Kategorie
Bezpieczeństwo Blog Przepisy

Czy można wybić szybę, gdy w aucie jest zamknięty pies?

Od kilku lat coraz głośniej mówi się o problemie zwierząt i sprawowanej nad nimi opieki. Dzięki świadomości społeczeństwa, zwrócono także uwagę na opiekę nad samymi dziećmi, ludźmi, którym przecież teoretycznie nie powinna dziać się krzywda przy boku rodziców.

Jednym z tematów, który podlega często dyskusji, np. na forach dyskusyjnych, na grupach w social media, jest temat pozostawienia zwierzęcia lub dziecka bez opieki w zamkniętym samochodzie. O ile prawo jasno wskazuje, że należy chronić życie, to jak zwykle problem leży w czymś, co z pozoru odgrywa w takich sytuacjach drugorzędną rolę: czy mogę zbić szybę aby ratować życie? Kto odpowie za ten czyn? Czy policja może zbić szybę?

Idąc tropem takich pytań, pojawia się pytanie: czy faktycznie wolno nam wybić szybę? Punkt widzenia, zależy od sytuacji w której się znajdziemy. Sam fakt, że pies lub człowiek przebywa w samochodzie, nie od razu oznacza, tzw. stan wyższej konieczności, który uprawniałby nas do niezwłocznego działania. Może bowiem okazać się, że mamy do czynienia z nowszym autem, którego system klimatyzacji może działać także przy wyłączonym silniku. Chociaż to sporadyczna sytuacja, powinna jednak zapalić nam lampkę, czy faktycznie zdrowie i życie jest zawsze zagrożone, czy może naprawdę, ktoś pozostawił, np. psa na 5 minut, a sam w tym czasie poszedł wykupić bilet parkingowy.

Zanim podejmiemy decyzję o wybiciu szyby:

  1. Postarajmy się sami lub z pomocą świadków ocenić sytuację i stan zwierzęcia lub osoby zamkniętej w pojeździe,
  2. Upewnijmy się, że podjęliśmy działania mające na celu odszukanie właścicieli i, w zależności od stanu zwierzęcia lub osoby, dajmy właścicielowi czas na powrót,
  3. Zabezpieczmy się przed konsekwencjami, znajdźmy świadka, który będzie zgodny z nami. Zróbmy zdjęcie,
  4. Poinformujmy służby (policja, straż miejska) o zastanej sytuacji i podjętych działaniach. Nie jesteśmy zobowiązani czekać na nich, chyba, że dostaniemy jasne wskazówki aby tak zrobić,
  5. Jeśli stan zdrowia pogorszy się, działajmy,
  6. Jeśli zdecydowaliśmy się na wybicie szyby, pozostańmy na miejscu do czasu pojawienia się służb lub właścicieli.

WAŻNE! Wybicie szyby to prosta decyzja, wymaga jedynie umiejętnego wykonania. Dla nas to chęć niesienia pomocy, ale kogoś może stanowić to duży problem finansowy, związany z uszkodzeniem pojazdu. Nie każda sytuacja musi być zagrożeniem życia i stanem wyższej konieczności, dlatego działajmy zdecydowanie, z rozwagą, wg. planu i w określonym z góry czasie, jaki damy sobie na uniknięcie konieczności wybicia szyby. Zaangażujmy do akcji inne osoby z naszego otoczenia. 

Jeśli zaobserwujemy sytuację, w której pies lub człowiek przebywają w zamkniętym samochodzie, a pogoda, temperatura, nasłonecznienie jasno wskazują, że ich zdrowie i życie mogą być zagrożone w najbliższym czasie, powinniśmy rozważyć tą sytuację dwojako:

  • jeśli zastaliśmy sytuację w której zwierzę lub człowiek ewidentnie dają oznaki wyczerpania, złego samopoczucia – powinniśmy niezwłocznie działać,
  • jeśli zastaliśmy sytuację, w której zwierzę lub człowiek przebywają w pojeździe, ale widać, że ich stan jest dobry – powinniśmy działać, ale wykorzystać znacznie więcej możliwości uniknięcia wybicia szyby.

Kluczowym jest więc określić stan zwierzęcia lub osoby przebywającej w pojeździe, w tym odczytać ich zachowanie oraz ewentualne znaki, które nam przekazują.

http://badanie-techniczne.pl/2018/05/jak-przewozic-psa-w-samochodzie-przewoz-zwierzat/

Jest źle – liczy się czas, ale nie popadajmy w absurd:

  1. Staramy się ocenić sytuację, stan zdrowia, nawiązać kontakt (pukanie w szybę),
  2. Wołamy czy ktoś widział właścicieli samochodu/czy ktoś zna właścicieli,
  3. Prosimy osoby w pobliżu o pozostanie z Wami w roli świadka (dobrze, jeśli wszyscy są zgodni co do stanu zwierzęcia/osoby),
  4. (opcjonalnie) robimy zdjęcie jeśli nie mamy świadków,
  5. (opcjonalnie) jeśli czas pozwala, dzwonimy na policję lub straż miejską informując o zastanej sytuacji i podjętej decyzji,
  6. Wybijamy szybę, najlepiej zwykłą szybę pasażera lub kierowcy (nie żadne małe szyby, szybki, lufciki, ani też nie szybę tylną lub czołową).

Idąc tym schematem postępowania, upewniliśmy się, że powstał stan wyższej konieczności, podjęliśmy (na ile nam czas pozwalał) próbę zidentyfikowania właścicieli, mamy świadka, który potwierdzi, że sytuacja wymagała reakcji, opcjonalnie poinformowaliśmy służby, które mogą pojawić się na miejscu celem zabezpieczenia mienia lub podjęcia dalszych działań, uratowaliśmy życie.

Jest dobrze – mamy czas, pozwólmy właścicielowi zreflektować się:

  1. Staramy się ocenić sytuację, stan zdrowia, nawiązać kontakt (pukanie w szybę),
  2. Wołamy czy ktoś widział właścicieli samochodu/czy ktoś zna właścicieli,
  3. Możemy skoczyć do najbliższych punktów, do których mógł udać się właściciel. Dobrze by było poprosić kogoś, aby pomógł w działaniach. Inna osoba w tym czasie może skontaktować się z punktem informacyjnym galerii/sklepu i poprosić o nadanie komunikatu (nie trzeba biec, można zadzwonić),
  4. Poinformujmy służby (policja lub straż miejska) o zdarzeniu,
  5. Dajmy czas właścicielowi na powrót do pojazdu (nie możemy odpowiadać za to, czy właściciel zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji),
  6. Znajdźmy świadków, którzy być może pomogą ocenić lepiej sytuację (stan) lub poprośmy ich o udział w akcji poszukiwania właścicieli,
  7. Ustalmy konkretny czas na działanie, np. 10-15 minut, po których, w przypadku braku właściciela lub przyjazdu policji, podjęte zostaną kolejne kroki,
  8. Ratujmy życie.

Nie ma znaczenia czy na miejscu zdarzenia będziemy tylko my i świadkowie, czy pojawi się także policja. Policja może nie być w stanie ocenić sytuacji lepiej, niż zrobimy to my sami, dlatego nie powinniśmy sugerować się obowiązkiem czekania na nich. Działajmy zdecydowanie, ale jeśli czas na to pozwala, upewnijmy się, że zrobiliśmy możliwie jak najwięcej aby uniknąć tego przykrego obowiązku wybicia szyby.

Zwierzęta:

Artykuł 35.1a ustawy o ochronie zwierząt wskazuje, że osobie, która celowo naraża życie zwierzęcia na niebezpieczeństwo  grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności. W paragrafie 2 art. 6 ustawy o ochronie zwierzą możemy przeczytać:

  • „Przez znęcanie się nad zwierzętami należy rozumieć zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień, a w szczególności: (…) wystawianie zwierzęcia domowego lub gospodarskiego na działanie warunków atmosferycznych, które zagrażają jego zdrowiu lub życiu;” 

Ludzie:

Zgodnie z art. 160 par. 2 Kodeksu Karnego przestępstwo narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w przypadku, kiedy na sprawcy ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo, jest zagrożone karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo spoczywa także i zwłaszcza na dzieciach.

Czy można wybić szybę jeśli w samochodzie zamknięty jest pies lub człowiek?

Tak, pod warunkiem, że mamy stan wyższej konieczności i doszło do narażenia życia zwierzęcia lub człowieka na niebezpieczeństwo. Niezależnie od zastanej sytuacji, powinniśmy działać spokojnie, nie podejmować pochopnych decyzji i nie kierować się jedynie odwagą ale zdrowym rozsądkiem. Wybicie szyby to prosta czynność, ale może nieść za sobą wiele konsekwencji, zwłaszcza, jeśli okaże się, że nie będziemy w stanie wykazać, że naprawdę doszło do zaniedbań ze strony właściciela, który, np. wyszedł kupić bilet parkingowy i nie ma go 30 sekund.

Zadbajmy więc o to aby ocenić stan zwierzęcia lub człowieka, znaleźć świadków i pomoc wśród innych osób, poinformować te osoby oraz służby o zastanej sytuacji i w zależności od czasu, działać. Wybijamy szybę umiejętnie z dala od zwierząt i ludzi. Jeśli są inne osoby, prosimy je o pomoc w odwróceniu uwagi.

Jak poznać że zwierzę lub człowiek potrzebują pomocy?

U zwierząt jak i ludzi da się zaobserwować stan niepokoju, chociaż w stanie krytycznym raczej zaobserwujemy stan omdlenia, utraty przytomności, to nim to nastanie, każdy, czy pies czy człowiek, reaguje podobnie:

  • pocenie się,
  • przyśpieszony oddech,
  • bezwład,
  • majaczenie,
  • brak reakcji na intensywne bodźcie, np. uderzenie, krzyk, alarm.

Takie sygnały powinny być dla nas niepokojące i wskazują, że musimy niezwłocznie działać, a więc JEST ŹLE. 

Kategorie
Akcesoria Bezpieczeństwo Blog

Jak spakować się na wakacje i mieć pusty bagażnik?

Widziałeś kiedyś w drodze na wakacje duże rodziny zapakowane do małego samochodu? Gdzie oni mieli walizki? A w pociągu, pasażerowie bez bagażu. Jak to możliwe? Myślisz, że jechali 600 km od tak bez niczego? Może jechali do rodziny, a może… wpadli na to jak nie targać ze sobą 20 kg bagażu. 40? 60? 100? Ile walizek pakujesz zwykle do samochodu?

  • To nie jest poradnik jak zaoszczędzić milion złotych w tydzień. To jest pomysł jak wyjechać na wakacje i nadal mieć miejsce w bagażniku. Poradnik dla ludzi praktycznych, którzy bardziej od 20 zł cenią sobie wygodę i bezpieczeństwo.

Wakacje w 2016 były dla mnie wyzwaniem, spakować 3 osoby dorosłe, 2 dzieci do HB i 500 litrowego bagażnika. Proste prawda? 2 duże walizki, kilka mniejszych i parę zabawek pod nogami… 2 rowerki + zestaw zabawek na plażę + latawiec + piłka + śpiwór i jakieś 500 litrów dodatkowego bagażu. Jazda z tym wszystkim nie była tym o czym marzyłem. Zakup bagażnika dachowego te nie był rozwiązaniem przy i tak mocno obciążonym zawieszeniu, przy którym już szurałem „tyłkiem” po ziemi.

Rozwiązanie jest o wiele prostsze niż się może wydawać: spakuj walizkę i wyślij ją sobie na wakacje. Kurierem! 

Pierwszy raz wysłałem 2 walizki, łącznie kosztowało mnie 28 zł w jedną stronę. Drugie tyle zapłaciłem za powrót moich walizek do domu. Przesyłkę nadałem w dniu wyjazdu, na drugi dzień odebrałem ją na miejscu.

Czy przepłaciłem? 28 zł to niedużo, chociaż ktoś może pomyśleć że przy 100 km to nie jest opłacalne. Ale czy jednak? Dużo więcej zapłaciłbym za wypożyczenie i montaż bagażnika dachowego. Oczywiście zawsze mogłem zabrać mniej bagażu, ale szykował nam się 14 dniowy pobyt i wątpliwa pogoda. Oszczędnością była możliwość zabrania sprzętu i odciążenia samochodu, co przełożyło się bezpośrednio na bezpieczeństwo (brak wszechobecnych gratów w kabinie+ odciążenie samochodu) i komfort jazdy, minimalnie na spalanie.

A kiedy mamy do przejechania 600 km? Rozwiązanie może być bardziej korzystne niż nam się wydaje. Po pierwsze dla każdego, kto, np. podróżuje pociągiem. Ciasno, ciężko, gorąco, przesiadki, gonitwa do toalety, przejazd z dworca do hotelu. Po drugie dla tych co jadą samochodem i potrzebują miejsca. Drugi raz kiedy wysłałem bagaże kurierem to wyjazd w góry, tu dysponują awaryjnym samochodem z małym silnikiem, okazało się to ogromnym luksusem, gdyż już przy 2 osobach dorosłych i krętych drogach, mała moc silnika dawała się we znaki przy co bardziej stromych podjazdach. Z dodatkowymi 60kg bagażu mogło by być jeszcze gorzej.

Kolejny wyjazd to znów 500 km, ale tym razem bez wzniesień. Kolejne 28 zł za wysyłkę walizek i możliwość zabrania kilku większych przedmiotów.

Czy wysyłanie bagaży przesyłką kurierską to oszczędność? Nie jest to na tyle droga zabawa, aby powiedzieć że jest nieopłacalne. Z pozoru 60 kg to niewiele ale jednak przy pełnym samochodzie może to sporo zmienić. Największym lukususem jest jednak wyrzucenie z samochodu 2-3 walizek (zawsze można zastąpić je kartonami po prostu) i tym samym zwolnienie sporej przestrzeni. Przestrzeni do której możemy upchać wszystko co wrzuciliśmy do kabiny, a co może stanowić potencjalne zagrożenie dla nas, np. podczas agresywnego hamowania.

  • Dbajmy o swój czas, komfort i bezpieczeństwo. Korzystajmy z dostępnych rozwiązań.
Kategorie
Bezpieczeństwo Blog Przepisy

Kolizja z wyprzedzającym samochodem podczas skrętu w lewo

Sytuacja, która coraz częściej powtarza się na naszych drogach. Z pozoru nic nadzwyczajnego, a jednak budzi wiele kontrowersji zarówno w zakresie interpretacji przepisów jak i karania kierowców za popełnione błędy. Kto jest winny spowodowania kolizji i kto powinien na kogo uważać.

Niestety przepisy pozostawiają pewne miejsce na spekulacje o tym, czy kierowca skręcający w lewo, powinien sprawdzać czy na drodze dwukierunkowej nic nie jedzie z lewej strony. W końcu skręca w lewo, jest przy lewej krawędzi, a więc każdy inny pojazd z lewej strony musiałby go, np. wyprzedzać lub omijać w zależności od tego czy jest w ruchu. Zwykle skrętowi w lewo towarzyszy także linia ciągła, co potęguje winę kierowcy wyprzedzającego nas, który łamie przepis przekraczając ją.

Czy to oznacza, że możemy bezkarnie skręcać w lewo nie patrząc na to czy inni łamią przepisy? Niekoniecznie. I chociaż prawo nie wymusza na kierowcy skręcającemu obowiązku upewniania się co do tego czy z lewej lub prawej strony, z tyłu, nie jedzie inny pojazd, to kodeks opisuje wystarczająco dużo innych sytuacji, w których taka obserwacja drogi jest uzasadniona, chociażby przy wyprzedzaniu (aby upewnić się czy kierowca za nami nie rozpoczął manewru wcześniej), przy zmianie pasa ruchu (aby upewnić się czy nic po nim nie jedzie).

Kluczowym jest tu jednak przypomnienie kierowcom o obowiązku zachowania szczególnej ostrożności, a więc ostrożności polegającej na zwiększeniu uwagi i dostosowaniu zachowania uczestnika ruchu do warunków i sytuacji zmieniających się na drodze, w stopniu umożliwiającym odpowiednio szybkie reagowanie. A przede wszystkim upewnienie się, czy wykonanie danego manewru jest możliwe, nie zagraża innym uczestnikom ruchu.

Czytając to pewnie zastanawiasz się gdzie popełniłeś błąd i dlaczego nie słyszałeś nigdy o tym aby skręcając zachować ostrożność i patrzyć w tył. Nie dziwi mnie to, dlatego, że nikt nikogo tego nie uczył, ale jak się okazuje, przepisy nie zawsze mówią wprost i nie zawsze omawiają każdy możliwy wariant zachowanie.

Nie bez powodu funkcjonuje także zasada ograniczonego zaufania, która zakłada, że każdy uczestnik ruchu drogowego oraz inne osoby w otoczeniu jak i na drodze przestrzegają przepisów chyba że zaobserwowane lub też aktualne zachowanie uczestnika stanowi uzasadnione podejrzenie, że wykonywany manewr nie jest tym na który wygląda. I co ważne, nie chodzi tu tylko o zachowanie kierowców, ale także okoliczności w jakich się znajdujemy (układ drogi, pogoda, obecność pieszych) oraz oceny zachowania innych, która może wskazywać na możliwość naruszenia zasad ruchu drogowego. Powinniśmy więc przewidywać pewne zachowania i zdarzenia.

Przykładem jest sytuacja w której kierowca skręcał na skrzyżowaniu w prawo. Po zakończeniu manewru skrętu w prawo miał włączony kierunkowskaz (prawy). Kilka metrów dalej z drogi podporządkowanej wyjeżdżał inny kierowca, który odczytał włączony kierunkowskaz jako sygnał że kierowca będzie skręcał w drogę z której on wyjeżdżał. Doszło do kolizji. Kierowca pojechał prosto. Winnym zdarzenia był kierowca wyjeżdżający z podporządkowanej, który nie zachował zasady ograniczonego zaufania. Jest to sytuacja wcale nie skrajna, ale także na prostej drodze może dojść do podobnego zdarzenia, kluczowym jest jednak określenie szeregu zachowań innych kierowców, wskazujących na to że jednak kierowca dał wyraźny sygnał o swoich zamiarach skrętu (zwolnił, zasygnalizował to, czy nawet rozpoczął manewr) dając wyraźny sygnał innym uczestnikom, o możliwości kontynuowania jazdy.

Pamiętajmy jednak, że „cmentarze są pełne kierowców, którzy mieli pierwszeństwo przejazdu”. Jak więc zachować się w tej sytuacji? Niestety, pomimo, że temat jest dosyć głośny, to w wielu sytuacjach nadal potrzebna jest pomoc sądów, zwłaszcza jeśli dochodzi do narażenia życia i zdrowia uczestników zdarzenia. Otóż wg. kilku wyroków, możemy łatwo określić jak sądy zapatrują się na takie sytuacje i jak je uzasadniają: kierowca skręcający w lewo (zgodnie z tym co napisaliśmy na początku) zobowiązany jest zachować ostrożność, nawet jeśli znaki pionowe i poziome teoretycznie uniemożliwiają innym uczestnikom ruchu, np. wyprzedzanie z lewej strony. Kierowca czy uczestnik ruchu łamiący przepisy, nadal pozostaje uczestnikiem ruchu, na którego musimy zwrócić uwagę i w miarę możliwości zrobić wszystko, aby uniknąć kolizji.

W jednym z wyroków sądu pod lupę wzięta była sprawa, w której z lewej strony wyprzedzał motocyklista, który doznał poważnych uszkodzeń ciała. Początkowo sąd orzekł winę sprawcy kolizji a więc kierowcy samochodu skręcającego w lewo. Jednak ten odwołał się i podważył decyzję sądu, uzasadniając, że nie mógł przewidzieć takiego obrotu sprawy. W wyniku takiego obrotu sprawy, kierowca samochodu został oczyszczony z postawionych mu zarzutów.

Dodatkowo rzućmy okiem na przepisy, rozdział 5, paragraf 6, punkt 5: Wyprzedzanie pojazdu lub uczestnika ruchu, który sygnalizuje zamiar skręcenia w lewo, może odbywać się tylko z jego prawej strony. Tylko, że to jest przepis który obowiązuje innych uczestników ruchu.

Pamiętajmy więc, że w takiej sytuacji, trudno jednoznacznie stwierdzić winnego, jeden z kierowców łamie przepisy wyprzedzając w miejscu niedozwolonym. Drugi kierowca, wykonuje manewr skrętu w lewo, koncentrując się na pojazdach poruszających się po pasie ruchu w przeciwnym kierunku. Czy faktycznie kierowca skręcający w lewo może w tej sytuacji być winny?

Aby doszło do takiej sytuacji, kierowca musiałby rażąco nagiąć zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym, a więc, np.: nie zasygnalizować lub zbyt późno sygnalizować zamiast skrętu w lewo, późno zacząć hamować wymuszając na innych uczestnikach ruchu np. wyprzedzenie go z lewej strony celem uniknięcia kolizji, itp..

Warto pamiętać także, że kodeks drogowy nie mówi nic o wyprzedzaniu kolumny pojazdów, a pojedynczego pojazdu. To także było wielokrotnie brane pod uwagę w ocenie sądu, czego efektem było określenie, że wyprzedzanie kolumny jest jednoznaczne z wyprzedzaniem każdego pojazdu osobno.

  • Kierowca który dopuszcza się wyprzedzania pojazdów z lewej strony, wśród których znajduje się pojazd skręcający w lewo, winny być zwrócić uwagę na wykonywany manewr.
  • Kierowca skręcający w lewo, ze względu na okoliczności i warunki (patrz wyżej) winny jest upewnić się, czy może wykonać manewr bez ryzyka spowodowania kolizji, tak, jakby gotowy był do rozpoczęcia manewru wyprzedzania a więc i zmiany pasa ruchu (o czym także mówi kodeks drogowy).

Nie ma naszym prawie jasnego przepisu, który określałby kto jest winny w tej sytuacji, a stworzenie przepisu o definitywnym zakazie wyprzedzania z lewej strony pojazdów sygnalizujących zamiar skrętu w lewo, także nie jest rozwiązaniem. Możemy jednak być pewni, że w każdej takiej okoliczności, kierowca wyprzedzający/omijający pojazd z lewej strony, o ile przekroczył linię ciągłą, będzie odpowiedzialny za złamanie przepisów. Kierowca skręcający w lewo, czy też w prawo, bo sytuacja może być odwrotna, może ale nie musi być ukarany za niezachowanie należytej ostrożności. Jak pisałem wyżej, w mojej ocenie, powinien on dopuścić się rażących zaniedbań ze swojej strony, aby mówić tu o jednoznacznej winie.

Kierowcy podejmujący się wyprzedzania innych pojazdów powinni jednak brać pod uwagę wszystkie możliwości. Kierowcy skręcający w lewo, powinni, co im nie zaszkodzi, spojrzeć w lusterko. Pamiętajmy, że przepisy przepisami, ale to właśnie kierowca skręcający w lewo jest najbardziej narażony na utratę zdrowia.

Tego typu kolizja jest składową różnych zachowań, sytuacją, która nie powstaje bez przyczyny wynikającej z zachowań wielu kierowców. Ale pamiętajmy, że kluczowym w poruszaniu się po drogach jest unikanie sytuacji kolizyjnych, a więc niezależnie od pierwszeństwa, znaków, sygnalizatorów, zawsze powinniśmy starać się przewidywać zachowanie innych lub obserwować otoczenie i reagować.

Kategorie
Blog Przepisy

Darowizna samochodu – Jak przekazać samochód w rodzinie?

Darowizna samochodu to inaczej przekazanie przez darczyńcę samochodu lub jego części innej osobie, tj. obdarowanemu. Nie ma ograniczenia (limitu) ile osób może być obdarowanych, ale ma znaczenie pokrewieństwo. Od tego będzie zależało to czy zapłacimy podatek. Darowizna samochodu czy innego pojazdu nie jest szczególnie opisana w kodeksie, gdyż sam fakt przekazania darowizny może dotyczyć różnych przedmiotów. Kluczowym jest określenie wartości darowanego przedmiotu.

  • Zasady darowizny reguluje Kodeks cywilny (art. 888-902).

Darowizna samochodu krok po kroku:

  1. przygotowanie umowy darowizny, która wskazuje zmianę właściciela pojazdu,
  2. zgłoszenie tego faktu do wydziału komunikacji w czasie do 30 dni (zbywający także informuje wydział komunikacji),
  3. zgłoszenie darowizny do US skarbowego w czasie do 6 miesięcy.

Cała procedura darowizna samochodu przebiega identycznie jak w przypadku kupna/sprzedaży samochodu. Różnica dotyczy samej umowy oraz postępowania z urzędem skarbowym jeśli jest konieczność opłacenia podatku.  Urzędu Skarbowego nie trzeba informować o darowiźnie tylko jeśli jej wartość nie przekracza kwoty 9637 zł.

Ustawa o podatku i darowiznach opisuje trzy grupy podatkowe:

  • grupa I – małżonek, zstępny, wstępny, pasierb, zięć, synowa, rodzeństwo, ojczym, macocha i teściowa;
  • grupa II – zstępni rodzeństwa, rodzeństwo rodziców, zstępni i małżonkowie pasierbów, małżonkowie rodzeństwa i rodzeństwo małżonków. A także małżonkowie rodzeństwa małżonków, małżonkowie innych zstępnych;
  • grupa III – osoby niespokrewnione ze sobą.

W zależności od tego do której grupy podatkowej należymy, przysługuje nam konkretna kwota wolna od podatku, której nie trzeba zgłaszać do urzędu skarbowego, a więc:

  • 9.637 zł – jeżeli obdarowany zalicza się do I grupy podatkowej,
  • 7.276 zł – jeżeli obdarowany zalicza się do II grupy podatkowej,
  • 4.902 zł – jeżeli obdarowany zalicza się do III grupy podatkowej.

Ważne! O ile nieprzekroczenie danej kwoty wolnej od podatku zwalnia nas z obowiązku informowania o takiej darowiźnie Urzędu Skarbowego, to dodatkowo jeśli obdarowany kwalifikuje się do I grupy, nie zapłaci w ogóle podatku od darowizny, nawet jeśli ta przekracza wymienioną kwotę 9637 zł. Warunkiem jest poinformowanie naczelnika urzędu skarbowego (formularz SA-Z2) w czasie do 6 miesięcy od nabycia auta o darowiźnie. Jeśli spóźnimy się, zostanie nam naliczony należny US podatek. 

Jaki podatek zapłacisz od darowizny samochodu?

Darowizna samochodu wymaga opłacenia podatku. Jeśli spóźnimy się ze złożeniem formularza w Urzędzie Skarbowym, zakładając że wartość darowizny przekracza w/w kwotę 9637 zł zapłacimy podatek od nadwyżki, czyli podatek od różnicy pomiędzy kwotą wolną od podatku a wartością darowizny. Dokładnie 3 % od kwoty do 10 278 zł nadwyżki. Gdy nadwyżka jest większa ale nie przekracza  20 556 zł odprowadza się 5 % i ostatecznie powyżej tej kwoty zapłacimy 7% podatku od nadwyżki.

W momencie, gdy należymy do II grupy podatkowej to zapłacimy 7% od kwoty 10 278 zł, później jeśli nadwyżka jest większa ale nie przekracza  20 556 zł odprowadza się 9 % i 12% powyżej tej kwoty.

Jeśli należymy do III grupy podatkowej zapłacimy odpowiednio 12% do 10278 zł, 16% do 20556 zł i 20% powyżej 20556 zł. 

WAŻNE! Podatek odprowadza się od kwoty nadwyżki, a więc jeśli darowizna wynosi 15000 zł, należymy np. do II grupy podatkowej, to zapłacimy 9% podatku od kwoty 7724 zł (15000 – 7276 zł zwolnione z podatku). Należy pamiętać jednak, że darowizna dotyczy wszystkich darowanych w określonym czasie przedmiotów/darowizn, a nie dotyczy tylko samego samochodu. 

Umowa darowizny samochodu:

Umowa darowizny niewiele rożni się od umowy kupna/sprzedaży. Darowizna samochodu jest więc podobna do sprzedaży. Zawiera informacje:

  • kto jest stroną transakcji (dane: imię, nazwisko, adres zamieszkania, PESEL i numer dowodu tożsamości lub paszportu). Podajemy dane zarówno obdarowanego jak i darczyńcy,
  • opisany przedmiot darowizny (umowa darowizny nie musi dotyczy tylko samochodu) a w przypadku pojazdu: marka, model, numery rejestracyjne, rok produkcji, dane silnika, VIN),
  • dokładna data (oraz godzina) przekazania pojazdu,
  • wartość darowanego przedmiotu, tj. darowizna samochodu.

Ważne!  Zgodnie z przepisami sumuje się wszystkie darowizny otrzymane w ciągu 5 lat.

Właściciel pojazdu, przekazując darowiznę w całości, postępuje analogicznie jak przy sprzedaży samochodu. Także przekazuje stosowne dokumenty pojazdu i zgłasza ten fakt do wydziału komunikacji. Kupujący przerejestrowuje samochód na siebie a więc analogicznie zgłasza to do wydziału komunikacji. Pamiętając o przekazaniu i przejęciu polisy OC.

Informacje dodatkowe: Darowizna samochodu

Darowizna samochodu jest metodą na obniżenie składek OC. Możemy na jej podstawie wprowadzić do dowodu rejestracyjnego, np. drugiego współwłaściciela dając mu np. niewielki procent darowizny czyli części samochodu.

Jeśli planujesz sprzedać otrzymany w ten sposób pojazd, poczekaj 6 miesięcy. US może naliczyć wam przychód, który z kolei przełoży się na naliczenie podatku. 6 miesięcy liczone jest od ostatniego dnia miesiąca w którym przekazano pojazd w ramach darowizny.

Kategorie
Mechanika

Czy trzeba wyważać opony?

Czy trzeba wyważać koła, opony, felgi przed każdym sezonem? Przy każdej ich wymianie? To jedno z tych pytań, gdzie znajdziemy wielu przeciwników jak i zwolenników danego rozwiązania i nie trudno o spór. Wystarczy odwiedzić pierwsze lepsze forum motoryzacyjne, aby zobaczyć podzielone zdania w dyskusji dot. wyważania kół.

Po co wyważać, jak same się wyważą. Jeśli masz dwa komplety na osobnych felgach, to raz wyważasz i potem tylko zakładasz. Trzeba wyważać, bo zmienia się geometria koła. Nie trzeba wyważać, bo Ci wagi nie ubędzie w jednym miejscu. Trzeba wyważać, zwłaszcza jak masz nowe opony, potem nie trzeba.

Felgi i opony zapewniają nam bezpieczeństwo podczas jazdy, hamowania i w trudnych warunkach drogowych. Ich właściwy dobór zapewni nam bezpieczeństwo ale także komfort jazdy. Jednak zarówno opony jak i felgi są wykonywane z odlewów dlatego mogą posiadać pewne zmiany w geometrii i wadze, które eliminujemy poprzez wyważanie kół.

Motoryzacja - wybierz na Ceneo

Wyważanie kół czyli rozkład masy

Wyważenie koła polega więc na równomiernym rozkładzie masy obu elementów: felgi i opony, tak, aby masa koła została rozłożona równomiernie wokół środka obrotu. O ile tocząc się po osiedlowej drodze nie odczujemy żadnej różnicy w dobrze i źle wyważonym kole, to w miarę rosnącej prędkości będzie to miało ogromne znaczenie. Na to dlaczego trzeba wyważać koła wpływ ma wspomniany już odlew opony i felgi, sposób osadzenia oplotu opony  lub ułożenia innych komponentów wtapianych i nakładanych na opony i felgi.

Może także zdarzyć się, że wyważenie koła nie będzie możliwe. W tej sytuacji można próbować obrócić oponę względem felgi (nałożyć ją ponownie) lub złożyć reklamację tytułem wady fabrycznej.

Przy źle wyważonych kołach, nawet niewielkich odstępstwach, już przy 90-100 km/h możemy odczuć drgania na kierownicy. Analogicznie wibracje na karoserii będą miały swój początek w źle wyważonych tylnych kołach.

Skutki niewyważenia kół

Złe wyważenie koła może mieć także swoje odbicie w pokonywaniu zakrętów, podbijaniu tyłu pojazdu, a także nierównomiernym zużyciu bieżnika. Równomierny rozkład masy felfi i opony ma też wpływ na zużycie amortyzatorów, a także uszkodzenie samej felgi (jej odkształcenie). Wszystkie nienaturalne drgania, bicia radialne i poprzeczne, mają także wpływ na ogólną kondycję pojazdu.

Warto w tym miejscu zwrócić uwagę także na stan naszych dróg. Jazda po wyboistych drogach, zaliczanie przysłowiowych dziur i krawężników, może także przyczynić się do zmiany geometrii koła oraz utraty jego prawidłowego wyważenia.

Przyjmuje się więc, że wyważanie kół powinno być wykonywane przynajmniej raz na 15-20 tysięcy kilometrów, podobnie jak wymiana oleju. Częstsze wyważanie opon, podobnie jak wymiana oleju, będą zależne od stylu jazdy oraz ilości przejechanych kilometrów. A także, jeśli zależy nam na ciągłym utrzymaniu pojazdu w dobrej kondycji.

Kiedy trzeba wyważyć koło

Zaleca się wyważanie kół na nowo po każdej kolizji i wypadku, uderzeniu w krawężnik, zaliczeniu przysłowiowej dziury. Jeśli jeździmy w sportowym stylu, narażamy opony i układ hamulcowy na częste hamowanie, dłużą jazdę w trudnych warunkach. Także jazda w błocie i śniegu może przyczynić się do zmiany w geometrii, dlatego zaleca się wyważanie kół dwa razy w roku, a najlepiej korzystać z dwóch kompletów opon, które będą wyważane przy każdorazowej wymianie/zmianie.

Kategorie
Bezpieczeństwo Blog Wyposażenie

Kiedy wymienić opony zimowe na letnie?

W poprzednim wpisie wyjaśnialiśmy, kiedy zmienić opony na zimowe, czym różnią się opony zimowe od letnich i całorocznych oraz czy warto interesować się oponami bieżnikowanymi. Wymiana opon zimowych na letnie jest tak naprawdę odwrotnością ich zmiany na zimowe, co wiąże się oczywiście ze wzrostem temperatury, a co za tym idzie zmianą warunków pogodowych.

Warto jednak zwrócić uwagę na kilka drobiazgów, które sprawiają, że wymiana opon z zimowych na letnie może jeszcze chwilę poczekać.

To co wyróżnia i odróżnia oponę letnią od zimowej, można opisać krótko:

  • Opona letnia jest przystosowana do pracy w wysokich i bardzo wysokich temperaturach. Wykorzystywana mieszanka gumy jest wystarczająco twarda aby być odporną na uszkodzenia i tarcie, ale zarazem wystarczająca miękka, aby zachować odpowiednie właściwości trakcyjne. Na pewno mieszanka letnia jest dużo twardsza od zimowej co podyktowane jest temperaturą jej pracy a więc i stopniowym rozmiękczaniem wraz ze wzrostem temperatury. Opona letnia twardnieje zimą i traci elastyczność, traci też swoje właściwości jezdne, dlatego jest podatna na uszkodzenia ale także nie spełnia swojej funkcji w ujemnych temperaturach. Z pewnością jazda na oponach letnich zimą jest o wiele bardziej ryzykowna niż na zimowych latem,
  • Opona zimowa jest przystosowana do pracy w niskich temperaturach, a więc jest miększa, gdyż stopniowo twardnieje, osiągając najlepsze właściwości jezdne z temperaturach ujemnych. Najlepsze to znaczy pożądane przez kierowców, którzy w takich temperaturach poruszają się pojazdami. Możemy więc śmiało powiedzieć, że opona zimowa jest odpowiednikiem opony letniej dla niższych temperatur, zapewniając odpowiedni komfort jazdy, właściwości trakcyjne, odporność na uszkodzenia.

Warto pamiętać:

  • Opona zimowa w warunkach wiosennych i letnich zachowa dobre właściwości jezdne i przyczepność, ale będzie generowała wysokie opory toczenia i będzie wystawiona na szybsze zużycie,
  • Opona zimowa jest miększa, a więc poza tym, że będzie się szybciej zużywała, może być też podatniejsza na uszkodzenia wiosną i latem,
  • Opona zimowa zużywa się zwykle połowę wolniej niż opona letnia (zakładając że korzystamy naprzemiennie z 2 kompletów opon),
  • Zwykle (co nie musi być prawdą) kierowcy utrzymują opony zimowe na felgach (a zarazem są to felgi mniejsze niż zestaw na lato, np. 15 zimowe, 17 letnie) co powoduje, że opony zachowują o wiele lepszy komfort jazdy oraz… odporność na uszkodzenia wynikające z powstałych w asfalcie dziur.

Kiedy zmienić opony zimowe na letnie?

Opony zimowe najlepiej sprawują się w temperaturach do 10 stopni, tym samym możemy przyjąć, że opony letnie zachowują swoją użyteczność do 10 stopni. Poniżej tej temperatury powinna nastąpić zmiana, a więc analogicznie, jeśli temperatura rano zaczyna przekraczać 10 stopni, wymieniamy opony z zimowych na letnie.

Dlaczego mierzymy temperaturę rano? Opona zimowa używana w wyższej temperaturze na pewno nie zaszkodzi nam, 2-3 tygodnie nie przyniosą różnicy w jej użytkowaniu czy też zwiększonym zużyciu, a my cierpliwie poczekamy, aż temperatury nie będą spadały poniżej 10 stopni, pozwalając oponie letniej pracować od rana do nocy w optymalnych warunkach. Zmiana opon kiedy rano temperatura sięga 2-3 stopni (a my jedziemy do pracy) a popołudniu 10-15 (kiedy wracamy) mija się celem, gdyż i tak wystawiamy oponę letnią na działanie niskiej temperatury, która może z pozoru o wiele bardziej jej zaszkodzić, niż wystawianie opony zimowej na pracę w 10-15 stopniach.

Oczywiście jest to temperatura umowna, podyktowana w dużej części specyfikacją opon deklarowaną przez producenta. Bazując jednak na tej informacji, wydaje się uzasadnionym, że opona nie powinna być wymieniana szybciej jak w miesiącu kwietniu, w miesiącu, który z powodzeniem możemy uznać za miesiąc wiosenny. Ryzyko wystąpienia znaczących spadków temperatury, czy przejściowych opadów śniegu, jest minimalne, co nie oznacza, że niemożliwe.

Kolejnym argumentem z pewnością jest sam długi weekend majowy, który w naszym kraju wiąże się z wyjazdami na łono natury, często daleko za miasto. Od wielu lat majówka to czas, kiedy temperatura nie spada poniżej 10 stopni w dzień, a zwykle utrzymuje się na poziomie 15-18 stopni. To z pewnością dobry moment, aby już mieć założone opony letnie, przygotowane do pracy w wysokiej temperaturze, przy dużej prędkości, na rozgrzanym asfalcie.

Dlaczego warto poczekać ze zmianą opon?

Pisząc o kwietniu, mam na myśli cały miesiąc na zmianę opon. I wcale niespecjalnie się śpieszę z tym, aby opony wymieniać od razu gdy zaświeci słońce. W nawiązaniu do punktu dot. używania mniejszych felg na zimę i większych na lato, chętnie opóźniam wymianę opon, aby zakładając 17 calowe felgi z oponami, wyjechać na drogę, którą już drogowcy się zajęli i stopniowo usuwają lub skończyli usuwać dziury. Zapewne łatwo jest zauważyć, że te po zimie potrafią być wyjątkowo bolesne dla naszego zawieszenia i felg. Prawdą jest, że uszkodzenie opony zimowej jest realne, ale tak samo może przytrafić się to z oponą letnią. Koszty naprawy alufelgi będą jednak mniej dotkliwe, jeśli po prostu będziemy mogli ich uniknąć, niewielkim kosztem/stratą dla opon zimowych.

Pamiętajmy także, że o stanie opon (np. zimowych) nie świadczy tylko ilość bieżnika ale i wiek. Może to mieć ogromne znaczenie, np. podczas jazdy autostradami lub w niesprzyjających warunkach.

Oczywiście nie trzeba tłumaczyć, że zbyt wczesna wymiana opon na letnie być może nikomu nie zaszkodzi, jednak w przypadku gdyby okazało się, że utrzyma się gołoledź, mróz lub spadnie na kilka dni śnieg, łatwo unieruchomić samochód lub narazić się na zbędne zagrożenie na drodze.

Opony a prędkość jazdy

Wymieniając opony na zimowe lub letnie, warto zadbać o taki parametr jak nośność opony oraz prędkość dla jakiej została przystosowana. Opona letnia pracuje z wysokimi temperaturami, które rosną w miarę nabierania prędkości. Analogicznie opona zimowa powinna pracować w niskich temperaturach, gdyż stopniowo rozgrzewając się będzie nabierała odpowiednich właściwości. Jeśli więc zastosowaliście się do w/w porad dot. zachowania opon zimowych jeszcze przez kilka tygodni, pamiętajcie, że przekroczenie granicy, a więc jazda z wysokimi prędkościami na oponach zimowych w bardzo ciepłym klimacie, może okazać się bardzo dużym zagrożeniem.

Podsumowanie

  1. Głównym powodem dla którego warto zmienić opony na letnie, to temperatura pracy opon i warunki w jakich opona nabiera optymalnych właściwości jezdnych,
  2. Decydując się na zakup opon letnich, nie kierujemy się tylko ceną, ale także jej przeznaczeniem oraz naszymi pomysłami na urlop: miasto, autostrady, tropiki, itp..
  3. Jeśli spędzamy lato w mieście i nie planujemy brać udziału w wyścigach po rondzie, warto rozważyć zakup opon wielosezonowych. Ale trzeba pamiętać o ich wadach jak i zaletach, nie tylko względem opon zimowych, co i letnich,
  4. Odpowiednie opony to właściwe dla danej temperatury powietrza warunki trakcyjne.

Kategorie
Blog Przepisy

Dlaczego rondo niczym nie różni się od zwykłego skrzyżowania?

Kiedy mówię rondo, widzę w oczach niektórych kierowców strach. Tymczasem rondo, a więc skrzyżowanie o ruchu okrężnym, nie różni się niczym od typowych skrzyżowań jakie codziennie mijamy w drodze do domu, do pracy, na zakupy.

  • Rondo to taka sama droga jak każda inna, tylko zamknięta w okrąg. 

Wyobraźmy sobie trzypasmową drogę na wprost, a po prawej stronie, prostopadle do niej, kilka uliczek jednopasmowych. Typowy obraz miejskiej „przelotówki”, główna droga i boczne osiedlowe uliczki. Aby skręcić w jedną z nich, zajmujemy prawy pas ruchu, sygnalizujemy skręt, zwalniamy, skręcamy. Kiedy chcemy wyjechać z takiej uliczki, czekamy aż będzie wolne i wyjeżdżając zajmujemy dowolny pas ruchu, przeważnie skrajny prawy (ze względu na ruch prawostronny) ale niewykluczone, że zdecydujemy się na lewy (planując dalszą lub szybszą jazdę).

A co się dzieje na trzypasmowej drodze? Życie toczy się dalej. Lewy pas dla jadących zwykle szybciej i dalej, środkowy dla być może planujących niebawem skręcić, a prawy dla pojazdów poruszających się wolnej, ale przede wszystkim gotowych w każdej chwili skręcić w prawo. Czy przypominam Wam to coś?

Dokładnie w taki sam sposób działa rondo. Rondo, czyli skrzyżowanie o ruchu okrężnym niczym nie różni się od prostej drogi poza tym że zamyka się w okrąg. Panują tu dokładnie takie same zasady wjazdu jak i opuszczania drogi.

Pamiętajcie, że kierowca wjeżdżający na rondo czy też wyjeżdżający z przykładowej „osiedlowej uliczki” o ile znaki poziome i pionowe nie mówią inaczej, może zająć dowolny jeden pas ruchu. Analogicznie jeśli pasów wjazdowych jest więcej, każdy z uczestników kontynuuje jazdę swoim pasem.

Ten przykład tłumaczy także dlaczego manewr opuszczania ronda nie powinien być wykonywany z pasa środkowego. Bo z logicznego punktu widzenia, jest on niepoprawny i wymusza na kierowcy prawego pasa ustąpienie pierwszeństwa kierowcy pasa lewego, środkowego.

Dlatego w wyjątkowej sytuacji, kiedy pasów ruchu do zjazdu było by znacznie więcej niż jeden, kierowca pasa środkowego mógłby wykonać manewr pamiętając że i tak najpierw musi zjechać na pas prawy (a więc i upewnić się, że nie wymusi pierwszeństwa) a dopiero opuścić drogę trzypasmową (upewniając się, że jego tor jazdy nie koliduje z torem jazdy kierowcy z prawej).

Podsumowanie:

  • skrzyżowanie o ruchu okrężnym jest analogią do typowego skrzyżowania w kształcie litery T,
  • skręt w prawo (zjazd z głównej drogi) sygnalizujemy prawym kierunkowskazem zajmując prawy pas ruchu, skrajny,
  • nie sygnalizujemy lewym kierunkowskazem, że jedziemy prosto lub nie skręcamy w prawo (analogicznie na rondzie nie używamy lewego kierunkowskazu),
  • nic nie zabrania nam jechać prawym pasem cały czas, ale utrudniamy jazdę kierowcom, który chcieliby ze środkowego pasa zjechać na prawy, a także utrudniamy wjazd tym, którzy czekają na swoją kolej, w tym przede wszystkim na wolny prawy pas.