Kategorie
Akcesoria Bezpieczeństwo Blog Przepisy Wyposażenie

Światła przeciwmgłowe przednie w samochodzie – jak używać?

Światła przeciwmgłowe (a także światła przeciwmgielne) to zestaw świateł używanych do oświetlenia drogi w czasie niedostatecznej przejrzystości powietrza. Przedni zestaw nie stanowi obowiązkowego wyposażenia pojazdu, ale 1 lub 2 światła przeciwmgłowe z tyłu pojazdu już tak.

Światła przeciwmgłowe to zestaw, który może składać się z:

  • dwóch świateł przednich barwy białej lub żółtej – przednie światła nie są obowiązkowe,
  • jednego lub dwóch świateł tylnych barwy czerwonej – tylne światła są obowiązkowe.

Zestaw świateł przeciwmgłowych, składa się z:

  • świateł przednich, nieobowiązkowych, barwy białej lub żółtej,
  • świateł tylnych, obowiązkowych, barwy czerwonej w liczbie 1 lub 2.

Światła przeciwmgłowe – przepisy

Regulacje dotyczące używania świateł przeciwmgłowych, znajdziemy w kodeksie drogowym, w rozdziale 3:

Art. 30. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany zachować szczególną ostrożność w czasie jazdy w warunkach zmniejszonej przejrzystości powietrza, spowodowanej mgłą, opadami atmosferycznymi lub innymi przyczynami, a ponadto:

  1. Kierujący pojazdem silnikowym jest obowiązany:
    • włączyć światła mijania lub przeciwmgłowe przednie albo oba te światła jednocześnie,
    • poza obszarem zabudowanym podczas mgły dawać krótkotrwałe sygnały dźwiękowe w czasie wyprzedzania lub omijania;
  2. Kierujący innym pojazdem niż pojazd, o którym mowa w pkt 1, jest obowiązany:
    • włączyć światła, w które pojazd jest wyposażony,
    • korzystać z pobocza drogi, a jeżeli nie jest to możliwe, jechać jak najbliżej krawędzi jezdni i nie wyprzedzać innego pojazdu.
  3. Obowiązek używania świateł, o którym mowa w ust. 1, dotyczy kierującego pojazdem także podczas zatrzymania wynikającego z warunków lub przepisów ruchu drogowego.
  4. Kierujący pojazdem może używać tylnych świateł przeciwmgłowych, jeżeli zmniejszona przejrzystość powietrza ogranicza widoczność na odległość mniejszą niż 50 m. W razie poprawy widoczności kierujący pojazdem jest obowiązany niezwłocznie wyłączyć te światła.

http://badanie-techniczne.pl/2019/11/swiatlo-przeciwmglowe/

Światła przeciwmgłowe można używać w nocy

Światła przeciwmgielne przednie, mogą pełnić rolę świateł doświetlających drogę na zakrętach: Używanie świateł zewnętrznych Art. 51 (…)

  • Na drodze krętej, oznaczonej odpowiednimi znakami drogowymi, kierujący pojazdem może używać przednich świateł przeciwmgłowych od zmierzchu do świtu, również w warunkach normalnej przejrzystości powietrza.

Światła takie pełnią wtedy po części rolę świateł zakrętowych, pamiętajmy jednak że dotyczy to tylko zakrętów oznaczonych pionowymi znakami drogowymi A-3 i A-4 z obowiązkową tabliczką T-5.

  • Posiadanie świateł przeciwmgłowych ma więc 2 zastosowania: kiedy mówimy o warunkach ograniczonej przejrzystości powietrza oraz kiedy mamy do czynienia z krętymi drogami oznakowanymi znakami drogowymi.
  • Pamiętajmy jednak, że poza takim rozwiązaniem, na rynku dostępne są także osobne zestawy świateł zakrętowych,  połączonych raz: ze światłami mijania, dwa z kierunkowskazem lub czujnikiem przyśpieszeń kątowych (prędkość dla mechanizmu czujnika nie może przekroczyć 40km/h).

Przytoczone wcześniej artykuły nie precyzują kiedy dokładnie możemy włączyć przednie światła przeciwmgłowe, w przeciwieństwie do tego, że jasno wskazują, kiedy możemy używać tylnych świateł. A tyle światła możemy włączyć kiedy, przejrzystość powietrza spada poniżej 50 metrów.

Tylne światła przeciwmgłowe obowiązkowe

Dlatego że zadaniem świateł jest nie tylko oświetlenie nam drogi, ale także wyróżnienie się na niej. Przednie światła, światła mijania, mamy włączone cały rok (pomijam tu światła do jazdy w dzień, których nie używamy we mgle). Więc tak czy inaczej oświetlamy sobie drogę i jesteśmy widoczni. Tyle światła nie oświetlają drogi, a jedynie sygnalizują naszą obecność. Przednie światła są widoczne dla kierowców jadących z naprzeciwka, swoim pasem, a więc ryzyko zderzenia jest niewielkie. Tyle światła z kolei sygnalizują naszą obecność na pasie ruchu, po którym poruszają się inne pojazdy, które powinny nas widzieć. Proste!

Dlaczego kierowcy używają świateł przeciwmgielnych?

Obserwując zachowanie kierowców w mieście, nie trudno wysnuć teorię, że wynika to z niewiedzy i braku rozsądku. Mam światła, jest mgła czyli używam. Jednocześnie nie przeszkadza im to w używaniu świateł dziennych w pochmurny dzień, przecież nie pada ani nie jest noc? Prawda? Chcę być widoczny ale nie chcę być widoczny. Generalnie używanie świateł przeciwmgłowych powinno być podyktowane trudnymi warunkami atmosferycznymi, np. gęsta mgła ograniczająca znacząco widoczność.

Dlaczego kierowcy nie lubią świateł przeciwmgłowych?

Dotyczy to nie tyle ich użytkownika co pojazdów jadących przed, za lub naprzeciw pojazdu który takich świateł używa. Ponieważ są one zwykle używane nierozważnie, w warunkach, w których ich użycie nie jest konieczne, po prostu oślepiają kierowców. Na autostradzie, gdzie odstępy między pojazdami są duże, prędkości też, wyróżnienie się we mgle w porę może być kluczowe dla uniknięcia kolizji. Ale w mieście? Gdzie zwykle jedziemy sobie na zderzaku, nawet przy dużej mgle, używanie takich świateł mija się z celem.

50 metrów czyli ile?

Przede wszystkim ustalmy jedno: warunki pogodowe w których na 50 metrze nic nie widać zdarzają się w naszym kraju raz, może dwa razy w roku. Wyjątek stanowią miejscowości położone blisko rozlewisk, bagien i innych źródeł wody, która może generować mgły. Mówiąc o trudnych warunkach i kiepskiej widoczności (50 metrów) mówimy o mgle, którą można praktycznie kroić nożem. 50 metrów to odległość około 8-10 aut jadących jeden za drugim, np. w mieście, na szybszej trasie, a więc i przy większych odstępach to odległość około 5-6 pojazdów.

Kiedy włączyć przednie światła przeciwmgielne? Światła przeciwmgłowe przednie używamy z głową, kiedy przejrzystość powietrza jest słaba, ale nie na tyle słaba aby powiedzieć że 50 metrów i zero, nic nie widać.  Działają one na innych kierowców jak światła długie, halogeny. Po prostu oślepiają! Światła te powinniśmy używać dla siebie, a więc wtedy, kiedy ich skuteczność ma dla nas jakąś korzyść. Pamiętając że nie świecą one na wprost, a rozpraszają światło po bokach, są bardzo skuteczne we mgle.

Kiedy włączyć tylne światła przeciwmgłowe? Wtedy, gdy przejrzystość powietrza jest kiepska co regulują przepisy (wspomniane 50 metrów).

Kiedy nie włączać tylnych świateł przeciwmgłowych? Oczywiście przepisy, przepisami, ale w mieście używanie takich świateł jest rzadko kiedy konieczne. Po pierwsze dlatego, że jest duży ruch samochodów a odległość pomiędzy nimi to zwykle kilka do kilkunastu metrów. Teraz po drugie: światła takie, np. stojąc w korku, męczą innych kierowców. Po trzecie, światła przeciwmgielne (zwłaszcza 2 sztuki tylne) często są mylone ze światłami STOP w samochodzie. To powoduje niepotrzebne zamieszanie, zwłaszcza gdy kierowca jadący za nami, widzi, że panujące warunki nie wymagają użycia świateł przeciwmgielnych.

Źródło: www.auto-swiat.pl
Źródło: www.auto-swiat.pl

Kiedy nie używa się innych świateł, niż świateł przeciwmgłowych?

  • Światła mijania są za słabe aby pokonać mgłę, ale wystarczająco mocne, abyśmy byli widoczni,
  • Światła długie są zbyt mocne i świecą na wprost. Ich zapalenie we mgle ogranicza widoczność do zera, prościej (ale nie róbcie tego) było by całkiem wyłączyć światła),
  • Światła do jazdy w dzień, służą do jazy w dzień przy dobrych warunkach pogodowych.

Kary za złe używanie świateł: 

Korzystanie ze świateł drogowych w sposób niezgodny z przepisami 3 pkt 200 zł
Naruszenie warunków dopuszczalności używania przednich świateł przeciwmgłowych 2 pkt 100 zł
Używanie tylnych świateł przeciwmgłowych przy normalnej przejrzystości powietrza 2 pkt 100 zł
Kategorie
Bezpieczeństwo Blog Mechanika News Przepisy

Badanie techniczne pojazdów – zmiany po 20 maja 2018

O zmianach w przepisach jakie weszły 13 listopada 2017 roku możecie przeczytać w osobnym artykule. Zmiany te obejmują przede wszystkim kolejność działań na stacjach diagnostycznych oraz wprowadzanie danych o pojeździe do bazy CEP.

http://badanie-techniczne.pl/2018/10/w-2019-bez-prawa-jazdy-karty-pojazdu-i-naklejki-na-szybkie-nowe-przepisy/

Ministerstwo planuje na 20 maja 2018 roku wprowadzić kolejne zmiany w przepisach, tym razem skoncentrowane na terminach oraz cenach badań technicznych. Podstawowe zmiany obejmują:

  • zwiększenie ceny badania technicznego, z obecnych 98 zł do 126 zł,
  • wprowadzenie karnego badania technicznego, w kwocie 252 zł,
  • wprowadzenie specjalistycznych stacji diagnostycznych prowadzonych przez Transportowy Dozór Techniczny (TDT),
  • ustalenie 30 dniowego okresu czasu, podczas którego można wykonać badanie techniczne po zakończeniu jego ważności,
  • ustalenie zasad wykonywania badania technicznego, po przekroczeniu 30 dni od zakończenia jego ważności.

WAŻNE! Aktualizacja 22 maja 2018: przepisy nie obowiązują jeszcze. Będziemy informowali o zmianach. Przeczytaj więcej.

http://badanie-techniczne.pl/2017/11/brak-waznego-badania-technicznego-pojazdu-co-grozi-kierowcy/

Zmiany te są kolejnym krokiem do usunięcia z dróg pojazdów, których stan techniczny daleko odbiega od stanu dopuszczalnego do poruszania, ale także krokiem do zmobilizowania kierowców do pilnowania ważności badań technicznych. W parze ze zmianami dla kierowców idą także zmiany, które dotykają sposób kontrolowania działań stacji diagnostycznych, a więc i rzetelności wykonywanych przez nie badań technicznych.

Pozostaje mieć nadzieję, że już wprowadzone oraz nadchodzące zmiany będą faktycznie obejmowały też działania wspomnianych stacji diagnostycznych. Przypomnijmy, że przegląd pojazdu nie ma na celu działać na szkodę kierowców i pozbawiać ich możliwości poruszania się pojazdami po drogach, a wskazać ewentualne usterki pojazdu, które mogą wpływać na bezpieczeństwo ruchu drogowego oraz zanieczyszczenie środowiska.

Przegląd techniczny jest sygnałem dla służb kontrolujących pojazdy (w tym Policji czy ubezpieczycieli), że pojazd nadaje się do użytku. Takich informacji nikt nie uzyska od mojego mechanika, którego mogę odwiedzać bardzo rzadko.

O czym warto wiedzieć: wzrośnie cena badania technicznego, co nie powinno specjalnie nikogo dziwić, gdyż od 2004 roku nie było żadnej podwyżki w tym zakresie. Podobnie jak z ubezpieczeniami OC pojazdów. Spóźnialscy, którzy zaniedbają terminowe badanie techniczne będą mieli od teraz ustawowe 30 dni na wykonanie badania bez konsekwencji, a jeśli się spóźnią, zostaną skierowani na badanie do stacji nadzorowanej przez TDT, gdzie zapłacą podwójnie.

Co to znaczy, że mam 30 dni na wykonanie badania technicznego? Jak wspominaliśmy w osobnym artykule, dot. co zrobić jeśli pojazd nie przeszedł badania lub ma nieważne badanie właściciele pojazdów mieli tak naprawdę bardzo dużo możliwości.

Jeśli zapomnieliśmy zrobić badanie techniczne, mogliśmy wykonać je w dowolnym momencie, bez konkretnego terminu. Często kończyło się to tym, że dopiero podczas kontroli drogowej, policja przypominała nam o nieważnym przeglądzie. Konsekwencją, nawet kilka miesięcy po przekroczeniu terminu, było zatrzymanie dowodu rejestracyjnego i skierowanie pojazdu na badanie techniczne (dostajemy zaświadczenie ważne 7 dni, w tym czasie musimy wykonać badanie techniczne, po czym odzyskujemy dokumenty). To wszystko. Jeśli policjant stwierdziłby, że pojazd zagraża bezpieczeństwu lub środowisku, miał prawo zatrzymać dowód rejestracyjny, ale bez wystawiania zaświadczenia (a więc do stacji diagnostycznej dojechalibyśmy na lawecie).

http://badanie-techniczne.pl/2018/09/kiedy-zmienic-opony-na-zimowe/

Jeśli pojazd nie przeszedł badania technicznego, to od diagnosty otrzymujemy zaświadczenie, z którym możemy w ciągu 14 dni naprawić usterki po czym wrócić na tą samą stację diagnostyczną, dokończyć badanie i uzyskać pieczątkę. Zaświadczenie ważne 14 dni obowiązywało także po zakończeniu ważności przeglądu. Oczywiście nic nie stało na przeszkodzie aby nie wykonać naprawy, nie wykonać badania i znów jeździć do czasu kontroli policji.

Zmiany które weszły 13 listopada 2017 nic w tym zakresie nie zmieniły, poza tym że za przegląd płacimy przed a nie po badaniu i że wynik badania wpisywany jest do bazy CEP, z której korzystają wszyscy diagności.

Zmiany które wejdą w maju 2018, spowodują, że bezterminowa możliwość jazdy z nieważnym przeglądem zostanie skrócona do dni 30, podczas których, zapewne, policja zatrzyma nam dowód (na wypadek kontroli), ale nadal będziemy mogli jak do tej pory udać się na stację i wykonać standardowe badanie techniczne. Jeśli jednak badanie zostanie wykonane po 30 dniach od przekroczenia terminu jego ważności lub o przekroczeniu terminu przypomni nam policja, podczas kontroli dokumentów, wtedy obligatoryjne nasz pojazd uznawany jest za niezdolny do dalszego poruszania się po drodze, dowód rejestracyjny zostaje zatrzymany, a badanie techniczne będzie możliwe do wykonania tylko na wskazanych stacjach TDT. Za co zapłacimy podwójnie.

Praktycznie więc nadal przegląd wygląda tak samo, tylko kosztuje 28 zł więcej, jeśli ktoś zapomni i spóźni się z badaniem, bez konsekwencji będzie mógł je nadal wykonać, tyle że w najgorszym wypadku (kontrola dokumentów) będzie musiał odebrać dowód rejestracyjny z urzędu. Zmiany dotkną więc tych, którzy całkowicie zapomną o badaniu technicznym lub celowo będą go unikały.

Nadal jednak żadna ze zmian nie wymusza ani terminowego wykonania badania (wielu kierowców przez lata nie jest kontrolowanych, wielu przez miesiące jak nie lata jeździ z nieważnym przeglądem i niekoniecznie samemu kontroluje pojazd), ani też nie umożliwia identyfikacji takiego pojazdu, z nieważnym przeglądem, na ulicy, jak ma to np. miejsce w Niemczech.

 

Kategorie
Akcesoria Blog Mechanika Wyposażenie

Pożyczanie prądu – jak naładować akumulator od innego akumulatora?

Podstawowe zasady łączenia akumulatorów

(1)PLUS dawcy DO (2)PLUSA biorcy, (3)MINUS dawcy DO (4) BLOKU SILNIKA biorcy lub innego metalowego (nie malowanego) elementu karoserii.

Jak podłączyć aby nie uszkodzić zdrowego akumulatora?

PLUS DO PLUSAMINUS DO BLOKU SILNIKA lub innego metalowego (nie malowanego) elementu karoserii.

Kolejność łączenia:

  1. Klema do PLUSA akumulatora samochodu z dobrym akumulatorem.
  2. Klema do PLUSA akumulatora samochodu ze złym akumulatorem.
  3. Klema do MINUSA akumulatora samochodu z dobrym akumulatorem.
  4. Klema do  np. do metalowego, nie malowanego elementu silnika czy karoserii.
  5. Przewody odpinamy w odwrotnej kolejności do ich montażu.

Dodatkowe zasady podłączania

  1. Klemy podłączamy przy wyłączonym silniku dawcy i biorcy – najlepiej wyjąć kluczki,
  2. Jeśli zostawiliśmy kluczki, to wyłączamy wszelkie akcesoria (światła, radio, podświetlenie kabiny, itp.),
  3. Nie uruchamiamy silnika dawcy tylko próbujemy uruchomić silnik biorcy.
  4. Po uruchomieniu silnika biorcy odpinamy klemy i kończymy operację. Nie podładowujemy akumulatorów!
  5. Po uruchomieniu silnika biorcy, ruszamy w trasę aby doładować akumulator. Jeśli w samochodzie biorcy jest uszkodzony alternator lub akumulator jest w fatalnym stanie, po przejechaniu kilkunastu kilometrów i zgaszeniu silnika, prawdopodobnie nie uruchomimy go ponownie.

WAŻNE. W punkcie 3, odpinamy klemy po uruchomieniu silnika biorcy, nie doładowujemy akumulatorów! Doładowanie realizowane jest poprzez wyruszenie w trasę samochodem biorcy. Wyjątek od punktu 4 stanowi sytuacja, w której alternator biorcy jak jest uszkodzony lub akumulator biorcy nadaje się do wyrzucenia. Po przejażdżce w koło miasta i zgaszeniu silnika, nie powinniśmy mieć problemu z jego ponownym uruchomieniem.

Każdorazowo po „pożyczeniu” prądu, warto zastanowić się co mogło być przyczyną problemów ze startem silnika: uszkodzony alternator, uszkodzona elektronika, stary akumulator, długi czas postoju samochodu, zima.

Dodatkowe informacje dot. doładowywania akumulatora

Dlaczego silnik dawcy (zdrowy akumulator) powinien być wyłączony podczas uruchamiania silnika biorcy? Nie ma uzasadnienia do tego, aby silnik dawcy pracował. Jeśli akumulator w samochodzie pożyczającym prąd jest sprawny i naładowany, a jego pojemność wystarczająca (napięcie) uruchomienie silnika biorcy nie będzie stanowiło problemu. Włączenie silnika dawcy spowoduje niepotrzebne obciążenie alternatora w naszym samochodzie (zdrowym).

Kiedy włączyć silnik dawcy (zdrowy akumulator)? Wyjątek od powyższej reguły dotyczy starych aut oraz aut w których pojemność akumulatora dawcy (zdrowy) jest mniejsza od pojemności akumulatora biorcy. Wtedy włączenie silnika i użycie naszego alternatora może pomóc. Należy jednak pamiętać, że taka sytuacja mocno obciąża alternator dawcy, który będzie pracował dla dwóch akumulatorów (nawet jeśli efekt będzie rozkładał się na dwie baterie). Logicznym jest że włączenie silnika wspomoże ładowanie akumulatora (z alternatora). Jeśli 1-2 próby nie przyniosą efektu tą techniką, oznacza to że akumulator biorcy nadaje się do wymiany.

Minus podpinamy do bloku silnika lub niemalowanego elementu karoserii, dlaczego? Celem takiego podłączenia jest wyeliminowanie ryzyka pojawienia się iskry w okolicy akumulatora, z którego wydobywają się opary łatwopalnego wodoru. Oczywiście mało realnym jest aby w nowych akumulatorach doszło do takiego wybuchu, nie mniej jest to zalecane. Drugim powodem jest zamknięcie obwodu masy poprzez silnik i przymocowany do niego rozrusznik. W ten sposób zmniejszamy straty napięcia.

Co zrobić gdy biorca odpalił silnik? Jeśli stosując pierwszą (podłączenie akumulatorów bez uruchamiania silników) lub drugą metodą (wsparcie ładowania alternatorem dawcy i pracą jego silnika) uruchomi silnik, należy niezwłocznie odłączyć klemy. Doładowanie akumulatora biorcy przerzucamy na alternator biorcy. Jeśli nie uda się odpalić silnika, ponawiamy start maksymalnie 2-3 razy, kończymy udzielanie pomocy, odpinamy klemy i kierujemy się do sklepu po nowy akumulator.

Dlaczego nie wolno stykać samochodów ze sobą oraz dotykać dwóch samochodów podczas ładowania? Unikamy w ten sposób robienia spięcia.

Czy powyższe metody można stosować przy samochodach ciężarowych? Do prawidłowego podłączenia akumulatorów, szukamy zazwyczaj aut o zbliżonych parametrach. Samochody ciężarowe dysponują zwykle akumulatorami 24V, osobowe 12V i analogicznie dotyczy to też ich pojemności. Jeśli mamy większe auto, np. VW Passata z silnikiem diesla, to jego uruchomienie z pomocą Tico będzie niewykonalne (pojemność akumulatora).

Czy warto uruchomić silnik jeśli mało jeździmy? Przede wszystkim samo uruchomienie silnika na chwilę, na niewiele nam się zda, ale i tak jest lepsze niż nie robienie niczego przez kilka dni. Włączyć silnik i zostawić auto na kilkanaście minut, pozwoli rozruszać silnik i alternator, podładować akumulator, o ile jest on w stanie nadającym się do ładowania. O wiele lepszym rozwiązaniem będzie odpalenie silnika i przejechanie się, przy okazji odśnieżenie, itp..

Czy powyższe schematy są uniwersalne? Dla większości samochodów osobowych tak. Z pewnością korzystanie z tych prostych rad nie spowoduje uszkodzenia silnika, akumulatora ani alternatora. Jeśli macie wątpliwości, skorzystajcie z kontaktu, nawet telefonicznego z ASO, Waszym mechanikiem lub assistance.

Czy po doładowaniu akumulatora powinienem wymienić go? Doświadczenie pokazuje, że do rozładowania akumulatora najczęściej dochodzi tylko i wyłącznie z naszej winy: zostawione światła, oświetlenie kabiny, niezamknięte drzwi, korzystanie z radia na postoju, itp.. Często też z powodu zbyt długiego nie uruchamiania silnika. Jeśli jednak powód był inny, cały tydzień jeździliście do pracy, a w sobotę silnik nie chce wystartować, należało by sprawdzić stan akumulatora a nawet i samego alternatora.

Zimą zdarza mi się doładowywać akumulator. Latem nie, dlaczego? W zimę wydajność akumulatora potrafi spaść nawet o 20%. O ile mamy nowy akumulator, prawdopodobnie nie odczujemy tej straty. Jeśli nasz akumulator jest już nadwyrężony, może okazać się, że zimą dodatkowo stracił moc, co całkowicie skreśla go z dalszej eksploatacji. Dodatkowo pokonując jedynie krótkie odcinki drogi, sami zabijamy akumulator poprzez brak odpowiedniego doładowania. Aby akumulator był sprawny i naładowany, samochód musi być w ruchu.

Jakie kable rozruchowe wybrać? Jakie kupić klemy? Zasada jest jedna: im droższe i grubsze, tym lepsze. Warto sprawdzić czy są dobrze izolowane oraz czy nie są zbyt sztywne (aby nie popękać). Kupujecie tylko kable o długości 3 metrów i więcej (z pewnością 2 metry starczą, ale nie zawsze jest jak ustawić dwa auta blisko siebie, dopłata do 3 metrów jest niewielka a może sporo ułatwić).

Kategorie
Akcesoria Bezpieczeństwo Blog Przepisy

Światła do jazdy dziennej w motocyklu – dozwolone ale czy potrzebne?

Do grudnia 2016 przepisy (rozporządzenia) dot. obowiązkowego i dodatkowego wyposażenia pojazdów nie mówiły jeszcze nic o światłach do jazdy dziennej montowanych w motocyklu. Wskazywały jednak, że światła do jazdy dziennej mogą być montowane w pojazdach dwuśladowych, np. samochodach osobowych.

Wielu kierowców jednośladów (sądząc po dyskusjach na forach), przyjęło jednak zasadę, że co nie jest zabronione to jest dozwolone. Mało tego, montaż odbywał się nie poprzez dołożenie 2 świateł, co jednego. A jak dobrze wiemy, często montaż dodatkowych świateł do jazdy dziennej, także w samochodach, sprawdza się do zakupu i montażu najtańszego „bubla” z marketu. Podobnie było tutaj. Wyjątek od reguły stanowią jedynie światła montowane

Od grudnia 2016 roku zgodnie z nowym rozporządzeniem, poprawionym, używanie świateł do jazdy dziennej w motocyklu lub skuterze jest dopuszczone. Montaż powinien dotyczyć jednego lub dwóch świateł (w samochodzie tylko 2). 

Z rozporządzeniem możecie zapoznać się przechodząc na stronę sejmu: kliknij tutaj.

O ile jednak można montować takie światła, to pytanie brzmi, czy nie jest to skrajną głupotą i brakiem odpowiedzialności?

Skąd taki pogląd na sprawę? W interesie każdego uczestnika ruchu jest „być widocznym na drodze„. Szczególnie, od wielu lat, apelują o to inni motocykliści, manifestując swoją obecność na drogach, ale także prosząc kierowców o zwracanie większej uwagi na jednoślady. Jaki jest więc cel w montowaniu świateł do jazdy dziennej w motocyklu? Wydaje się to sprzeczne z założeniami bezpieczeństwa i wspomnianej już „widoczności”. Nie mniej jest to dozwolone.

Pamiętajmy: światła do nie jest ozdoba. Celem ich montażu jest nie tylko poprawienie widoczności po zmroku i w nocy, ale także zasygnalizowanie innym uczestnikom ruchu naszej obecności. Dzięki światłom, jesteśmy widoczni i widzimy więcej. Praktyka pokazuje, że pojazd z włączonymi światłami, nawet w środku letniego dnia, jest o wiele lepiej widoczny na drodze, np. rozgrzanych autostradach czy zacienionych przez drzewa drogach.

Ze względu na brak synchronizacji świateł do jazdy w dzień ze światłami postojowymi (nie jest obowiązkowe takie podłączenie) używanie świateł do jazdy dziennej może być kłopotliwe dla innych kierowców, zwłaszcza, jeśli naginamy warunki w jakich są używane (po zmroku, wieczorem, w deszczu, we mgle). Pamiętajmy także, że światła do jazdy dziennej, ich włączenie i wyłączenie, powinno być zautomatyzowane i powiązane z przełączeniem się na światła mijania.

Więcej przeczytacie w rozporządzeniu (tabela na końcu dokumentu).

Kategorie
Akcesoria Blog Eksploatacja Wyposażenie

Jak przygotować samochód do zimy?

Przygotowanie samochodu do zimy w większości przypadków opiera się o standardowe czynności jakie powinniśmy wykonać ogólnie dbając o samochód i przygotowując go do jazdy o każdej porze roku. Zima jest oczywiście bardziej wymagającą porą roku, ale niewiele jej brakuje do wiosny i jesieni, kiedy chociażby zwiększa się wilgotność powietrza ale i częściej narażamy auto na działanie czynników atmosferycznych (deszcz) niż chociażby latem.

Zimą mamy jednak dużo niższe temperatury, które mają znaczący wpływ na zachowanie auta no i zima także jednoznacznie kojarzy nam się z… solą. Solą która będzie zalegała przez kolejne kilka miesięcy na drogach.

Jak przygotować samochód do zimy?

Szykując auto na zimę, warto:

  1. Opony zimowe: chyba nie trzeba wyjaśniać jakie korzyści niesie za sobą używanie opon zimowych zimą. Nawet jeśli znajdziecie argumenty, że to nie ma sensu, to nie przebijecie faktu, że guma z której zrobione są opony letnie, znacząco różni się od gumy z której produkuje się opony zimowe. Oczywiście to wiąże się zarówno z właściwościami jezdnymi ale i odpornością na temperatury,
  2. Koło zapasowe: jeśli posiadamy koło, upewnijmy się co do jego stanu technicznego oraz posiadania niezbędnych akcesoriów do jego wymiany. W trudnych warunkach pogodowych może okazać się, że szybciej uda nam się wymienić koło niż czekać na assistance. Pamiętajmy więc o komplecie kluczy, lewarku i rękawiczkach. Jeśli zrezygnowaliśmy z koła zapasowego, warto kupić łatkę w sprayu (przykłada się ją do wentyla i wpompowuje „klej” do środka opony). Oczywiście w parze z łatką przyda się także pompka,
  3. Płyn do spryskiwaczy: powiecie „przecież wiadomo że trzeba używać zimowego”. I tu pojawia się problem, bo wielu kierowców mając uzupełniony płyn, zapomina o jego wymianie, tymczasem przy pierwszym nocnym przymrozku okazuje się, że płyn letni zamarzł. Wbrew pozom nim odmrozi się cały układ, w tym zalegający w pompce płyn, może minąć naprawdę sporo czasu. Jazda zimą (zwłaszcza po błocie pośniegowym) bez płynu do spryskiwaczy to udręka i duże niebezpieczeństwo. Warto jeszcze w październiku zużyć do końca letni płyn i zastąpić go zimowym. Pamiętajcie także o posiadaniu zapasu płynu lub regularnym uzupełnianiu, gdyż jak pisałem wcześniej, zimą szyby wyjątkowo potrafią się pobrudzić a i szybko zaschnąć tworząc paskudne smugi,
  4. Płyn w chłodnicy: płynu chłodniczego sami nie sprawdzimy, ale korzystając z wizyty w warsztacie warto poprosić o sprawdzenie go (kontrola temperatury zamarzania), a jak trzeba uzupełnić a nawet wymienić jeśli zajdzie konieczność. Płyn chłodniczy odpowiada za właściwe chłodzenie silnika, a więc tu czy lato czy zima, nie ma mowy o tym aby pozwolić sobie na odpuszczenie tematu. Wymianę płyn zostawcie mechanikowi,
  5. Uszczelki drzwi i bagażnika: oraz inne elementy gumowe, narażone na kontakt z wilgocią i niską temperaturą. O nasmarowaniu uszczelek zwykle przypominamy sobie dopiero, gdy pewnego ranka nie możemy otworzyć drzwi lub rozerwiemy uszczelkę podczas szarpania nimi.  Zabezpieczone uszczelki, nawet wilgotne i zamarznięte nie będą utrudniały nam otwarcia drzwi. Dostępne na rynku środki także nie zostawiają plam ani nie brudzą. Środek do ochrony uszczelek kosztuje zwykle kilka złotych. O uszkodzeniu uszczelek zimą najszybciej dowiemy się wiosną i podczas opadów deszczu, gdy w wyniku ich uszkodzenia zaczną nam chociażby szybciej parować szyby,
  6. Wymiana oleju: kto nie smaruje ten nie jedzie, dobry olej zimą, o odpowiedniej gęstości i stanie, pozwoli nie tylko na sprawny rozruch silnika ale i dobrą kondycję pracy w każdych warunkach pogodowych. Dobry olej zapewni odpowiednie smarowanie silnika przy niskiej temperaturze,
  7. Akumulator: wydajność akumulatora zimą może spaść nawet o 20%, co przy jego kiepskim stanie, może nawet unieruchomić pojazd na parkingu. Przed sezonem zimowy odwiedzając warsztat, możemy sprawdzić wydajność akumulatora oraz elektryki, dobry akumulator ale i sprawny alternator, odpowiedni styl jazdy, przekładający się na unikanie krótkich odcinków i co za tym idzie odpowiednie ładowanie akumulatora, pozwoli nam cieszyć się z jego działania zimą. Warto raz na kilka lat wymienić akumulator, a jeśli jeździmy jedynie w krótkie trasy, raz/dwa razy w tygodniu przynajmniej, wybrać się na wycieczkę za miasto i doładować akumulator,
  8. Stan karoserii i podwozia: temat rzeka. Generalnie przyjmuje się, że jeśli widzimy jakieś uszkodzenia powłoki lakierniczej, rdzewiejące nadkola i progi, warto niezwłocznie poddać je pracom blacharskim. Nawet niewielka ilość wody, a zwłaszcza wody z solą, może skutecznie przyczynić się do rozwoju rdzy. To samo dotyczy podwozia, które chociaż powinno być odporne na warunki atmosferyczne, mimo wszystko podlega procesowi korozji. Dobre zabezpieczenie to wydatek około 1000 zł i opiera się na usunięciu skupisk rdzy, umyciu, wysuszeniu, pomalowaniu odpowiednimi farbami podwozia i zabezpieczeniu masami, które przez kolejne kilka sezonów uchronią podwozie od działania czynników atmosferycznych,
  9. Woskowanie karoserii: w wyniku zużycia powłoki lakierniczej powstają na niej liczne pory, które zbierają wilgoć. Raz, przyczynia się to do powstawania skupisk korozji, dwa, gromadzenie wody wiąże się a zamarzaniem jej na lakierze i rozpychaniu porów. Woskowanie zatyka pory i chroni lakier, dlatego warto przynajmniej raz w roku, zwłaszcza przed zimą, zabezpieczyć karoserię woskiem, wcześniej oczywiście usuwając większe uszkodzenia. Zabezpieczenie woskiem to także łatwiejsze odśnieżanie samochodu, a nawet i uniknięcie zamarzania wody,
  10. Smarowanie zamków: ważne ostrzeżenie, smarowanie zamków na zimę nie polega na tym aby wepchać w nie płynne oleje, np. WD-40 i cieszyć się z zabezpieczenia zamka. Zamki na zimę osusza się lub stosuje się smary przeznaczone do pracy w ujemnych temperaturach. W zasadzie użycie WD-40 to najgorsze co możecie zrobić (pomijając inne podobne specyfiki). Jeśli zamek nie jest odpowiednio zabezpieczony (czy też osuszony) pamiętajcie aby nosić przy sobie odmrażacz. Pod żadnym pozorem nie zostawiajcie go w aucie… bo go nie wyciągniecie rano jeśli nie otworzycie drzwi,
  11. Suszenie zamków: jeśli korzystacie z myjni samochodowej zimą, to pamiętajcie raz: aby myć auto kiedy jest temperatura powyżej zera (chyba że korzystacie z myjni krytych gdzie po skończonym myciu macie też zapewnione suszenie), a dwa: warto przedmuchać zamki drzwi, jeśli nie sprężonym powietrzem, to nabierając powietrza w płuca i dmuchając. Osuszanie zamków zimą ma znaczenie dla ich poprawnego działania, patrz punkt wyżej,
  12. Odmrażacz do zamków: nie kosztuje wiele, a warto aby każdy miał po jednym. Dzieciakom do plecaka też można wrzucić,
  13. Odtłuszczenie i porządne umycie szyb: zapobiegnie ich zamarzaniu oraz gromadzeniu się wilgoci od wewnętrznej strony. Jedną z przyczyn parowania szyb jest ich zanieczyszczenie. Myjcie szyby regularnie. Polecam także stosować środki typu antyfog, które zapobiegają parowaniu, co przy ujemnych temperaturach przełoży się także na zamarzanie szyb od wewnątrz,
  14. Odmrażacz do szyb: odmrażacze do szyb są bardzo popularne i trudno się temu dziwić, należy jednak pamiętać, że działają one zwykle gdy szyby są delikatnie przymarznięte. Sporo się mówi o tym że szkodzą uszczelkom i jest w tym sporo prawdy, ale z pewnością szkodzą im mniej, niż wątpliwej jakości skrobaczki do szyb, które nie tylko potrafią porysować szyby, ale w trakcie skrobania zbierają brud z szyb (w tym piasek) i drapią nim. Podobnie jest z gąbkami do mycia aut, są warte uwagi, pod warunkiem, że używamy je z głową, a więc dopiero po wstępnym umyciu auta i usunięciu zalegającego brudu,
  15. Skrobaczka do szyb: przyda się w ekstremalnych sytuacjach. Polecam zakupić dwustronną, a więc i taką która z jednej strony ma gumowy ściągacz. Przyda się do usuwania śniegu jak i wilgoci czy resztek odmrażacza,
  16. Przed zimą warto odwiedzić warsztat w celu sprawdzenia układu zawieszenia, a także układu hamulcowego (zwłaszcza tłoczków, które bardzo często zapiekają się). Zawieszenie i układ hamulcowy będą miały ogromne znaczenie, jeśli np. wpadniemy w poślizg lub zwiedzimy dziurę w drodze. Analogicznie podobny przegląd warto zrobić na wiosnę,
  17. Podczas wizyty na stacji diagnostycznej warto poprosić także o sprawdzenie rozkładu siły hamowania osi tylnej i przedniej, co także uratuje nas podczas, np. nagłego hamowania na lodzie, itp.,
  18. Przed rozpoczęciem sezonu zimowego, polecamy także dokładnie posprzątać auto (m.in. dlatego że zimą z pewnością nie będzie nam się chciało biegać z odkurzaczem na mrozie, a jedynie szybko odświeżyć wnętrze, krótkim sprzątaniem) oraz usunąć wilgoć. Temat wilgoci w aucie nieodłącznie związany jest z parowaniem szyb i tu jak wspominałem, raz: unikamy mycia tapicerek, najlepiej zrobić to latem lub na przełomie lata i jesieni, zanim spadną temperatury, zniknie słońce i zacznie być wilgotno, dwa: korzystamy ze środków typu antyfog, przydadzą nam się też w łazience, więc zakup jest bardzo opłacalny, trzy: w miarę konieczności, wspieramy się osuszaczami powietrza, czy to w formie dedykowanych pochłaniaczy czy skarpetki wypełnionej żwirkiem dla kota. Pamiętajmy o wymianie wkładów,
  19. Nabicie i sprawdzenie stanu klimatyzacji: na zimę? Oczywiście. Klimatyzacja powinna pracować cały rok aby zachowała dobry stan (chociażby aby nie rozrastał się w niej grzyb), jest świetnym osuszaczem powietrza, nie nadwyręży spalania, gdyż zimą będzie głównie bazowała na nagrzewaniu a nie chłodzeniu, a tym samym nawet w trybie ECO będzie bardzo skuteczna,
  20. Wymiana filtra powietrza i filtra kabinowego: generalnie nie jest to element który znacząco wpływa na kondycję samochodu zimą, ale o filtry zawsze warto zadbać. Filtr kabinowy po jesieni zwykle jest zawilgocony, brudny a niekiedy zalegają w nim liście nawet, warto przed zimą  i analogicznie przed latem (pylenie) wymienić filtr kabinowy,
  21. Wymiana wycieraczek: wycieraczki nie powinno wymieniać się tylko wtedy, kiedy działają źle, ale też zapobiegawczo, aby podczas jazdy nie uległy uszkodzeniu. Zimą podstawowa zasada mówi, aby nie odrywać wycieraczek od szyby, ani nie używać ich, kiedy na szybie jest jeszcze przymarznięty lód. Od ogarnięcia szyby mamy zmiotkę, skrobaczkę i odmrażacz, a dopiero wtedy w ruch idą wycieraczki, których głównym zadaniem jest zbieranie… wody! Zimą, na noc czy zostawiając auto na mrozie, warto po prostu podnieść je do góry. Zadbajmy o wycieraczki przed zimą, gdyż w kluczowym momencie, będą one odpowiedzialne za zebranie wody/śniegu, nim ten ponownie zamarznie na szybie. W błocie pośniegowym, kiedy szyby są bardzo narażone na brud, także dobre wycieraczki zapewnią nam dobrą widoczność.

Co warto kupić będąc w sklepie:

  • zmiotkę (do śniegu),
  • antyfog (parowanie szyb, przydatne także w domu),
  • pochłaniacz wilgoci (alternatywnie żwirek dla kota i skarpetki),
  • skrobaczka do szyb, giętka i dwustronna (z gumą),
  • środek do pięlęgnacji uszczelek (można zastosować także w domu w oknach),
  • odmrażacz do zamków (sztuk przynajmniej dwie, do kieszeni, do kurtki, do domu),
  • odmrażacz do szyb,
  • zimowy płyn do spryskiwaczy,
  • saperka (śmiejcie się, ale bardzo się przydaje gdy zamarznie śnieg na parkingu lub jest problem ze znalezieniem odśnieżonego miejsca parkingowego.

Ponadto upewniłbym się czy posiadam:

  • kable rozruchowe (niewielki koszt, nawet podstawowych kabli),
  • linkę holowniczą (być może będziemy potrzebowali pomocy, a może sami komuś pomożemy),
  • zapasowe żarówki (zimą szybko robi się ciemno, szkoda by było walnąć w jakiegoś jelenia).

W punktach wyżej sporo uwagi poświęciliśmy szybom. Jak odmrażać szyby?

Pierwsza podstawowa zasada mówi: nic na siłę. Druga złota zasada mówi: odśnieżamy i odmrażamy wszystkie szyby!

Jeśli mamy klimatyzację, uruchamiamy ją i dogrzewamy przednią szybę, dopiero zabieramy się za skrobanie/oczyszczanie szyby. Kluczowym jest dogrzanie szyby, aby ta, np. po użyciu odmrażacza w płynie, ponownie nam nie zamarzła. Zwłaszcza, jeśli na szybie jest spora warstwa lodu. Nie siłujmy się z nią, zwykle krótkie podgrzanie szyby spowoduje, że taflę można po prostu ściągnąć bez skrobania.

Jeśli nie mamy klimatyzacji, to przede wszystkim po uruchomieniu silnika wyłączamy nawiew, czekamy na rozgrzanie się silnika (10-15 minut jak nic), dopiero uruchamiamy nawiew. Dlaczego? Dlatego że zimny silnik = zimne powietrze = zerowa skuteczność nawiewu. Do tego jeśli użyjemy odmrażacza, a nie będziemy mieli jak dogrzać szyby, może się okazać że ponownie nam ona zamarznie (odmrażacze też mają swoje ograniczenia, szczególnie gdy wymieszają się ze stopionym lodem czyli wodą).

Kategorie
Blog Przepisy

Czy można parkować za znakiem TAXI? Strefa TAXI – oznakowanie

Jednym z częściej poruszanych problemów na forach dot. przepisów ruchu drogowego jest m.in. temat strefy postoju TAXI, który dla wielu kierowców jest nielogiczny, a co ważniejsze, wielu kierowców nie wie nawet, że jest on opisany konkretnymi przepisami. Przepisami, które same wyjaśniają, dlaczego znaki ustawione są tak a nie inaczej.

Dlaczego znak D-20 jest ustawiony na „początku” strefy postoju taxi, a nie na końcu lub za znakiem D-19?

Postój TAXI może być wyznaczony za pomocą jednego znaku D-19 lub dwóch znaków D-19 i D-20. Parkowanie pomiędzy znakami D-19 i D-20 jest zabronione. Parkowanie za znakiem D-20 jest zabronione. Jeśli znak D-20 nie występuje, parkowanie mniej jak 15 metrów przed znakiem D-19 jest zabronione.

Znak D-19, czyli charakterystyczne TAXI na niebieskim tle wyznacza postój taksówek (nie mylić z wyznaczaniem początku strefy postoju taksówek). Znak D-20 wyznacza jego koniec (koniec postoju taksówek), ale nie jest on obowiązkowy, dlatego że znak D-19 działa do 20 metrów przed miejscem jego postawienia. Skąd to wiadomo?

ROZPORZĄDZENIE MINISTRÓW INFRASTRUKTURY ORAZ SPRAW WEWNĘTRZNYCH I ADMINISTRACJI z dnia 31 lipca 2002 r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych: § 53

  1. Znak D-19 „postój taksówek” oznacza miejsce przeznaczone na postój taksówek osobowych, z wyjątkiem taksówek zajętych.
  2. Znak D-20 „koniec postoju taksówek” oznacza miejsce, w którym kończy się postój taksówek; jeżeli na postoju taksówek nie umieszczono znaku D-20, to kończy się on w odległości nie większej niż 20 m przed znakiem D-19.

Dodatkowo zasady oznakowania miejsca przeznaczonego na postój taksówek określa pkt 5.2.19. oraz pkt 5.2.20. załącznika nr 1 do rozporządzenia z dnia 3 lipca 2003 r

I tu rozporządzenie zwraca uwagę, że znak D-19 powinien być: dwustronny, umieszczony w celu wyznaczenia czy też oznaczenia początku odcinka jezdni przeznaczonego na postój taksówek, ustawiony przy krawężniku, obok miejsca, z którego odjeżdża pierwsza z oczekujących na postoju taksówek. Dalej: długość odcinka przeznaczonego do postoju taksówek powinna wynikać z obserwacji i zapotrzebowania na taksówki w danym rejonie, ale nie powinna być mniejsza od 15 m (trzy taksówki) i większa niż 50 m (dziesięć taksówek).

  • Przeczytacie o tym m.in. na stronie sejmu, gdzie można znaleźć wyczerpującą odpowiedź na zapytanie: kliknij tutaj.

Dodatkowo, aby tego było mało, w 2015 roku wyszło kolejne ROZPORZĄDZENIE MINISTRA INFRASTRUKTURY I ROZWOJU z dnia 3 lipca 2015 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach:

Kliknij tutaj, aby pobrać plik .PDF (Strona 14)

W tym rozporządzeniu, jego autor przede wszystkim obrazowo wskazał jak powinny być ustawione znaki, a więc kolejno znak D-20 wyznaczający koniec strefy TAXI, następnie postój i w końcu początek strefy wyznaczony znakiem D-19.

Jeśli czepiać się szczegółów to prawdą jest, że rozporządzenie, ani jedno ani drugie, nie odpowiada na pytanie: dlaczego znak D-20 ustawiany jest jako pierwszy i czemu nie można zamienić ich miejscami. Natomiast w świetle prawa, stanowi podstawę do tego, aby można było odpowiednie przepisy egzekwować. Ale wbrew pozorom układ znaków jest bardziej logiczny niż się to wydaje.

Aby zrozumieć ideę tego oznakowania, nie trzeba być geniuszem: znak D-19 wyznacza nie początek strefy postoju taxi co po prostu miejsce postoju TAXI, a w świetle rozporządzenia i logiki, miejsce odjazdu pierwszej taksówki. Jeśli więc przyrównać to do zachowania kierowców, np. przed światłami, to logicznym jest, że ruszając, kierowcy ruszają kolejno od pierwszego do ostatniego. Odjeżdża pierwszy ten, kto jest z przodu.

Znak D-19 działa więc prawidłowo, wskazując miejsce odjazdu pierwszej taksówki, co oznacza, że znak D-20 nie może być ustawiony za nim, tylko przed nim, wyznaczając miejsce końca kolejki taksówek oczekujących na postoju.

Dodatkowo, w świetle interpretacji przepisów prawa, znaki D-19 i D-20 należą do wąskiego grona wyjątków, w których faktycznie stosuje się je zamiennie niż podpowiada to intuicja. W końcu nie stawia się znaków końca autostrady na jej początku. Należy jednak pamiętać, że znak D-19 nie powstał z myślą o kierowcach co… pieszych. A dokładnie podróżnych, dla których znak D-19 stanowi informację o miejscu odjazdu taksówek. Miejscu odjazdu taksówek, niezależnie od długości całej strefy parkowania. Znak D-20 jest więc uzupełnieniem znaku i to on skierowany jest dla kierowców, których informuje o miejscu do którego parkowanie jest zabronione.

Zrozumiałym jest więc fakt, że wielu kierowców upiera się przy tym, że zakaz parkowania za znakiem D-20 jest nielogiczny, ale jednak posiada bardzo logiczne uzasadnienie, które opiera się o definicję znaku D-19.

Podsumowanie: początek strefy wyznaczony jest znakiem D-19, jej koniec D-20. Zgodnie z rozporządzeniem i poprawkami, znak D-20 występuje przed D-19. Na nic więc kłótnie z policją i SM. Znak D-19 jest znakiem kierowanym do pasażerów taksówek, a nie kierowców. Pomaga on zidentyfikować miejsce odjazdu taksówek a więc i ich kolejność.  Znak D-20 uzupełnia znak D-19 i w tej sytuacji występuje przed a nie za znakiem D-19.

Kategorie
Bezpieczeństwo Blog Eksploatacja

Kiedy i czy warto zmienić opony na zimowe?

Kiedy zmienić opony na zimowe?

Nie ma w naszym prawie żadnego zapisu ani o tym że powinniśmy korzystać z opon zimowych, ani że musimy to robić, ani też że w określonych warunkach atmosferycznych może stanowić to podstawę, np. do wypłaty odszkodowania. Generalnie w polskim prawie pojęcie opon zimowych nie istnieje.

Przeczytaj więcej o oponach wielosezonowych. Co wybrać: opony zimowe czy wielosezonowe? 

Sprawdź opony zimowe na sezon 2019/2020 

Na szczęście kierowcy mają w głowach więcej oleju niż ustawodawcy, dlatego opony zimowe cieszą się coraz większą popularnością, podobnie jak opony wielosezonowe. I chociaż tym drugim daleko do opon zimowych, to mogą w wielu przypadkach okazać się i tak lepszym wyborem niż opony letnie.

Odpowiadając na pytanie: kiedy zmienić opony na zimowe? Opony zmieniamy mniej więcej w czasie, kiedy na termometrach w godzinach porannych widzimy wskazania poniżej 5-10 stopni Celsjusza. Średnio taki stan temperatur wypada na przełomie października i listopada, przy czym w październiku zwykle wymianę opon załatwimy bez kolejek, a listopad jest w zasadzie już ostatecznym terminem ich wymiany, jeśli chcemy uniknąć niespodzianek.

Dlaczego 5-10 stopni Celsjusza i dlaczego rano?

To proste. Podstawowa różnica pomiędzy oponą letnią i zimową to mieszanka gumy z jakiej opona została wykonana.

Opona letnia jest wykonana z gumy odpornej na działanie w wysokich temperaturach, a więc docelowo musi być ona dosyć twarda, aby wraz ze wzrostem temperatury zbyt mocno nie zmięknąć, a przynajmniej nie na tyle aby się rozpaść. Analogicznie im robi się chłodniej, opona twardnieje, traci właściwości jezdne, trakcję (poślizg), jest podatna na uszkodzenia, ale też wydłuża drogę hamowania.

Opona zimowa z kolei jest wykonana z miększej (chociaż nadal twardej) gumy, która  zapewnia bardzo dobre warunki jezdne i zachowuje wszystkie właściwości opony letniej, ale w warunkach obniżonej temperatury, w tym co najważniejsze, w temperaturach ujemnych.

M.in. z tego powodu opony letnie zimą są narażone na uszkodzenia i pęknięcia, a opony zimowe używane latem, na bardzo szybkie ścieranie i co za tym idzie duże opory toczenia.

Wymiana opon przy takich temperaturach, jest więc podyktowana właśnie różnicą w zachowaniu mieszanki gumy z której wykonane są opony. Opony zimowe używane w temperaturach do 10 stopni, utrzymują wszystkie właściwości jezdne oraz poziom zużycia analogiczny do pracy opon letnich we właściwym dla nich czasie użytkowania. Skoro więc spadek temperatury zaburza działanie opon letnich, a aktywuje prawidłowe zachowanie opon zimowych, to 5-10 stopni wydaje się idealną granicą.

A dlaczego mierzymy temperatury rano? Dlatego, że opona zimowa pracująca w wyższej temperaturze, nadal będzie skuteczna, ale opona letnia o poranku przy 5 stopniach, może być po prostu kiepskim pomysłem. Do tego od listopada praktycznie temperatury nie przekraczają już 10 stopni także w dzień.

Czy warto zmienić opony na zimowe? Dlaczego?

Opona zimowa, nawet taka ze średniej półki, w większości przypadków wypada o wiele lepiej na śniegu, lodzie czy przy niskich temperaturach niż opona letnia. Sporo mówi się o tym, że opony zimowe kiepsko wypadają w deszczu, ale ustalmy jedno – od listopada do marca, deszcze są raczej okazjonalne, analogicznie jak temperatury powyżej 15 stopni.

To że nie ma śniegu i lodu, nie jest argumentem aby opon nie zmienić, bo… patrz wyżej: temperatura i tak spada, a wraz z nią maleją właściwości opony letniej.

Brak śniegu, często dodatnie temperatury sprawiają, że wiele osób zamiast na opony zimowe, decyduje się na opony wielosezonowe. Czy jest to jednak rozwiązanie dla każdego? Sprawdź w tym wpisie.

Dlaczego warto zmienić opony na zimowe? Patrz treść artykułu od początku: nie ma żadnego sensownego uzasadnienia, dlaczego opona letnia miała by być dobrym wyborem na zimę. A i oszczędność jest pozorna.

Opony a prędkość jazdy

Bardzo ważna sprawa: prędkość. Kupując opony na lato lub zimę pamiętaliście aby sprawdzić ten parametr? To sprawdźcie. I pamiętajcie: letnia opona dostosowana jest do pracy z wysokimi temperaturami, zimowa opona z niskimi. Letnia opona w niskiej temperaturze twardnieje i jest podatna na uszkodzenia, tak samo jak zimowa mięknie w dodatniej temperaturze i tym samym też jest podatna na uszkodzenia. Jeśli więc wybierzemy się na autostradowe wojaże, może okazać się, że letnia opona zimową porą przy 140 to pędząca śmierć.

Podsumowanie

  1. Głównym powodem dla którego warto zmienić opony na zimowe, to temperatura pracy opon (nie sam śnieg czy lód bo z tym bywa kiepsko w ostatnim czasie),
  2. Decydując się na zakup opon zimowych, nie kierujemy się tylko ceną, ale także jej przeznaczeniem oraz naszymi pomysłami na urlop: miasto, autostrady, ośnieżone drogi, a może lodowe pustynie,
  3. Jeśli spędzamy zimę w mieście i nie planujemy brać udziału w wyścigach po rondzie, warto rozważyć zakup opon wielosezonowych. Ale trzeba pamiętać o ich wadach jak i zaletach, nie tylko względem opon zimowych, co i letnich,
  4. Śnieg i lód to tylko jeden z powodów dla których warto zmienić opony (zwłaszcza na południu i innych częściach kraju),
  5. Odpowiednie opony to właściwe dla danej temperatury powietrza warunki trakcyjne,
  6. Nie dajcie się oszukać, jako by opony zimowe nie działały! 
Kategorie
Bezpieczeństwo Blog Eksploatacja Mechanika

Co ile wymieniać olej w silniku benzynowym i diesla, na co zwrócić uwagę?

Stare polskie przysłowie mówi: kto smaruje, ten jedzie. W myśl tego przysłowia, właściciele samochodów i innych pojazdów silnikowych, pamiętać powinni także o wymianie oleju. I chociaż każdy to wie, to nie zawsze każdy pamięta lub daje się nabrać na chwyty marketingowe producentów silników jak i producentów olejów.

Co ile wymieniać olej w silniku?

Generalnie przyjęło się, że wymianę oleju silnikowego powinno wykonywać się co 15 do 20 tysięcy km. Niektórzy radzą wymieniać go raz na rok, inni częściej, inni stawiają na oleje long life. Której wartości bliżej do prawdy? Skąd ten okres czasu? Co ile wymienić olej silnikowy?

Kiedy wymienić olej w silniku?

Zacznijmy od najważniejszej kwestii: olej. Od tego co ile czasu wymienimy olej silnikowy, zależeć będzie, w jakim stanie się on znajduje, a więc czy jest już mocno przepalony, czy nie zawiera zanieczyszczeń, a nawet czy nie zawiera drobin aluminium i innych metali. Oczywiście nie bez znaczenia jest też tu producent oleju, chociaż generalnie nie ma to aż tak ogromnego znaczenia. Inne oleje zalecane są do silników benzynowych, inne do wysokoprężnych.

Na rynku dostępne są też oleje long life, które, wg. producentów, mogą smarować nawet 2 razy dłużej. Kilku producentów silników, m.in. Renault  w wersji 1.9 dCi zachęcało użytkowników, właśnie do wymiany oleju co 30 tysięcy km, czego efektem była konieczność wymiany panewek, które padały już po 100 tysiącach kilometrów. Osobnym tematem była ogólnie ich jakość wykonania, ale rzadka wymiana oleju dodatkowo przyczyniła się do tego wszystkiego.

A po oleju… styl jazdy.

I nie ukrywajmy, ale zakładając, że nasz silnik jest we względnie dobrej kondycji, o tym jak długo nasz olej wytrzyma, zależeć będzie od tego w jaki sposób eksploatujemy silnik.

Korzystanie z maksymalnych mocy silnika, ale i mocne wciskane pedału gazu zawsze mają negatywny wpływ na zużycie oleju, niszcząc go w przyśpieszonym tempie. Oczywiście jest to zwykła eksploatacja i nie należy traktować tego jako wadę. W autach sportowych wymiana oleju potrafi przebiegać nawet co kilka tysięcy kilometrów. Korzystając z mocy silnika i eksploatując pedał gazu, dopuszczamy aby do oleju przedostawały się znaczące ilości sadzy.

Początkowo nie ma ona znaczenia dla naszego oleju, ale w końcu zdolność rozpraszania jej w oleju ulega wyczerpaniu i odkładają się osady. Silnik uzyskuje wtedy wyższe temperatury pracy, wszystko się rozszerza, aż w końcu zaczyna być coraz bardziej awaryjny. I co ważne nie ma to większego związku z samym smarowaniem.

  • Zakładając, że przeciętny Kowalski jeździ rocznie około 15 tysięcy kilometrów, poruszając się pół na pół w mieście i w trasie, dba o silnik, nie pali gumy ale też nie wciska gazu w podłogę na autostradzie, a silnik jego samochodu jest w dobrym stanie, możemy przyjąć, że zużycie oleju przebiega w sposób kontrolowany. Jego wymiana będzie więc kontynuacją prawidłowego smarowania silnika.
  • Jeśli jednak Kowalski jeździ rocznie 10 tysięcy kilometrów, to wydawać by się mogło, że olej pożyje dłużej. Czy na pewno? Niekonieczne, dlatego, że Kowalski może te 10 tysięcy zrobić na krótkich odcinkach, w mieście, co kawałek ruszając ze świateł, uruchamiając silnik, a do tego piłując nim na miejskich parkingach i wzniesieniach. W efekcie czego olej zużyje się szybciej.
  • Dokładnie taka sama sytuacja będzie miała miejsce gdy Kowalski zdecyduje się częściej wybierać autostrady, nie szczędząc przy tym pedału gazu i swojego silnika. Jeśli zdecyduje się na sportowy styl jazdy, może okazać się, że już po kilku tysiącach kilometrów olej będzie nadawał się do wymiany. To dotyczy także aut terenowych.

Podsumowując, co ile wymieniać olej silnikowy?

Najbezpieczniej jest przyjąć, że:

  • dla łagodnie traktowanego i względnie zdrowego silnika, wymiana oleju powinna nastąpić średnio co 15 do maksymalnie 20 tysięcy kilometrów lub nie rzadziej niż raz na rok,
  • samochody eksploatowane w mieście, na krótkich odcinkach, często gaszone i uruchamiane, narażone na częste ruszanie, zwalnianie, itp. wymiana oleju powinna nastąpić nieco wcześniej, przyjmując bezpieczne 12-15 tysięcy kilometrów lub nie rzadziej niż raz na rok,
  • sportowa jazda, autostrady, duże prędkości, duże obciążenie to podobnie jak dla aut „miejskich” konieczność częstszej wymiany oleju i tu ze względu na temperatury pracy i obciążenia, śmiało można przyjąć, że nawet po 10 tysiącach ale nie rzadziej niż raz na rok, warto wymienić olej,
  • nowe silniki w nowych autach, docierające się, pierwsza wymiana po 5-10 tysiącach,
  • czarny, rzadki olej lub wyczuwalne drobinki metalu – bezwzględna wymiana w trybie pilnym.

Kiedy należy niezwłocznie wymienić olej silnikowy?

Przede wszystkim wtedy, kiedy oleju zaczyna brakować a więc gdy kontrolka ciśnienia oleju, zaczyna sygnalizować nam o problemie.

Wymiana oleju jest także wskazana po remoncie silnika (całościowym), awarii lub wymianie uszczelki pod głowicą oraz po przegrzaniu oleju. Wielu mechanik zaleca także wymianę oleju co 5 do 10 tysięcy kilometrów w nowych silnikach, które dopiero docierają się. Jeśli podczas wymiany oleju w misce olejowej, w wiadrze z olejem lub na samym bagnecie wyczujemy pod palcami opiłki metalu, oznacza to problem z silnikiem, którego powstanie mogło być wynikiem zbyt małej ilości/niskiego ciśnienia oleju lub zaniedbań w jego wymianie.

Jeśli sprawdzając poziom oleju czuć benzynę, olej jest rzadki, czarny lub zawiera wyczuwalne drobiny metalu – warto pomyśleć o jego wymianie, a w przypadku stwierdzenia zanieczyszczeń metalicznych, niezwłocznie poinformować o tym mechanika. Czernienie oleju jest naturalnym procesem jego zużycia, chociaż w dobrym i zadbanym silniku (co zależy też od stylu jazdy kierowcy) olej podczas wymiany może zachować kolor nowego. Zaskoczeni? Czernienie oleju jest efektem jego zanieczyszczania i przepalania, zagrzewania. Im bardziej męczymy silnik, tym więcej zanieczyszczeń dostaje się do niego, ale też doprowadzamy do przegrzania oleju.

Informacje dodatkowe

Warto pamiętać o kilku ważnych czynnikach mających wpływ na zużycie oleju:

  • kondycja silnika, a więc i dostawanie się spalin do oleju, luzy w komorze, spalanie oleju z benzyną, spływanie paliwa do miski olejowej (silniki z DPF po regeneracji), itp.,
  • eksploatacja auta, a więc niekoniecznie zdrowy dla silnika tryb miejski, ale i mocno żyłowanie silnika przy dużych prędkościach na autostradach.

Może zdarzyć się, że na pewnym etapie eksploatacji silnika, mechanik zasugeruje jego wymianę na gęstszy.

Nie ma w tym nic dziwnego, fabryczne, zalecane przez producenta oleje, są zwykle zalecane jedynie w początkowej fazie eksploatacji silników (zwłaszcza popularne ostatnio 0W-30 oraz 5W30), zapewniając niewielkie opory pracy, zmniejszone spalanie paliwa oraz mniejszą emisję dwutlenku węgla. Jednocześnie bardzo kiepsko chronią silnik, a co za tym idzie nie reagują na powstałe w wyniku eksploatacji luzy, czego efektem jest najczęściej spalanie oleju (picie). W tej sytuacji najlepszym wyjściem jest zastosowanie olejów o większej lepkości.

Oczywiście z drugiej strony mówi się, że jeśli silnik nie woła o pomoc, ciśnienie jest prawidłowe, silnik jest w bardzo dobrej kondycji, prawidłowo spala paliwo, nie bierze oleju, to i jego typu zmiana nie jest konieczna. Tak samo temat ma się ze zmianą oleju syntetycznego na półsyntetyczny, która w teorii nie jest zalecana, w praktyce nie ma większego znaczenia dla większości silników (w tym temacie wypowiedzieć powinien się jednak doświadczony mechanik lub serwis producenta).

Przy okazji, jeśli z jakiś powodów zmiana oleju syntetycznego na półsyntetyczny nie jest zalecana, warto przynajmniej zmienić jego lepkość, np. z 5W-30 na 5W-40.

Pamiętajcie jednak, aby każdą zmianę typu oleju skonsultować z mechanikiem lub producentem, po pierwsze aby nie zmieniać typu oleju jeśli nie jest to konieczne, a producent z jakiś powodów (np. technologia silnika) wymaga czy zaleca dany typ oleju. Po drugie, aby przeciwdziałać nadmiernemu zużyciu silnika, a więc zaplanować zmianę typu oleju w porę.

Kategorie
Akcesoria Bezpieczeństwo Eksploatacja Wyposażenie

Opony zimowe czy całoroczne – jakie opony kupić? Które opony lepsze?

Opony dzielimy, m.in na opony sezonowe oraz wielosezonowe. Opony sezonowe są dedykowane na konkretne pory roku. Pomińmy na ten moment opony specjalistyczne, np. do pojazdów terenowych czy na konkretne warunki atmosferyczne.

Opona wielosezonowa to opona mieszana (mająca niektóre właściwości opony letniej i zimowej), która jest przystosowana do pracy w określonych warunkach (mieszanych). Ciężko mówić o niej, że jest oponą letnią, a już tym bardziej nie można powiedzieć aby była oponą typowo zimową.

Opony wielosezonowe nie są przeznaczone ani na autostradowe wyprawy (latem i zimą), ani zimowe wojaże w górach. Nie oznacza to jednak, że nie nadaje się do niczego, ani że nie można z nich w takich warunkach korzystać. Porównajmy jednak, czym różnią się te opony od opon sezonowych.

Wielu użytkowników pojazdów, decyduje się jednak na wybór pomiędzy kompletami opon na lato i zimę lub jednym kompletem na cały rok, często nie zdając sobie sprawy z konsekwencji takiego wyboru ani własnych oczekiwań. Zwłaszcza, gdy zdecydujemy się na jazdę na jednym komplecie opon przez 12 miesięcy, co wbrew pozom może okazać się bardzo ryzykownym wyborem.

Motoryzacja - wybierz na Ceneo

Cechy charakterystyczne opon letnich, zimowych i wielosezonowych

  • To co charakteryzuje oponę letnią, to jest przystosowanie do pracy w bardzo wysokich temperaturach, co jest efektem użycia odpowiedniej mieszanki gumy. Opona letnia w warunkach zimowych, traci swoje właściwości jezdne, traci elastyczność, twardnieje (nie tylko ma to wpływ na zachowanie opon na jezdni/lodzie/śniegu) ale także przyśpiesza jej nie tyle zużycie, co ryzyko uszkodzenia/pęknięcia. Opona letnia może ale nie musi być dostosowana do jazdy w błocie i śniegu (nie mylić do typowej jazdy zimą);
  • To co charakteryzuje oponę zimową, to przystosowanie jej do pracy w niskich temperaturach, co jest efektem użycia nieco miększych mieszanek gumy, które zyskują najlepsze właściwości jezdne przy niższej temperaturze pracy. Opona zimowa jest więc odpowiednikiem letniej (właściwości takie jak trakcja, komfort, odporność na działanie zew. czynników) ale dostosowana do niskich temperatur. Opona zimowa w warunkach letnich zachowa względnie dobre właściwości jezdne, ale będzie generowała wysokie opory toczenia, bardzo szybkie zużycie (opona zimowa jest proporcjonalnie miększa od letniej, ze względu na temperaturę pracy);
  • To co charakteryzuje oponę wielosezonową, to jej przystosowanie do pracy zarówno w niskich jak i wysokich temperaturach, chociaż mówimy tu raczej o pewnej średniej temperatur. Nie będzie więc taka opona miała pełnych predyspozycji do bycia oponą letnią (chociaż bliżej jej do takiej właśnie) ani bycia oponą zimową (uniwersalny bieżnik, mieszanka i dodatkowe możliwości jezdne).

Pamiętajmy o jednym, opony letnie to nie tylko opony do jazdy latem, to także opony, które są przystosowane, m.in. do jazdy z wysoką prędkością, pewnym obciążeniem, w wysokiej temperaturze pracy, przy jednoczesnym minimalizowaniu oporów toczenia i przy zachowaniu maksymalnie wysokich właściwości jezdnych i trwałości.

Analogicznie dotyczy to opon zimowych. I nie bójmy się napisać tu wprost, że przede wszystkim wszystko rozchodzi się o prędkość, temperaturę pracy i materiał z jakiego opona jest wykonana.

Po co nam w opony wielosezonowe?

Opony wielosezonowe plasują się pomiędzy oponami letnimi i zimowymi, chociaż bliżej im do opon letnich jak zimowych. Biorąc pod uwagę panujące w naszym kraju warunki pogodowe (niewielkie ilości śniegu) opony wielosezonowe cieszą się ogromną popularnością. Wiele osób zapomina jednak, że zima to nie tylko śnieg, a liczy się także prędkość i wspomniana już temperatura.

I tu może okazać się, że opona wielosezonowa jest tak naprawdę „bublem” lub produktem, skierowanym do użytkowników aut miejskich, którzy raz: chcą ograniczyć koszty i problemy związane ze zmianą opon, dwa: korzystają z samochodów na krótkich odcinkach trasy, np. w mieście.v

Jeśli przyjmiemy więc że latem temperatury są wysokie i rosną w miarę prędkości czy warunków pogodowych, to zimą temperatury są ujemne, chociaż rosną w miarę prędkości. Nie mniej są to dwa różne przedziały temperatur. Jeśli więc skorzystamy z opony wielosezonowej, wpasujemy się mniej więcej pośrodku tych przedziałów, zyskując idealne ogumienie do pracy w dodatnich jak i ujemnych temperaturach. Jeśli jednak wyjedziemy latem na autostradę lub skorzystamy z opon wielosezonowych przy -20 stopniach, na górskich ośnieżonych drogach, może okazać się, że opona taka albo straci całkiem swoje właściwości albo ulegnie uszkodzeniu.

Złota zasada mówi, jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego.

Pozorne oszczędności

Za zakupem opon wielosezonowych przemawia oszczędność. Pozorna. Zwróćmy uwagę na kilka faktów, opony letnie zwykle używane są dłużej od opon zimowych. Opony zimowe są też trwalsze jeśli chodzi o ich zużycie ale z racji czasu używana, starczają po prostu na dłużej. Opony wielosezonowe pracują cały rok, a ze względu na mieszankę użytej gumy, nie mamy wpływu na to czy szybciej lub wolniej zużyją się o danej porze roku, ale też nie zyskamy w pełni ich właściwości w danej porze roku, co zapewniły by tam opony sezonowe.

Dobre opony wielosezonowe mogą kosztować nawet tyle, co 2 osobne komplety opon letnich i zimowych. 

Wymieniając opony letnie (zakładając że niespecjalnie zwiedzamy Europę) raz na 4 lata i zimowe co 6 lat, może okazać się, że poniesione z tego tytułu koszty będą tylko nieznacznie większe (jak nie mniejsze), niż wymiana opon wielosezonowych co 4 lata.

Pamiętajmy, że pisząc o większych kosztach, mamy na uwadze także dodatkowe korzyści jak wspomniane wielokrotnie właściwości opony, a co za tym idzie bezpieczeństwo i możliwości ich wykorzystania.

Dla kogo opony zimowe?

Opony zimowe to bardzo dobry wybór dla każdego, kto planuje w okresie zimowym wyjechać z miasta i zarówno rozpędzić samochód, ale także wyruszyć tam, gdzie mamy do czynienia z niskimi temperaturami i wynikającymi z tego warunkami atmosferycznymi.

Decydując się na oponę zimową, mamy gwarancję zakupu opony dostosowanej do zimowych warunków atmosferycznych (nawet w mieście), opony bezpiecznej, przygotowanej do pracy w niskiej temperaturze, opony przystosowanej do wynikających z warunków atmosferycznych warunków drogowych.

Dla kogo opony wielosezonowe?

Opony wielosezonowe to nie tyle bardzo dobry, co dobry wybór dla każdego, kto korzysta z samochodu na krótkich dystansach i nie planuje ani rozwijać znacznych prędkości ani też korzystać z pojazdu w skrajnie zimowych warunkach atmosferycznych.

Jest to więc idealne rozwiązanie, np. do samochodów miejskich, które zwykle poruszają się z małą prędkością po odśnieżonych i wyjeżdżonych drogach, a przy tym rozwiązanie skierowane do użytkowników, którzy z jakiś powodów chcą oszczędzać ale i wyeliminować obowiązek wymiany opon przed i po sezonie zimowym. Są uniwersalne, nie wymagają wymian, sprawdzą się w każdych warunkach, chociaż trudno doszukiwać się rezultatów porównywalnych do opon „specjalistycznych” – zimowych, letnich, na śnieg, lód, deszcz, itp.

Jak odróżnić oponę wielosezonową od letniej lub zimowej?

Wbrew obiegowej opinii, oznaczenie M+S nie oznacza opony wielosezonowej. Może to oznaczenie występować także na oponach typowo letnich jak i zimowych.

Jedynym oznaczeniem, ale nie standardem, który faktycznie charakteryzuje taką oponę, jest napis 4 all season lub symbolami zmiennych warunków, np. śniegu i słońca! Niestety to oznaczenie nie jest standardem, więc na próżno szukać go u większości producentów.

Jak więc odróżnić oponę wielosezonową? Przede wszystkim należy zapoznać się z opisem producenta, co do przeznaczenia danej opony. Drugą kwestią, jest nie tyle szukanie odpowiednich oznaczeń, co właśnie ich brak.

  • ŚNIEŻKA/PŁATEK (3PMSF czyli 3 Peaks Mountain Snow Flake) wskazuje jednoznacznie, że mamy do czynienia z oponą zimową,
  • M+S oznacza MUD and SNOW czyli błoto i śnieg, co wskazuje, że opona nadaje się do krótkotrwałej jazdy w zmiennych warunkach, jak błoto czy śnieg, ale nie jest to oznaczenie opony zimowej, co właściwości dowolnej opony (w tym letniej, zimowej i wielosezonowej).

M+S to deklaracja producenta, że opona nadaje się do jazdy w warunkach błota i śniegu, ale nie potwierdza zimowych właściwości opony. 

Podsumowując: opony wielosezonowe nie mają żadnego konkretnego oznaczenia, ale mogą mieć oznaczenie M+S. Analogicznie jak opony letnie. W tym zakresie musimy więc przede wszystkim zdać się na pomoc sprzedawcy, a najlepiej pomoc producenta, który wskaże nam, które opony nadają się do pracy latem i zimą.

Pamiętajmy, że ta sama zasada dotyczy także opon letnich i zimowych, gdyż na rynku można np. znaleźć opony opisane jako LETNIE z oznaczeniem M+S oraz PŁATKIEM (wszystko na raz), co jest mało prawdopodobne. Prawda?

Możemy więc przyjąć, że:

  • brak jakiegokolwiek oznakowania, wskazuje zawsze na oponę letnią,
  • M+S jako jedyne oznakowanie na oponie, może wskazywać zarówno oponę letnią, zimową lub wielosezonową,
  • PŁATEK wskazuje zawsze oponę zimową, brak PŁATKA wskazuje że opony na pewno nie są zimowe,
  • M+S oraz PŁATEK wskazuje zawsze oponę zimową,
  • 4 ALL SEASON lub symbol zmiennych warunków (słońce i śnieg), wskazuje oponę wielosezonową/uniwersalną.
Kategorie
Przepisy

Brak ważnego badania technicznego pojazdu – co grozi kierowcy?

Brak ważnego badania technicznego pojazdu (przysłowiowej pieczątki w dowodzie) w większości przypadków jest wynikiem gapiostwa kierowców, którzy przegapili termin. Dotyczy to zwłaszcza właścicieli nowych samochodów, przy których pierwszy przegląd wykonuje się dopiero po 3 latach od rejestracji pojazdu. Także właścicieli starszych samochodów, gdzie zwykle „spóźnienie” wynosi kilka dni.

Brak badania technicznego pojazdu a kontrola Policji

Co grozi właścicielowi pojazdu w  sytuacji kontroli drogowej i stwierdzenia braku ważnego badania technicznego?

Nieważne badanie techniczne nie musi być dla nas problemem, jeśli do tej pory dbaliśmy o stan pojazdu.

Jeśli nasz pojazd jest w dobrej kondycji, a Policjant uzna, że samochód jest w dobrym stanie, pojedziemy dalej. Jeśli auto NIE stwarza zagrożenia bezpieczeństwa lub środowiska, zwykle takie spotkanie kończy się zatrzymaniem dowodu rejestracyjnego (musi się tak skończyć) oraz wystawieniem zaświadczenia. Jest ono ważne 7 dni, umożliwia poruszanie się po drodze. Celem wydania zaświadczenia jest umożliwienie nam dojechania do stacji kontroli pojazdów i wykonania badania technicznego. Możemy napisać, że jest to zaświadczenie warunkowe, bo zależy od stanu pojazdu w chwili kontroli Policji.

Nieważne badanie techniczne będzie dla nas problemem, jeśli zaniedbaliśmy nie tylko termin badania, ale także stan pojazdu.

W sytuacji w której stan pojazdu wzbudza wątpliwość, konieczna będzie laweta. Na podstawie oceny policjanta, pojazd zostanie uznany za stwarzający zagrożenie lub niezdolny do kontynuowania jazdy, zostanie zatrzymany dowód rejestracyjny. W tej sytuacji może okazać się, że nie otrzymamy zaświadczenia o możliwości poruszania się pojazdem (co unieruchomi pojazd), a nawet możemy zostać poproszeni o natychmiastowe wezwanie lawety i zabranie pojazdu. Przypominam, że bez ważnego badania technicznego oraz zatrzymanego dowodu rejestracyjnego, nie mamy prawa poruszać się po drodze.

Zatrzymanie dowodu rejestracyjnego, wykonywane jest na podstawie Kodeksu drogowego – Prawo o ruchu drogowym, artykuł 132. Nieważne badanie techniczne jest powodem do zatrzymania dowodu rejestracyjnego. Jednak od stanu pojazdu w chwili jego kontroli zależeć będzie, czy na stację kontroli pojazdów dojedziemy sami czy na lawecie.

Brak badania technicznego a wypłata odszkodowania AC lub OC

Drugą poważną konsekwencją braku ważnego przeglądu technicznego pojazdu jest wypłata odszkodowania. Jeśli pojazd sprawcy kolizji nie posiada ważnego przeglądu, ubezpieczyciel może (ale nie musi) odmówić wypłaty odszkodowania (zwykle tylko wtedy gdy będzie to miało wpływ na powstanie szkody.. Jeśli pojazd poszkodowanego nie posiada ważnego przeglądu, zwykle nie stanowi to przeszkody do wypłaty odszkodowania (z OC) chyba że stan pojazdu miał wpływ na przebieg zdarzenia.

http://badanie-techniczne.pl/2017/11/auto-nie-przeszlo-przegladu-technicznego-co-zrobic/

Warto w tej sytuacji sprawdzić warunki umowy z ubezpieczycielem, gdyż te mogą się znacząco różnić w zależności od firmy, warunków umowy, itp..

Odbiór dowodu rejestracyjnego, w obu przypadkach, odbywa się w ten sam sposób, w wydziale komunikacji w którym dowód został wydany.

Zaświadczenie (ważne 7 dni)  ma na celu umożliwienie kierowcy przejazd do stacji diagnostycznej i wykonanie badania technicznego. Po jego pozytywnym przejściu, diagnosta wystawi nowe zaświadczenie (ważne 30 dni), z którym należy udać się do wydziału komunikacji, który wydał dowód rejestracyjny pojazdu (nie mylić z wydziałem komunikacji dla danego miejsca zamieszkania lub miejsca zatrzymania dowodu rejestracyjnego).

W wydziale komunikacji, zgodnie z art. 132 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym (t.j. Dz. U. z 2016 r. poz.1260 ze zm.) wnioskujemy o zwrot zatrzymanego dowodu rejestracyjnego, po czym z dowodem oraz kserokopią zaświadczenia, wracamy do stacji diagnostycznej, celem uaktualnienia dowodu rejestracyjnego (wbicia pieczątki).



Wydział komunikacji realizuje takie wnioski od ręki, warunkiem jest dostarczenie kompletu niezbędnych dokumentów oraz stawienie się właściciela lub współwłaściciela pojazdu. Do wniosku załączamy:

  • zaświadczenie o przeprowadzonym badaniu technicznym, które potwierdza usunięcie przyczyn zatrzymania;
  • pokwitowanie z Policji za zatrzymany dowód rejestracyjny;
  • karta pojazdu – w przypadku zatrzymania za brak wpisu (np. hak, taxi, gaz, L, vat);
  • aktualne ubezpieczenie OC;
  • dowód osobisty lub paszport (jeśli jesteś cudzoziemcem spoza UE zabierz paszport z aktualną wizą lub kartę pobytu);
  • w przypadku, kiedy reprezentujesz firmę przynieś KRS – może być wydruk ze strony internetowej.

WAŻNE: Podczas kontroli drogowej podczas której dowód rejestracyjny został zatrzymany, wg. zapisów prawa, nie ma podstaw do tego, aby kierowca otrzymał mandat karny. Wiele źródeł podaje, że mandat taki, może być wystawiony powołując się na art 38 ustawy Prawo o ruchu drogowym (brak dokumentów uprawniających do poruszania się pojazdem lub dokumentów pojazdu) lub na podstawie art 94 (który mówi o poruszaniu się pojazdami niedopuszczonymi do ruchu). Brak ważnego przeglądu, potwierdzony, np. brakiem „pieczątki” nie klasyfikuje się pod żadne z w/w wykroczeń. Sytuacją sporną, może być sytuacja w której auto stwarza zagrożenie bezpieczeństwa lub środowiska oraz sytuacje w których pojazd uczestniczy w kolizji drogowej. Jak w każdej sytuacji tak i tu, przysługuje nam prawo odmowy przyjęcia mandatu i skierowanie sprawy do sądu.