także dowód na to, że wiecie co robicie i jesteście profesjonalistami. Może i koledzy powiedzą, że mamy więcej sprzętu niż kobieta nosi gadżetów w torebce, ale nas interesuje przede wszystkim opinia żeńskiej części towarzystwa (i odwrotnie, jeśli czyta to jakaś dama). Dzieciakom na pewno też spodoba się kolorowa zastawa z IKEA.

Jeśli nie chcecie aby to wszystko latało Wam po bagażniku, w pierwszym lepszym supermarkecie czy markecie budowlanym, w granicy 10-15 zł nabędziecie multifunkcjonalną skrzynkę na graty. Jej jakość może budzić wątpliwości, ale praktyka pokazuje, że jeśli nie będziecie jej kopać, to kolejną kupicie za 2-3 lata.

Zestaw Grill Pack ekonomiczny: 

  • grill 15 zł,
  • worek węgla 9 zł,
  • podpałka i zapałki 5 zł,
  • rolka ręczników papierowych 2 zł,
  • paczka mokrych chusteczek 3 zł,
  • zestaw plastików 10 zł,
  • butelka wody 2 zł,
  • przyprawy 5 zł,
  • nóż i szczypce 15 zł,
  • rolka z folią aluminiową 4 zł,

Razem 70 zł 

Zestaw Grill Pack Premium:

  • grill walizkowy 100 zł,
  • worek węgla + zapasowy 18 zł,
  • podpałka + zapalniczka 6 zł,
  • rolka ręczników papierowych 2 zł,
  • paczka mokrych chusteczek 3 zł,
  • zestaw plastików IKEA 20 zł,
  • butelka wody 2 zł,
  • przyprawy 5 zł,
  • nóż i szczypce 15 zł,
  • rolka z folią aluminiową 4 zł,
  • koszyk do bagażnika 10 zł.

Razem 185 zł 

Uzupełnienie:

  • koc (od 10 zł w górę…),
  • koszyk piknikowy lub zakupowy (od 20 zł w górę), sztywny,
  • wózek plażowy lub zakupowy do przewozu gratów (od 50 zł w górę),
  • reklamówki, woreczki i inne pojemniki na resztki jedzenia, co by było coś na śniadanie.

Reklamówki są fajne, ale wygląda się z nimi mało profesjonalnie. Jeśli organizujecie większą akcję, zadbajcie aby cały zestaw, dało się zabrać w 1 max 2 ręce. W końcu w drodze powrotnej dojdzie Wam dodatkowo: zmęczone dziecko, zmęczony pies, mokry koc, dmuchany wieloryb i zestaw kijków i kamieni Waszej pociechy. W plecaku wszystko Wam się zgniecie lub powylewa.

Może i jest tego sporo, ale zapakujcie to do koszyka i sami oceńcie czy naprawdę tego jest tak wiele. To podstawy. Oczywiście całość uzupełniamy jedzeniem i piciem, ale o tym w osobnym wpisie.

Kategorie
Bezpieczeństwo Blog Przepisy

Nowe przepisy – pierwszeństwo pieszego na i przed przejściem dla pieszych

Wiemy już, że nie tak szybko zmienią się przepisy dot. pierwszeństwa pieszych na i przed przejściem dla pieszych. Petycja przepadła i nie zyskała poparcia w Sejmie. Dlaczego? Przedstawiciel MSWiA Dariusz Minkiewicz,  skomentował to wprost: zmiana przepisów nie ma żadnego związku z bezpieczeństwem. I w mojej także ocenie, jest to bardzo trafiony komentarz. Dlaczego? Dowiesz się tego z dalszej części artykułu.

Odrzucenie pomysłu, nie oznacza, że temat został całkowicie zakopany. Dariusz Minkiewicz zachęca aby petycja była wstępem do dalszej dyskusji, a samą zmianę wesprzeć dodatkowo kampaniami informacyjnymi skierowanymi zarówno do kierowców jak i pieszych.

O co chodzi ze zmianą przepisów?

Dziś przepisy ruchu drogowego mówią wprost, że pierwszeństwo przed pojazdem pieszy ma wyłącznie wtedy, kiedy znajduje się już na przejściu dla pieszych. Nie przed ani nie zbliżając się do niego. Natomiast istnieją oczywiście przepisy wskazujące jak kierowcy powinni się zachować zbliżając się do przejścia dla pieszych. Nie oznacza to wprost, że kierowca ma obowiązek ustąpić pieszemu pierwszeństwa.

Wg. Minkiewicza kierowcy doskonale zdają sobie sprawę z obowiązujących przepisów, ale badania i statystyki wskazują, że kierowcy zwyczajnie ignorują obecność pieszych. Ignorują przed przejściem dla pieszych i z tego powodu niechętnie ustępują im pierwszeństwa. Co gorsza, duża popularność kamer samochodowych udowadnia także, że bardzo wielu kierowców ma także problem z wyprzedzaniem, omijaniem pojazdów przed i na przejściu. I nie tylko. Często ignorują też fakt, że pieszy znajduje się już na przejściu dla pieszych.

Nie ukrywajmy także, że lokalizacja wielu przejść dla pieszych, po zmianie przepisów, musiała by ulec zmianie. Lokalizacja przejść lub przygotowanie ich otoczenia, tak, aby skutecznie zwiększyć możliwość dostrzeżenia pieszych.

Czy piesi potrzebują pierwszeństwa?

Jeśli kierować się treścią petycji, zmiana przepisów ma wpłynąć na bezpieczeństwo pieszych. Wydaje się jednak, że zmiana przepisów większy wpływ będzie miała jednak na sprawność orzekania winy kierowców. A także pozwoli pieszym bezkarnie i z jeszcze większą nieuwagą poruszać się po przejściach.

O ile kierowcy ignorują obecność pieszych przed przejściami, to piesi także potrafią zignorować obecność poruszających się pojazdów. Zawierzając swoje życie wyłącznie prawu do pierwszeństwa na przejściu dla pieszych.

Komu zmiana przepisów pomoże? Wygląda na to że nikomu. Kierowcy, który dziś ignorowali pieszych, po zmianie przepisów zwyczajnie mogli by być skutecznie ciągani do odpowiedzialności zawsze, kiedy odważyli się przejechać przez przejście, gdy w pobliżu był pieszy. Piesi, pewni pierwszeństwa oraz w oparciu o obecne ich zachowanie, mogli by praktycznie bezkarnie i bez żadnej rozwagi wchodzić na przejścia, wymuszając niejednokrotnie zatrzymanie pojazdu. W końcu mają pierwszeństwo.

Oczywiście każdy medal ma dwie strony. Kierowcy odgórnie zobligowani by byli do zachowania większej ostrożności a tym samym prawnie ustępowali by pieszym pierwszeństwo. Piesi mogli by zyskać wiele przywilejów, które w centrach miast są im faktycznie potrzebne i przydatne.

Co na to media?

Media branżowe skutecznie stają murem za petycją w kółko przywołując te same argumenty: piesi potrzebują zmiany przepisów. Muszą czuć się bezpieczniej. Mają prawo do korzystania z przejść. Kierowcy są źli. Itp. Nikt jednak nie pisze o tym jak wygląda dziś przechodzenie przez jezdnie. Większość serwisów branżowych ignoruje całkowicie przewinienia pieszych, uznając wyłącznie kierowców jako winnych powodowania wypadków. Także śmiertelnych.

Problem dotyczy i pieszych i kierowców. Kampania edukacyjna towarzysząca zmianie przepisów to świetny pomysł, ale inne statystyki pokazują, że kierowcy ogólnie mają problem ze znajomością przepisów obecnie obowiązujących. Piesi także. A praktyka pokazuje, że na drodze/przejściu, obie strony potrafią stworzyć nowe teorie i prawa, o których nikt nie słyszał. To droga donikąd. Nie jest w mojej ocenie przywoływanie zachodu jako przykładu, gdzie takie prawo działa i ma się świetnie. Edukacja, mentalność, kary, odpowiedzialność. A przede wszystkim ŚWIADOMOŚĆ tego, czemu służą, jak z nich korzystać i po co istnieją przepisy ruchu drogowego.

Kategorie
Przepisy

Stłuczka z źle zaparkowanym autem – kto winny?

Opis sytuacyjny: wyjazd z parkingu. Tuż przy wyjeździe źle zaparkowany pojazd. Dodajmy pikanterii, w środku pijany facet, a w dłoni nóż, z bagażnika wystaje zakrwawiona ręka. Wyjeżdżam, ocieram, urywam zderzak mu, sam rysuję sobie drzwi i błotnik. Kto winny spowodowania stłuczki ze źle zaparkowanym pojazdem?

Pomijając absurd tej sytuacji, winnym zdarzenia jest… kierowca wyjeżdżający z parkingu. A dokładnie jest on winny spowodowania kolizji i to on będzie odpowiadał za uszkodzenie pojazdów. Jeśli w wyniku zdarzenia dojdzie do konfrontacji z ubezpieczycielem, poszkodowany, a więc pijany morderca w źle zaparkowanym pojeździe, będzie mógł skorzystać z polisy OC sprawcy.

http://badanie-techniczne.pl/2018/05/jak-spisac-oswiadczenie-sprawcy-kolizji/

Nie mniej kierowca pojazdu źle zaparkowanego, odpowie za parkowanie w miejscu niedozwolonym, a więc także zostanie ukarany mandatem. O ile na miejsce zdarzenia zostanie wezwana Policja lub Straż Miejska. Pomińmy kwestie broni, krwi i alkoholu.

  • Fakt, że na drodze znajduje się inny pojazd, np. źle zaparkowany, nie zwalnia nas z zachowania ostrożności. To my, a nie on, włączamy się do ruchu.

Analogicznie wyjeżdżając z podporządkowanej w jednokierunkową, to my ustępujemy pierwszeństwa wszystkim uczestnikom ruchu. Zarówno tym jadącym przepisowo, tym jadącym pod prąd oraz rowerzystom, którzy na takich drogach mogą zwykle poruszać się w obu kierunkach. Jeśli na środku drogi spotykamy pijanego pieszego (lub trzeźwego), który łamie przepisy. Przechodzi w niedozwolonym miejscu, także zachowujemy ostrożność i umożliwiamy mu opuszczenie jezdni. Nie rozjeżdżamy go chyba, że do zdarzenia dojdzie ewidentnie nie z naszej winy, a np. z powodu bardzo ograniczonej widoczności. Ale i tu, nie zwalnia nas to z zachowania ostrożności. Jeśli jest dobra widoczność, prosta droga, potrącenie pieszego będzie w tej sytuacji z naszej winy – winy kierowcy.

Czy warto wzywać Policję do stłuczki?

Dane uczestników zdarzenia są poprawne, nie wzbudzają wątpliwości. Wina też jest ustalona i strony nie wnoszą sprzeciwu – nie warto wzywać Policji. Dlaczego?

  1. Z powodu straty czasu. Wystarczy spisać oświadczenie sprawcy kolizji.
  2. Z powodu mandatów, które otrzymają uczestnicy zdarzenia: parkowanie w niedozwolonym miejscu oraz spowodowanie kolizji.

http://badanie-techniczne.pl/2018/05/kiedy-wzywac-policje-do-miejsca-wypadku/