Kategorie
Przepisy Wyposażenie

Światło przeciwmgłowe

Światło przeciwmgłowe należy do obowiązkowego światła w które pojazd powinien być wyposażony. Światło przeciwmgłowe przednie nie jest obowiązkowym światłem w pojeździe, ale już światło przeciwmgłowe tylne jest obowiązkowym wyposażeniem w samochodzie. Światła przeciwmgłowe nazywane są potocznie halogenami, ze względu na rodzaj zastosowanych żarówek.

Światła przeciwmgłowe, w odróżnieniu od świateł mijania i drogowych, świecą światłem rozproszonym (rozproszony kąt świecenia) o krótkiej wiązce światła. Kierowcy mylnie stosują często światła drogowe zamiast świateł przeciwmgłowych. Użycie takich świateł powoduje całkowitą utratę kontroli nad widocznością przed pojazdem. Światła przeciwmgłowe są unikalne i stosowane w określonym celu. Światła przeciwmgłowe przednie charakterystycznie świecą na boki, przez co chętnie używane są do doświetlania pobocza lub zakrętów. O tym przeczytasz w dalszej części artykułu.

http://badanie-techniczne.pl/2017/11/uzywanie-swiatel-przeciwmglowych-w-samochodzie/

Pojazd powinien być wyposażony w obowiązkowe 1 lub 2 światła przeciwmgłowe tylne. Światła przeciwmgłowe święcą mocniej niż światła pozycyjne tylne. Jeśli pojazd wyposażony jest w jedno światło przeciwmgłowe tylne, powinno ono znajdować się po lewej stronie pojazdu. Światło przeciwmgłowe tylne może włączać się tylko wówczas, gdy włączone są światła drogowe, mijania lub przeciwmgłowe przednie oraz powinno dać się wyłączyć niezależnie od innych świateł.

Pojazd może być wyposażony opcjonalnie w światła przeciwmgłowe przednie. Powinny być zamontowane 2 światła nie niżej niż 250 mm i nie wyżej niż światło mijania, a dla samochodów osobowych (kat. M1) także nie wyżej niż 800 mm. Aby światła przeciwmgłowe spełniały wymagania wynikające z przepisów powinny  być włączane i wyłączane niezależnie od świateł drogowych i świateł mijania. Włączenie świateł przeciwmgłowych przednich nie jest możliwe, jeśli nie są włączone światła pozycyjne.

Światło przeciwmgielne przednie nie może zmieniać ustawienia w zależności od kąta obrotu kierownicy. Dopuszcza się zmianę kąta świecenia w światłach drogowych (nie mylić z mijania), obrót może następować tylko w osi pionowej.

Przepisy wskazują, że przednie światła przeciwmgłowe można używać tylko w warunkach zmniejszonej przejrzystości powietrza. Ta może być spowodowana mgłą lub intensywnymi opadami. Prawo przewiduje także używanie świateł przeciwmgłowych od zmierzchu do świtu podczas normalnej przejrzystości powietrza tylko na drogach krętych (oznaczonych znakiem drogowym). Funkcja świateł przeciwmgłowych sprowadza się wtedy do funkcji doświetlającej zakręty. Należy jednak pamiętać, że użycie świateł odbywa się wtedy tylko na odcinku oznaczonym znakami, a nie na całej trasie przejazdu, przed i dalej za znakiem końca.

W nowszych samochodach możemy spotkać się także z automatyczną funkcją doświetlania zakrętów. Mechanizm sprzężony jest z układem kierowniczym lub kierunkowskazami, które po włączeniu lub odpowiednim obrocie koła kierownicy włączają jedno ze świateł przeciwmgłowych (prawe lub lewe) celem doświetlenia zakrętu. Chociaż takie działanie może wydawać się sprzeczne z przepisami dot. używania świateł przeciwmgłowych w dzień lub w nocy przy dobrej przejrzystości powietrza, rozwiązanie to jest legalne. Fizycznie bowiem nie jest to jazda na światłach przeciwmgłowych. Niedozwolone jest używanie świateł przeciwmgłowych jako świateł do jazdy dziennej.

Należy w tym miejscu odróżnić jednak używanie świateł przeciwmgłowych, dwóch, od doświetlania zakrętów jednym z nich. Jeśli Wasz pojazd nie jest wyposażony w mechanizm dedykowany (aktywujący jedno ze świateł) to funkcja doświetlania zakrętów nie jest dostępna, a użycie świateł przeciwmgłowych w tej sytuacji odbywa się tylko na drogach krętych.

System doświetlania zakrętów może działać w oparciu o kilka mechanizmów zależnych od użytego rodzaju świateł lub wieku (a co za tym idzie użytej technologii) pojazdu. Mechanizm steruje reflektorami halogenowymi, promieniem światła świateł mijania albo odpowiednim modułem świetlnym świateł LED (adaptacyjnych).

Kategorie
Blog Wyposażenie

Co warto wozić w samochodzie na grilla?

Kompletujemy zestaw Grill Pack do samochodu, niezbędnik każdego kierowcy-kucharza:

Wraz z nadejściem pierwszych, mocniejszych promieni słońca w okolicach kwietnia, zaczynamy powoli myśleć o coraz częstszych wypadach na łono natury. Co by nie przynudzać, napiszę wprost: zaczynamy myśleć o odpaleniu pierwszego grilla. Nie dziwię się, kiełbasa z grilla, chleb a czasem i jakiś chmielowy napój, to kusząca propozycja na spędzenie weekendu z rodziną. Dla każdego coś dobrego.

Czasami warto podejść do tego tematu nieco szerzej i poszaleć z ogniem nieco częściej. Ja, gdy tylko odpalam pierwszego grilla zwykle w weekend majowy, do września nie wyciągam go już z bagażnika. Pilnuję za to regularnie, aby nie brakowało mi węgla i podpałki oraz kilku drobiazgów. Nigdy nie wiadomo, kiedy wpadnę na pomysł zjeść, np. obiad nad jeziorem czy polanie.

Pewnie co bardziej złośliwy, zwrócą uwagę że na grilla nie jeździ się samochodem, hehe. Ale czasami niestety trzeba być kierowcą.

Pomijając planowane wyjazdy, warto przygotować się na spontaniczne akcje, jak szybki wyskok po pracy. Warto też uwzględnić to wyposażenie, np. podczas wyjazdu na wakacje czy dłuższej trasy, czy to w góry czy nad morze, zawsze znajdzie się miejsce do tego aby na chwilę się zatrzymać, zjeść i odpocząć. Być może znudzeni kuchnią regionalną, zapragniemy zjeść coś prostego. Tym bardziej, że podstawowe składniki (kiełbasa czy kurczak) dostaniemy praktycznie w każdym sklepie.

Kompletując wyposażenie (Grill Pack) do auta, warto zabrać ze sobą kilka niezbędnych gadżetów. Musimy jednak pamiętać, że bagażnik to nie graciarnia, co wyjmiemy trzeba będzie potem włożyć (donieść) i część wyposażenia trzeba odświeżać (ruszt, talerze, sztućce i zapasy). Jest jednak kilka elementów które są stałe i pozwolą nam na szybkie podjęcie decyzji: dziś nie jemy w domu (ani u teściowej) jedziemy na kiełbasę  do lasu. Wyposażenie musi być więc ograniczone, ale i w pełni wyczerpujące nasze potrzeby (w tym zdarzenia losowe).

WĘGIEL:

Warto odpowiednio wcześnie zdecydować się na wybór, np. odpowiedniego węgla. I od tego zacznę przygotowywanie mojego Grill Packa:

  • węgiel drzewny: w wielkim skrócie wypalone drewno. Najtańsza opcja. Warto wiedzieć o nim trzy rzeczy: szybko się rozpala, szybko się wypala, osiąga niższe ale wystarczające do grillowania temperatury. Wada: trudno osiągnąć z nim równomierny żar na całej powierzchni. Węgiel drzewny to idealne rozwiązanie na szybkiego grilla, gdzie liczy się czas. Zalecany do kiełbas i chudego mięsa lub grillowanych warzyw. Zaraz po zwykłym drewnie, jest to jedno z czystszych paliw,
  • brykiet: węgiel drzewny wymieszany z dziesiątkami dodatków, jak trociny, wióry, torf, słoma. Ma zbitą konsystencję, przez co rozpala się długo, ale także długo się wypala. Osiąga znacznie wyższą temperaturę spalania oraz bardzo łatwo wyrównać nim siłę żaru na całej powierzchni grilla. Dobrej jakości brykiet, wypala się nawet kilka godzin. Jest więc idealnym rozwiązaniem na dłuższe posiedzenie oraz do przygotowania dań, wymagających wyższej temperatury (przy krótkim czasie obróbki cieplnej),
  • drewno: jeśli zdecydujemy się na rozpalenie ogniska, zadbajmy o to aby do utrzymania ognia używać drewna z drzewa liściastego. Drewno iglaste zawiera liczne olejki eteryczne, które podgrzane mogą być silnie toksyczne. Drewno powinno być odpowiednio wysuszone. Warto także pamiętać, że spalone drewno nie wytwarza szkodliwych substancji. Pieczenie kiełbasek powinno odbywać się nie na ogniu z ogniska, a na wytworzonym z niego żarze. Cały proces przygotowania ogniska może trwać nawet kilka godzin.

Warto kupić przynajmniej 2 worki węgla, na który się zdecydujecie, to już Wasza sprawa. Ja zwykle wybieram brykiet, chociaż praktyka pokazuje, że na 3 osobowy wypad, węgiel drzewny jest najlepszy.

WAŻNE! Co by nie zepsuć smaku jedzenia, od rozpalenia (niezależne ile i jakiej podpałki używamy, warto poczekać kilkanaście minut, aż pojawi się żar. Nie kładziemy jedzenia na świeżo rozpalonego grilla.

GRILL:

W sieci, za około 100 zł (często także w różnego rodzaju programach lojalnościowych) można trafić grille walizkowe. Zdecydowanie jest to najlepszy sprzęt do przewożenia, nie tylko ze względu na wygodny kształt do przenoszenia (walizka) ale także ze względu na to, że zamknięty, pozwala nam zapomnieć o syfie który się w nim znajduje. Oczywiście chowamy go bez węgla, żaru i popiołu. Niektóre mają ruszt wielopoziomowy.

Bardzo dobre okazują się także tanie rozwiązania, a więc grille za 15-20 zł. Chociaż nie grzeszą trwałością, to są lekkie, zajmują mało miejsca i wbrew pozorom działają minimum 1-2 sezony. W przypadku gdyby okazało się że musimy go porzucić (brak miejsca w aucie, kolega wraca w bagażniku) strata będzie niewielka. Warto zostawić karton, przyda się do schowania grilla oraz kilku gadżetów, np. szczypiec.

Przed rozpoczęciem sezonu grillowego z takim sprzętem, warto wybrać się  do Castoramy i wymienić zwykłe nakrętki na motylki. Ułatwi nam to montaż grilla. W innym przypadku polecam doposażyć się w kombinerki lub dokręcać ręką pamiętając że grill będzie mniej stabilny przez to.

Jeśli zdarza nam się jeździć w kilka osób, zdecydowanie polecam opcję walizkową. Często można trafić też grille okrągłe – kopułowe. Są fantastyczne, pod warunkiem, że mamy miejsce na ich przewożenie i zabawę w składanie i rozkładanie. Polecam dla smakoszy i na dłuższe wypady np. 2-3 dniowe. Polecam do ogrodów. Nie polecam do szybkich akcji.

WAŻNE! Zanim wyruszycie z nowym grillem w plener, warto sprawdzić jak się go montuje i czy czegoś nie da się ulepszyć (jesteśmy profesjonalistami, nie mamy czasu na pieprzenie się z instrukcją). I chociaż tu kobiety nie powinny się wtrącać i dać samcom spokojnie rozstawić sprzęt, to nie ma nic gorszego jak widok faceta, który kompletnie nie wie co robi. Nawet jeśli wcześniej wypił już trochę złotego nektaru.

ROZPAŁKA:

Skoro mamy węgiel i grilla, to warto zadbać o rozpałkę. Osobiście używam rozpałek w płynie z 2 powodów: nie zachodzą wilgocią oraz działają szybko. Nie oznacza to jednak, że te w kostkach są gorsze, chociaż mogą wymagać więcej zabawy z rozpaleniem.

WAŻNE! Nigdy nie kładziemy mięsa na grilla od razu po rozpaleniu, bo rozpalający się węgiel kopci i wydziela różne szkodliwe substancje. Dodatkowo musimy poczekać na wypalenie się całej podpałki.  Mięso kładziemy na żar i dopiero wtedy rozpoczynamy grillowanie, to samo dotyczy ogniska, ale tu sprawa może potrwać nawet godzinę jak nie dłużej. Nigdy nie dodajemy rozpałki do już rozpalonego węgla, po prostu trzeba pilnować żaru dokładając węgla, a i to robimy tylko wtedy, gdy mamy przerwę w pieczeniu.

ZAPAŁKI LUB ZAPALNICZKA

Naprawdę muszę tłumaczyć o co chodzi? Plus jest taki że w aucie mamy zapalniczkę, chyba, że ktoś ją zdemontował co by sobie podłączyć stroboskop, kamerę do samojebek i parę innych zbędnych gadżetów. Nie mniej awaryjnie jest i warto pamiętać o niej.

Oczywiście aby skorzystać z zapalniczki samochodowej, nie wjeżdżamy autem na środek polany czy do jeziora, tylko bierzemy jakieś papiery, drewienko czy rozpałkę, podpalamy i wracamy do grilla. Kombinujcie.

Podpałki potrzebuję do rozpalenia się ognia. Nie odpalimy ich więc ani od papierosa, ani (być może) od zapalniczki samochodowej (patrz wyżej).

ŚRODKI CZYSTOŚCI

Bardzo przydatne, potrzebne i ratujące nie tylko nasze ręce ale i tapicerkę auta, przed tłuszczem i ketchupem. Szczególnie jeśli mamy dzieci. Warto także pamiętać o nich przy rozkładaniu grilla, aby wyczyścić od razu ruszt.

WAŻNE! Po opróżnieniu grilla z popiołu i resztek żaru, nie polewajcie go wodą. Możecie doprowadzić do uszkodzenia, np. pęknięcia blachy, ale narobicie sobie także sporo syfu. Popiół i woda to zła mieszanka. Lepiej go opróżnić, zostawić do wystygnięcia (nie powinno potrwać to dłużej jak kilka minut lub kilkanaście dla grilli żeliwnych). Resztki popiołu można zeskrobać patykiem.

Do auta zabieramy:

  • butelkę z wodą (kranówą),
  • butelkę z wodą pitną (nawet rozgrzana od słońca, nadal będzie nadawała się do picia),
  • rolkę ręczników papierowych,
  • małą szczotkę lub gąbkę do naczyń,
  • 1-2 reklamówki, mocniejsze,
  • mokre chusteczki (dział dla dzieci, 2-3 zł za paczkę).

Nie brudzą się tylko Ci co nic nie robią. Ruszt czyścimy przed użyciem i po użyciu. Dzięki temu unikniemy jedzenia starego tłuszczu, a i przygotowane jedzenie nie będzie nam przylegać do kratki.

SPRZĘT UZUPEŁNIAJĄCY:

  • ostry nóż, do krojenia mięsa, chleba, warzyw,
  • widelec lub widły do mięsa, szczypce (obowiązkowo, nie podlega to dyskusji)
  • zestaw papierowych talerzyków (łatwiej się rozkładają niż plastik),
  • zestaw plastikowych sztućców,
  • zestaw plastikowych kubków,
  • kubki do piwa,
  • rolkę folii aluminiowej,
  • patyczki do szaszłyków,
  • plastikowa miseczka (np. do mieszania sałatki),
  • mała plastikowa deska (lekka i poręczna).

Folia aluminiowa ma wiele funkcji, warto też pamiętać, że jej matowa strona przyciąga ciepło, a błyszcząca odpycha. Jeśli owiniemy ziemniaki czy czosnek folią (mat na zewnątrz) i wrzucimy w żar, możemy liczyć na pyszne dodatki do kiełbasy i mięsa. Przydaje się też do zmniejszania żaru (układamy na niej mięso, mat w dół). Możemy też owijać w nią mięso (mat na zewnątrz), np. zawinięte mięso pieczemy na ogniu, a 5-10 minut przed końcem odwijamy i grillujemy.

Miska i deska (przydatne do krojenia, szczególnie, jeśli produkty na grilla kupujemy w drodze, a nie przygotowujemy wcześniej w domu.

Plastikowe sztućce, talerze i kubki. Nikt ich nie lubi, psują wizualną część grilla, ale awaryjnie przydają się. Polecam talerzyki brać papierowe, może mniej odporne na  wilgoć, ale za to nim gorąca kiełbasa poparzy nam rękę, zdążymy z nimi dojść do stołu lub kosa. Lepsze dla środowiska. Jeśli mamy nadmiar sprzętu w domu, warto oczywiście zabrać metalowe sztućce i ceramikę, ale pamiętajcie że one sporo ważą i trzeba je potem targać z powrotem.

Osobiście polecam zamówić sobie np. zestaw z IKEA (zestaw dla dzieci), bardzo odporny na wszystkie warunki, w tym mycie w zmywarce. Chociaż… to plastik.

Ostry nóż i szczypce to podstawa, nawet jeśli wydaje Ci się że wszystko załatwić można plastikowym widelcem, to… to wiedz że jesteś w błędzie.

Kubki do piwa: trudne do transportu (łatwo je uszkodzić) ale za to mogą być pomocne tam, gdzie nie jesteśmy pewni co do tego czy na pewno można spożywać alkohol. Polecam poszukać takich nieprzezroczystych.

PRZYPRAWY:

Nie wiemy kiedy i co będziemy przygotowywać, dlatego warto gdzieś tam mieć ze sobą też parę przypraw:

  • sól i pieprz,
  • czerwona słodka papryka,
  • przyprawa do ziemniaków,
  • przyprawa do kurczaka i mięs, np. Grill Klasyczny,
  • ketchup i musztarda (niestety mało odporne na wysokie temperatury, towarzyszące naszym rozgrzanym od słońca autom, ale jak to mówią, nikt jeszcze nie umarł od zjedzenia gorącego ketchupu).


LODÓWKA PRZENOŚNA:

Osobiście nie używam lodówek przenośnych. Zabierają dużo miejsca. Warte uwagi są jednak składane walizki termoizolacyjne, które po zjedzeniu zawartości, można po prostu złożyć. Lodówka przenośna na pewno spełni swoją rolę jeśli planujemy przenosić rzeczy wymagające koniecznie niskiej temperatury lub gdy w docelowej lokalizacji trudno będzie o cień.

PODSUMOWANIE:

Cały zestaw, nie powinien zająć Wam więcej miejsca niż to co zajmuje karton z grillem + mała torebka z dodatkami. Nie potrzebujecie półmetrowych szczypców, tak samo jak maczety do krojenia pomidorów, wybieracie mniejsze sprzęty, ale dbajcie aby spełniały swoją rolą. Nóż, szczypce czy metalowe patyczki do szaszłyków, to jednorazowy zakup.

Przyprawy możecie przewozić w torebkach, ale są także dostępne różnego rodzaju pojemniki plastikowe czy pojemniki wielokomorowe.

To wszystko po prostu warto ze sobą mieć i gwarantuję Wam, że czy przygotowując się w domu do sobotniego grillowania, czy spontanicznie zawijając do lasu po pracy, nic Was nie zaskoczy. A dobrze wiecie, że łatwo o czymś zapomnieć. Taki zestaw to także dowód na to, że wiecie co robicie i jesteście profesjonalistami. Może i koledzy powiedzą, że mamy więcej sprzętu niż kobieta nosi gadżetów w torebce, ale nas interesuje przede wszystkim opinia żeńskiej części towarzystwa (i odwrotnie, jeśli czyta to jakaś dama). Dzieciakom na pewno też spodoba się kolorowa zastawa z IKEA.

Jeśli nie chcecie aby to wszystko latało Wam po bagażniku, w pierwszym lepszym supermarkecie czy markecie budowlanym, w granicy 10-15 zł nabędziecie multifunkcjonalną skrzynkę na graty. Jej jakość może budzić wątpliwości, ale praktyka pokazuje, że jeśli nie będziecie jej kopać, to kolejną kupicie za 2-3 lata.

Zestaw Grill Pack ekonomiczny: 

  • grill 15 zł,
  • worek węgla 9 zł,
  • podpałka i zapałki 5 zł,
  • rolka ręczników papierowych 2 zł,
  • paczka mokrych chusteczek 3 zł,
  • zestaw plastików 10 zł,
  • butelka wody 2 zł,
  • przyprawy 5 zł,
  • nóż i szczypce 15 zł,
  • rolka z folią aluminiową 4 zł,

Razem 70 zł 

Zestaw Grill Pack Premium:

  • grill walizkowy 100 zł,
  • worek węgla + zapasowy 18 zł,
  • podpałka + zapalniczka 6 zł,
  • rolka ręczników papierowych 2 zł,
  • paczka mokrych chusteczek 3 zł,
  • zestaw plastików IKEA 20 zł,
  • butelka wody 2 zł,
  • przyprawy 5 zł,
  • nóż i szczypce 15 zł,
  • rolka z folią aluminiową 4 zł,
  • koszyk do bagażnika 10 zł.

Razem 185 zł 

Uzupełnienie:

  • koc (od 10 zł w górę…),
  • koszyk piknikowy lub zakupowy (od 20 zł w górę), sztywny,
  • wózek plażowy lub zakupowy do przewozu gratów (od 50 zł w górę),
  • reklamówki, woreczki i inne pojemniki na resztki jedzenia, co by było coś na śniadanie.

Reklamówki są fajne, ale wygląda się z nimi mało profesjonalnie. Jeśli organizujecie większą akcję, zadbajcie aby cały zestaw, dało się zabrać w 1 max 2 ręce. W końcu w drodze powrotnej dojdzie Wam dodatkowo: zmęczone dziecko, zmęczony pies, mokry koc, dmuchany wieloryb i zestaw kijków i kamieni Waszej pociechy. W plecaku wszystko Wam się zgniecie lub powylewa.

Może i jest tego sporo, ale zapakujcie to do koszyka i sami oceńcie czy naprawdę tego jest tak wiele. To podstawy. Oczywiście całość uzupełniamy jedzeniem i piciem, ale o tym w osobnym wpisie.

Kategorie
Eksploatacja Wyposażenie Zrób to sam

Mycie samochodu zimą – porady i uwagi

Zima to nie tylko niskie temperatury, ale także śnieg, błoto, piasek i zabójcza sól, która niszczy wszystko. To właśnie z jej powodu zima staje się okresem, kiedy myjnię odwiedzam znacznie częściej niż wiosną, latem czy jesienią.

http://badanie-techniczne.pl/2018/11/czy-trzeba-odsniezac-caly-samochod-zima/

Niskie temperatury nie powinny być usprawiedliwieniem dla wizyty na myjni samochodowej zimą. Zwłaszcza, że większość myjni podgrzewa wodę, a te automatyczne, całkowicie są obojętne na temperaturę.

Wadą mycia samochodu przy ujemnych temperaturach może być to, że piana zamarza ale zamarza też woda, która pozostaje na karoserii. Nie jest ona jednak szkodliwa dla lakieru, może jednak być szkodliwa, np. dla uszczelek drzwi. Zamarznięta, powoduje „sklejenie” drzwi, a niezakonserwowane uszczelki mogą popękać lub rozerwać się, jeśli będziemy ciągnęli drzwi na siłę.

  • Przygotowując samochód do zimy powinniśmy zawczasu zadbać o uszczelki. Jeśli jeszcze tego nie zrobiliśmy, wykorzystajmy cieplejsze dni aby wyczyścić uszczelki i posmarować środkiem do pielęgnacji uszczelek/gumy.

Mycie zimą tak, ale z zasadami!

Mycie samochodu zimą może być utrudnione, przez to przez wielu kierowców odradzane. Zima nie musi być jednak taka straszna, a wszechobecna sól, dodatkowo powinna motywować nas do działania.

Mycie auta zimą sprowadza się do kilku najważniejszych kwestii:

  1. myjemy auto kiedy temperatura jest dodatnia, chyba, że korzystamy z zamkniętych myjni, ogrzewanych,
  2. po umyciu auta od razu wycieramy suchą szmatką wszystkie uszczelki (i zakamarki pod nimi) oraz dmuchamy (najlepiej sprężonym powietrzem) w zamki,
  3. myjemy auto regularnie, przynajmniej opłukując je z piasku i soli.

http://badanie-techniczne.pl/2018/04/kiedy-wymienic-opony-zimowe-na-letnie/

Jeśli przyjdzie nam myć pojazd w ujemnych temperaturach, skorzystajmy z myjni automatycznych lub, jeśli nie mamy wprawy, unikajmy używania piany i innych dodatków, a skupmy się na opłukaniu pojazdu czystą wodą. O ile myjnia działa zimą, nie będzie problemu z tym aby opłukać samochód.

To oczywiście dobre rady dla myjni automatycznych i bezdotykowych. Jeśli chcecie ręcznie myć samochód, tu należy pamiętać przede wszystkim o zmyciu piasku i soli. Ten, przylegający do karoserii, może ją mocno zniszczyć jeśli zaczniemy szorować. Jeśli skorzystacie z pomocy profesjonalnych firm sprzątających, także warto przypilnować aby samochód został przed myciem dobrze spłukany.

Piana tak, ale nie przy ujemnych temperaturach

Używanie piany i innych dodatków przy ujemnej temperaturze nie zagraża naszej karoserii. Problemem będzie ich spłukanie lub wytarcie/polerowanie. Dlatego takie mycie pozostawmy sobie na cieplejsze dni.

http://badanie-techniczne.pl/2017/11/jak-przygotowac-samochod-do-zimy/

Na zimowe sprzątanie warto wcześniej w markecie zaopatrzyć się, np. w puszkę sprężonego powietrza. Kosztuje około 10 zł ale pomoże nam szybko pozbyć się wody z zamków i zakamarków lub nawet z uszczelek. Na myjniach znajdziemy też pompki do kół, które o ile nie mają blokady, także mogą pomóc nam w w/w czynnościach.

Jeśli nie macie jak wyczyścić zamków, pomyślcie o tym przed myciem, zabierając ze sobą, np. kawałek taśmy klejącej.

Ładna pogoda, czas na woskowanie

Korzystając z ładnej pogody warto umyć pojazd dokładnie i dodatkowo nałożyć na niego warstwę wosku. Oczywiście najlepiej pomyśleć o tym przed zimą. Wosk ochroni lakier przed piaskiem i solą, a w przypadku obecnych już ognisk korozji lekko opóźni proces ich rozprzestrzeniania się.

Pamiętaj także, o regularnym odśnieżaniu samochodu. Zwróć uwagę, że najczęstszą przyczyną porysowania lakieru nie jest używanie samej zmiotki czy skrobaczki (nie używamy skrobaczek do lakieru), a zalegający na lakierze piasek. Oraz zalegająca sól.

Podsumowanie

Zima to czas kiedy po tygodniu pracy, w piątek, wybieram się na myjnię. W zależności od pogody myję lub płuczę cały samochód z piasku i soli. Pamiętam o nadkolach, kołach, progach drzwi (mam Mazdę) oraz podwoziu.

Chociaż programy na myjniach nie są idealne, kluczowe jest aby korzystać z nich regularnie. Wosk nakładany na myjni bezdotykowej tworzy niewielką, nieidealną warstwę ochronną. Ale w taką pogodę, kiedy ryzyko zabrudzenia samochodu jest ogromne, dobra taka ochrona jak żadna. Zwłaszcza, że możemy za chwilę ją odświeżyć, niewielkim kosztem.

  • Korzystamy z dodatnich temperaturach aby umyć samochód dokładnie, przy ujemnych płuczemy samochód i jego podwozie lub korzystamy z myjni zamkniętych, np. ręcznych lub automatycznych
  • Czyścimy zamki z wody, wycieramy dokładnie uszczelki po każdym myciu,
  • Odwiedzamy myjnię regularnie, np. raz w tygodniu. Zima nie trwa długo, ale zalegająca na drodze sól będzie o sobie dawała znak jeszcze kilka tygodni,
  • Jeśli decydujemy się na myjnie ręczną, pamiętamy o solidnym opłukaniu samochodu z piasku i soli.

Kategorie
Akcesoria Bezpieczeństwo Przepisy Wyposażenie

Czy trzeba wozić gaśnicę samochodową?

Tak, gaśnica samochodowa należy do podstawowego i obowiązkowego wyposażenia samochodów.

Obowiązkowym wyposażeniem jest także trójkąt ostrzegawczy.

http://badanie-techniczne.pl/2017/11/obowiazkowe-wyposazenie-samochodu-co-musimy-wozic/

Brak wymaganych przedmiotów oraz umieszczenie ich w trudno dostępnym miejscu jest równoznaczne z otrzymaniem mandatu:

  • brak gaśnicy, mandat w kwocie od 20 do 500 zł,
  • za brak trójkąta ostrzegawczego, mandat w kwocie od 20 do 500 zł,
  • oraz za niewystawienie trójkąta w przypadku zdarzenia drogowego, mandat w kwocie 150 zł,
  • brak kamizelki odblaskowej podczas poruszania się po zmroku, poza terenem zabudowanym, mandat do 500 zł.

Dotyczy to także sytuacji, w której nasz pojazd został unieruchomiony i musimy przemieszczać się.

Dodatkowym, nieobowiązkowym wyposażeniem, jest:

  • apteczka,
  • kamizelka odblaskowa,
  • zestaw narzędzi naprawczych i rękawiczki,
  • linka holownicza,
  • kable rozruchowe,
  • dodatkowe żarówki,
  • koło zapasowe lub łata w sprayu,
  • lewarek,
  • instrukcję udzielania pierwszej pomocy,
  • wzór oświadczenia z kolizji drogowej,
  • latarka życia.
Kategorie
Blog Przepisy Wyposażenie

Czy w TAXI trzeba posiadać pełne koło zapasowe?

Nie, posiadanie ogumionego koła zapasowego nie jest konieczne w pojazdach uznawanych wg. przepisów jako taksówka. Zmiany w tym zakresie weszły w życie 6 lipca 2016 roku na podstawie nowelizacji rozporządzenia. Zmienioną treść można znaleźć na stronie sejmu:

Rozporządzenie Ministra Infrastruktury i Budownictwa z dnia 6 maja 2016 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia

14) w § 24 w ust. 1:
a) pkt 3 otrzymuje brzmienie:
„3) co najmniej dwoje drzwi z każdego boku nadwozia lub dwoje drzwi z prawej strony, jedne z lewej strony
i jedne z tyłu nadwozia umożliwiające, tylko w razie konieczności, wyjście na zewnątrz;”,
b) pkt 7 otrzymuje brzmienie:
„7) ogumione koło zapasowe lub zestaw naprawczy;”;

Oryginalny tekst rozporządzenia znajdziemy tutaj:

Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 31 grudnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia

W rozporządzeniu tym znajdziemy informacje, że w taksówce wymagane jest posiadanie ogumionego koła zapasowego. Powodowało to, że kierowcy taksówek zmuszeni byli do zakupu takiego koła lub jego instalacji w bagażniku, jeśli decydowali się, np. na instalację LPG.

Co ciekawe, kiedy rozporządzenie obowiązywało (i nadal obowiązuje ale w zmienionej postaci), w ROZPORZĄDZENIU MINISTRA TRANSPORTU, BUDOWNICTWA I GOSPODARKI MORSKIEJ1) z dnia 26 czerwca 2012 r dot. w sprawie zakresu i sposobu przeprowadzania badań technicznych pojazdów oraz wzorów dokumentów stosowanych przy tych badaniach można było znaleźć zapis, który wskazywał:

  • 3. DODATKOWE BADANIE TECHNICZNE POJAZDU, KTÓRY MA BYĆ UŻYWANY JAKO TAKSÓWKA 3.1. Taksówka Oględziny. 1. Brak taksometru elektronicznego z ważnym dowodem legalizacji. X 2. Brak gaśnicy, apteczki, koła zapasowego lub koła dojazdowego lub zestawu naprawczego.

M.in. na tej podstawie, kierowcy taksówek pozwalali sobie na łamanie prawa, chociaż Policja i inne służby kontroli uprawnione do sprawdzenia wyposażenia pojazdu, beż żadnych dyskusji mogły kierowcę ukarać mandatem, za brak ogumionego koła zapasowego.

W chwili obecnej obowiązuje zmieniona treść rozporządzenia, które dopuszcza posiadanie zarówno ogumionego koła jak i zestawu naprawczego, np. łaty w sprayu.

Kategorie
Bezpieczeństwo Blog Wyposażenie

Kiedy wymienić opony zimowe na letnie?

W poprzednim wpisie wyjaśnialiśmy, kiedy zmienić opony na zimowe, czym różnią się opony zimowe od letnich i całorocznych oraz czy warto interesować się oponami bieżnikowanymi. Wymiana opon zimowych na letnie jest tak naprawdę odwrotnością ich zmiany na zimowe, co wiąże się oczywiście ze wzrostem temperatury, a co za tym idzie zmianą warunków pogodowych.

Warto jednak zwrócić uwagę na kilka drobiazgów, które sprawiają, że wymiana opon z zimowych na letnie może jeszcze chwilę poczekać.

To co wyróżnia i odróżnia oponę letnią od zimowej, można opisać krótko:

  • Opona letnia jest przystosowana do pracy w wysokich i bardzo wysokich temperaturach. Wykorzystywana mieszanka gumy jest wystarczająco twarda aby być odporną na uszkodzenia i tarcie, ale zarazem wystarczająca miękka, aby zachować odpowiednie właściwości trakcyjne. Na pewno mieszanka letnia jest dużo twardsza od zimowej co podyktowane jest temperaturą jej pracy a więc i stopniowym rozmiękczaniem wraz ze wzrostem temperatury. Opona letnia twardnieje zimą i traci elastyczność, traci też swoje właściwości jezdne, dlatego jest podatna na uszkodzenia ale także nie spełnia swojej funkcji w ujemnych temperaturach. Z pewnością jazda na oponach letnich zimą jest o wiele bardziej ryzykowna niż na zimowych latem,
  • Opona zimowa jest przystosowana do pracy w niskich temperaturach, a więc jest miększa, gdyż stopniowo twardnieje, osiągając najlepsze właściwości jezdne z temperaturach ujemnych. Najlepsze to znaczy pożądane przez kierowców, którzy w takich temperaturach poruszają się pojazdami. Możemy więc śmiało powiedzieć, że opona zimowa jest odpowiednikiem opony letniej dla niższych temperatur, zapewniając odpowiedni komfort jazdy, właściwości trakcyjne, odporność na uszkodzenia.

Warto pamiętać:

  • Opona zimowa w warunkach wiosennych i letnich zachowa dobre właściwości jezdne i przyczepność, ale będzie generowała wysokie opory toczenia i będzie wystawiona na szybsze zużycie,
  • Opona zimowa jest miększa, a więc poza tym, że będzie się szybciej zużywała, może być też podatniejsza na uszkodzenia wiosną i latem,
  • Opona zimowa zużywa się zwykle połowę wolniej niż opona letnia (zakładając że korzystamy naprzemiennie z 2 kompletów opon),
  • Zwykle (co nie musi być prawdą) kierowcy utrzymują opony zimowe na felgach (a zarazem są to felgi mniejsze niż zestaw na lato, np. 15 zimowe, 17 letnie) co powoduje, że opony zachowują o wiele lepszy komfort jazdy oraz… odporność na uszkodzenia wynikające z powstałych w asfalcie dziur.

Kiedy zmienić opony zimowe na letnie?

Opony zimowe najlepiej sprawują się w temperaturach do 10 stopni, tym samym możemy przyjąć, że opony letnie zachowują swoją użyteczność do 10 stopni. Poniżej tej temperatury powinna nastąpić zmiana, a więc analogicznie, jeśli temperatura rano zaczyna przekraczać 10 stopni, wymieniamy opony z zimowych na letnie.

Dlaczego mierzymy temperaturę rano? Opona zimowa używana w wyższej temperaturze na pewno nie zaszkodzi nam, 2-3 tygodnie nie przyniosą różnicy w jej użytkowaniu czy też zwiększonym zużyciu, a my cierpliwie poczekamy, aż temperatury nie będą spadały poniżej 10 stopni, pozwalając oponie letniej pracować od rana do nocy w optymalnych warunkach. Zmiana opon kiedy rano temperatura sięga 2-3 stopni (a my jedziemy do pracy) a popołudniu 10-15 (kiedy wracamy) mija się celem, gdyż i tak wystawiamy oponę letnią na działanie niskiej temperatury, która może z pozoru o wiele bardziej jej zaszkodzić, niż wystawianie opony zimowej na pracę w 10-15 stopniach.

Oczywiście jest to temperatura umowna, podyktowana w dużej części specyfikacją opon deklarowaną przez producenta. Bazując jednak na tej informacji, wydaje się uzasadnionym, że opona nie powinna być wymieniana szybciej jak w miesiącu kwietniu, w miesiącu, który z powodzeniem możemy uznać za miesiąc wiosenny. Ryzyko wystąpienia znaczących spadków temperatury, czy przejściowych opadów śniegu, jest minimalne, co nie oznacza, że niemożliwe.

Kolejnym argumentem z pewnością jest sam długi weekend majowy, który w naszym kraju wiąże się z wyjazdami na łono natury, często daleko za miasto. Od wielu lat majówka to czas, kiedy temperatura nie spada poniżej 10 stopni w dzień, a zwykle utrzymuje się na poziomie 15-18 stopni. To z pewnością dobry moment, aby już mieć założone opony letnie, przygotowane do pracy w wysokiej temperaturze, przy dużej prędkości, na rozgrzanym asfalcie.

Dlaczego warto poczekać ze zmianą opon?

Pisząc o kwietniu, mam na myśli cały miesiąc na zmianę opon. I wcale niespecjalnie się śpieszę z tym, aby opony wymieniać od razu gdy zaświeci słońce. W nawiązaniu do punktu dot. używania mniejszych felg na zimę i większych na lato, chętnie opóźniam wymianę opon, aby zakładając 17 calowe felgi z oponami, wyjechać na drogę, którą już drogowcy się zajęli i stopniowo usuwają lub skończyli usuwać dziury. Zapewne łatwo jest zauważyć, że te po zimie potrafią być wyjątkowo bolesne dla naszego zawieszenia i felg. Prawdą jest, że uszkodzenie opony zimowej jest realne, ale tak samo może przytrafić się to z oponą letnią. Koszty naprawy alufelgi będą jednak mniej dotkliwe, jeśli po prostu będziemy mogli ich uniknąć, niewielkim kosztem/stratą dla opon zimowych.

Pamiętajmy także, że o stanie opon (np. zimowych) nie świadczy tylko ilość bieżnika ale i wiek. Może to mieć ogromne znaczenie, np. podczas jazdy autostradami lub w niesprzyjających warunkach.

Oczywiście nie trzeba tłumaczyć, że zbyt wczesna wymiana opon na letnie być może nikomu nie zaszkodzi, jednak w przypadku gdyby okazało się, że utrzyma się gołoledź, mróz lub spadnie na kilka dni śnieg, łatwo unieruchomić samochód lub narazić się na zbędne zagrożenie na drodze.

Opony a prędkość jazdy

Wymieniając opony na zimowe lub letnie, warto zadbać o taki parametr jak nośność opony oraz prędkość dla jakiej została przystosowana. Opona letnia pracuje z wysokimi temperaturami, które rosną w miarę nabierania prędkości. Analogicznie opona zimowa powinna pracować w niskich temperaturach, gdyż stopniowo rozgrzewając się będzie nabierała odpowiednich właściwości. Jeśli więc zastosowaliście się do w/w porad dot. zachowania opon zimowych jeszcze przez kilka tygodni, pamiętajcie, że przekroczenie granicy, a więc jazda z wysokimi prędkościami na oponach zimowych w bardzo ciepłym klimacie, może okazać się bardzo dużym zagrożeniem.

Podsumowanie

  1. Głównym powodem dla którego warto zmienić opony na letnie, to temperatura pracy opon i warunki w jakich opona nabiera optymalnych właściwości jezdnych,
  2. Decydując się na zakup opon letnich, nie kierujemy się tylko ceną, ale także jej przeznaczeniem oraz naszymi pomysłami na urlop: miasto, autostrady, tropiki, itp..
  3. Jeśli spędzamy lato w mieście i nie planujemy brać udziału w wyścigach po rondzie, warto rozważyć zakup opon wielosezonowych. Ale trzeba pamiętać o ich wadach jak i zaletach, nie tylko względem opon zimowych, co i letnich,
  4. Odpowiednie opony to właściwe dla danej temperatury powietrza warunki trakcyjne.

Kategorie
Akcesoria Bezpieczeństwo Blog Przepisy Wyposażenie

Światła przeciwmgłowe przednie w samochodzie – jak używać?

Światła przeciwmgłowe (a także światła przeciwmgielne) to zestaw świateł używanych do oświetlenia drogi w czasie niedostatecznej przejrzystości powietrza. Przedni zestaw nie stanowi obowiązkowego wyposażenia pojazdu, ale 1 lub 2 światła przeciwmgłowe z tyłu pojazdu już tak.

Światła przeciwmgłowe to zestaw, który może składać się z:

  • dwóch świateł przednich barwy białej lub żółtej – przednie światła nie są obowiązkowe,
  • jednego lub dwóch świateł tylnych barwy czerwonej – tylne światła są obowiązkowe.

Zestaw świateł przeciwmgłowych, składa się z:

  • świateł przednich, nieobowiązkowych, barwy białej lub żółtej,
  • świateł tylnych, obowiązkowych, barwy czerwonej w liczbie 1 lub 2.

Światła przeciwmgłowe – przepisy

Regulacje dotyczące używania świateł przeciwmgłowych, znajdziemy w kodeksie drogowym, w rozdziale 3:

Art. 30. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany zachować szczególną ostrożność w czasie jazdy w warunkach zmniejszonej przejrzystości powietrza, spowodowanej mgłą, opadami atmosferycznymi lub innymi przyczynami, a ponadto:

  1. Kierujący pojazdem silnikowym jest obowiązany:
    • włączyć światła mijania lub przeciwmgłowe przednie albo oba te światła jednocześnie,
    • poza obszarem zabudowanym podczas mgły dawać krótkotrwałe sygnały dźwiękowe w czasie wyprzedzania lub omijania;
  2. Kierujący innym pojazdem niż pojazd, o którym mowa w pkt 1, jest obowiązany:
    • włączyć światła, w które pojazd jest wyposażony,
    • korzystać z pobocza drogi, a jeżeli nie jest to możliwe, jechać jak najbliżej krawędzi jezdni i nie wyprzedzać innego pojazdu.
  3. Obowiązek używania świateł, o którym mowa w ust. 1, dotyczy kierującego pojazdem także podczas zatrzymania wynikającego z warunków lub przepisów ruchu drogowego.
  4. Kierujący pojazdem może używać tylnych świateł przeciwmgłowych, jeżeli zmniejszona przejrzystość powietrza ogranicza widoczność na odległość mniejszą niż 50 m. W razie poprawy widoczności kierujący pojazdem jest obowiązany niezwłocznie wyłączyć te światła.

http://badanie-techniczne.pl/2019/11/swiatlo-przeciwmglowe/

Światła przeciwmgłowe można używać w nocy

Światła przeciwmgielne przednie, mogą pełnić rolę świateł doświetlających drogę na zakrętach: Używanie świateł zewnętrznych Art. 51 (…)

  • Na drodze krętej, oznaczonej odpowiednimi znakami drogowymi, kierujący pojazdem może używać przednich świateł przeciwmgłowych od zmierzchu do świtu, również w warunkach normalnej przejrzystości powietrza.

Światła takie pełnią wtedy po części rolę świateł zakrętowych, pamiętajmy jednak że dotyczy to tylko zakrętów oznaczonych pionowymi znakami drogowymi A-3 i A-4 z obowiązkową tabliczką T-5.

  • Posiadanie świateł przeciwmgłowych ma więc 2 zastosowania: kiedy mówimy o warunkach ograniczonej przejrzystości powietrza oraz kiedy mamy do czynienia z krętymi drogami oznakowanymi znakami drogowymi.
  • Pamiętajmy jednak, że poza takim rozwiązaniem, na rynku dostępne są także osobne zestawy świateł zakrętowych,  połączonych raz: ze światłami mijania, dwa z kierunkowskazem lub czujnikiem przyśpieszeń kątowych (prędkość dla mechanizmu czujnika nie może przekroczyć 40km/h).

Przytoczone wcześniej artykuły nie precyzują kiedy dokładnie możemy włączyć przednie światła przeciwmgłowe, w przeciwieństwie do tego, że jasno wskazują, kiedy możemy używać tylnych świateł. A tyle światła możemy włączyć kiedy, przejrzystość powietrza spada poniżej 50 metrów.

Tylne światła przeciwmgłowe obowiązkowe

Dlatego że zadaniem świateł jest nie tylko oświetlenie nam drogi, ale także wyróżnienie się na niej. Przednie światła, światła mijania, mamy włączone cały rok (pomijam tu światła do jazdy w dzień, których nie używamy we mgle). Więc tak czy inaczej oświetlamy sobie drogę i jesteśmy widoczni. Tyle światła nie oświetlają drogi, a jedynie sygnalizują naszą obecność. Przednie światła są widoczne dla kierowców jadących z naprzeciwka, swoim pasem, a więc ryzyko zderzenia jest niewielkie. Tyle światła z kolei sygnalizują naszą obecność na pasie ruchu, po którym poruszają się inne pojazdy, które powinny nas widzieć. Proste!

Dlaczego kierowcy używają świateł przeciwmgielnych?

Obserwując zachowanie kierowców w mieście, nie trudno wysnuć teorię, że wynika to z niewiedzy i braku rozsądku. Mam światła, jest mgła czyli używam. Jednocześnie nie przeszkadza im to w używaniu świateł dziennych w pochmurny dzień, przecież nie pada ani nie jest noc? Prawda? Chcę być widoczny ale nie chcę być widoczny. Generalnie używanie świateł przeciwmgłowych powinno być podyktowane trudnymi warunkami atmosferycznymi, np. gęsta mgła ograniczająca znacząco widoczność.

Dlaczego kierowcy nie lubią świateł przeciwmgłowych?

Dotyczy to nie tyle ich użytkownika co pojazdów jadących przed, za lub naprzeciw pojazdu który takich świateł używa. Ponieważ są one zwykle używane nierozważnie, w warunkach, w których ich użycie nie jest konieczne, po prostu oślepiają kierowców. Na autostradzie, gdzie odstępy między pojazdami są duże, prędkości też, wyróżnienie się we mgle w porę może być kluczowe dla uniknięcia kolizji. Ale w mieście? Gdzie zwykle jedziemy sobie na zderzaku, nawet przy dużej mgle, używanie takich świateł mija się z celem.

50 metrów czyli ile?

Przede wszystkim ustalmy jedno: warunki pogodowe w których na 50 metrze nic nie widać zdarzają się w naszym kraju raz, może dwa razy w roku. Wyjątek stanowią miejscowości położone blisko rozlewisk, bagien i innych źródeł wody, która może generować mgły. Mówiąc o trudnych warunkach i kiepskiej widoczności (50 metrów) mówimy o mgle, którą można praktycznie kroić nożem. 50 metrów to odległość około 8-10 aut jadących jeden za drugim, np. w mieście, na szybszej trasie, a więc i przy większych odstępach to odległość około 5-6 pojazdów.

Kiedy włączyć przednie światła przeciwmgielne? Światła przeciwmgłowe przednie używamy z głową, kiedy przejrzystość powietrza jest słaba, ale nie na tyle słaba aby powiedzieć że 50 metrów i zero, nic nie widać.  Działają one na innych kierowców jak światła długie, halogeny. Po prostu oślepiają! Światła te powinniśmy używać dla siebie, a więc wtedy, kiedy ich skuteczność ma dla nas jakąś korzyść. Pamiętając że nie świecą one na wprost, a rozpraszają światło po bokach, są bardzo skuteczne we mgle.

Kiedy włączyć tylne światła przeciwmgłowe? Wtedy, gdy przejrzystość powietrza jest kiepska co regulują przepisy (wspomniane 50 metrów).

Kiedy nie włączać tylnych świateł przeciwmgłowych? Oczywiście przepisy, przepisami, ale w mieście używanie takich świateł jest rzadko kiedy konieczne. Po pierwsze dlatego, że jest duży ruch samochodów a odległość pomiędzy nimi to zwykle kilka do kilkunastu metrów. Teraz po drugie: światła takie, np. stojąc w korku, męczą innych kierowców. Po trzecie, światła przeciwmgielne (zwłaszcza 2 sztuki tylne) często są mylone ze światłami STOP w samochodzie. To powoduje niepotrzebne zamieszanie, zwłaszcza gdy kierowca jadący za nami, widzi, że panujące warunki nie wymagają użycia świateł przeciwmgielnych.

Źródło: www.auto-swiat.pl
Źródło: www.auto-swiat.pl

Kiedy nie używa się innych świateł, niż świateł przeciwmgłowych?

  • Światła mijania są za słabe aby pokonać mgłę, ale wystarczająco mocne, abyśmy byli widoczni,
  • Światła długie są zbyt mocne i świecą na wprost. Ich zapalenie we mgle ogranicza widoczność do zera, prościej (ale nie róbcie tego) było by całkiem wyłączyć światła),
  • Światła do jazdy w dzień, służą do jazy w dzień przy dobrych warunkach pogodowych.

Kary za złe używanie świateł: 

Korzystanie ze świateł drogowych w sposób niezgodny z przepisami 3 pkt 200 zł
Naruszenie warunków dopuszczalności używania przednich świateł przeciwmgłowych 2 pkt 100 zł
Używanie tylnych świateł przeciwmgłowych przy normalnej przejrzystości powietrza 2 pkt 100 zł
Kategorie
Akcesoria Blog Mechanika Wyposażenie

Pożyczanie prądu – jak naładować akumulator od innego akumulatora?

Podstawowe zasady łączenia akumulatorów

(1)PLUS dawcy DO (2)PLUSA biorcy, (3)MINUS dawcy DO (4) BLOKU SILNIKA biorcy lub innego metalowego (nie malowanego) elementu karoserii.

Jak podłączyć aby nie uszkodzić zdrowego akumulatora?

PLUS DO PLUSAMINUS DO BLOKU SILNIKA lub innego metalowego (nie malowanego) elementu karoserii.

Kolejność łączenia:

  1. Klema do PLUSA akumulatora samochodu z dobrym akumulatorem.
  2. Klema do PLUSA akumulatora samochodu ze złym akumulatorem.
  3. Klema do MINUSA akumulatora samochodu z dobrym akumulatorem.
  4. Klema do  np. do metalowego, nie malowanego elementu silnika czy karoserii.
  5. Przewody odpinamy w odwrotnej kolejności do ich montażu.

Dodatkowe zasady podłączania

  1. Klemy podłączamy przy wyłączonym silniku dawcy i biorcy – najlepiej wyjąć kluczki,
  2. Jeśli zostawiliśmy kluczki, to wyłączamy wszelkie akcesoria (światła, radio, podświetlenie kabiny, itp.),
  3. Nie uruchamiamy silnika dawcy tylko próbujemy uruchomić silnik biorcy.
  4. Po uruchomieniu silnika biorcy odpinamy klemy i kończymy operację. Nie podładowujemy akumulatorów!
  5. Po uruchomieniu silnika biorcy, ruszamy w trasę aby doładować akumulator. Jeśli w samochodzie biorcy jest uszkodzony alternator lub akumulator jest w fatalnym stanie, po przejechaniu kilkunastu kilometrów i zgaszeniu silnika, prawdopodobnie nie uruchomimy go ponownie.

WAŻNE. W punkcie 3, odpinamy klemy po uruchomieniu silnika biorcy, nie doładowujemy akumulatorów! Doładowanie realizowane jest poprzez wyruszenie w trasę samochodem biorcy. Wyjątek od punktu 4 stanowi sytuacja, w której alternator biorcy jak jest uszkodzony lub akumulator biorcy nadaje się do wyrzucenia. Po przejażdżce w koło miasta i zgaszeniu silnika, nie powinniśmy mieć problemu z jego ponownym uruchomieniem.

Każdorazowo po „pożyczeniu” prądu, warto zastanowić się co mogło być przyczyną problemów ze startem silnika: uszkodzony alternator, uszkodzona elektronika, stary akumulator, długi czas postoju samochodu, zima.

Dodatkowe informacje dot. doładowywania akumulatora

Dlaczego silnik dawcy (zdrowy akumulator) powinien być wyłączony podczas uruchamiania silnika biorcy? Nie ma uzasadnienia do tego, aby silnik dawcy pracował. Jeśli akumulator w samochodzie pożyczającym prąd jest sprawny i naładowany, a jego pojemność wystarczająca (napięcie) uruchomienie silnika biorcy nie będzie stanowiło problemu. Włączenie silnika dawcy spowoduje niepotrzebne obciążenie alternatora w naszym samochodzie (zdrowym).

Kiedy włączyć silnik dawcy (zdrowy akumulator)? Wyjątek od powyższej reguły dotyczy starych aut oraz aut w których pojemność akumulatora dawcy (zdrowy) jest mniejsza od pojemności akumulatora biorcy. Wtedy włączenie silnika i użycie naszego alternatora może pomóc. Należy jednak pamiętać, że taka sytuacja mocno obciąża alternator dawcy, który będzie pracował dla dwóch akumulatorów (nawet jeśli efekt będzie rozkładał się na dwie baterie). Logicznym jest że włączenie silnika wspomoże ładowanie akumulatora (z alternatora). Jeśli 1-2 próby nie przyniosą efektu tą techniką, oznacza to że akumulator biorcy nadaje się do wymiany.

Minus podpinamy do bloku silnika lub niemalowanego elementu karoserii, dlaczego? Celem takiego podłączenia jest wyeliminowanie ryzyka pojawienia się iskry w okolicy akumulatora, z którego wydobywają się opary łatwopalnego wodoru. Oczywiście mało realnym jest aby w nowych akumulatorach doszło do takiego wybuchu, nie mniej jest to zalecane. Drugim powodem jest zamknięcie obwodu masy poprzez silnik i przymocowany do niego rozrusznik. W ten sposób zmniejszamy straty napięcia.

Co zrobić gdy biorca odpalił silnik? Jeśli stosując pierwszą (podłączenie akumulatorów bez uruchamiania silników) lub drugą metodą (wsparcie ładowania alternatorem dawcy i pracą jego silnika) uruchomi silnik, należy niezwłocznie odłączyć klemy. Doładowanie akumulatora biorcy przerzucamy na alternator biorcy. Jeśli nie uda się odpalić silnika, ponawiamy start maksymalnie 2-3 razy, kończymy udzielanie pomocy, odpinamy klemy i kierujemy się do sklepu po nowy akumulator.

Dlaczego nie wolno stykać samochodów ze sobą oraz dotykać dwóch samochodów podczas ładowania? Unikamy w ten sposób robienia spięcia.

Czy powyższe metody można stosować przy samochodach ciężarowych? Do prawidłowego podłączenia akumulatorów, szukamy zazwyczaj aut o zbliżonych parametrach. Samochody ciężarowe dysponują zwykle akumulatorami 24V, osobowe 12V i analogicznie dotyczy to też ich pojemności. Jeśli mamy większe auto, np. VW Passata z silnikiem diesla, to jego uruchomienie z pomocą Tico będzie niewykonalne (pojemność akumulatora).

Czy warto uruchomić silnik jeśli mało jeździmy? Przede wszystkim samo uruchomienie silnika na chwilę, na niewiele nam się zda, ale i tak jest lepsze niż nie robienie niczego przez kilka dni. Włączyć silnik i zostawić auto na kilkanaście minut, pozwoli rozruszać silnik i alternator, podładować akumulator, o ile jest on w stanie nadającym się do ładowania. O wiele lepszym rozwiązaniem będzie odpalenie silnika i przejechanie się, przy okazji odśnieżenie, itp..

Czy powyższe schematy są uniwersalne? Dla większości samochodów osobowych tak. Z pewnością korzystanie z tych prostych rad nie spowoduje uszkodzenia silnika, akumulatora ani alternatora. Jeśli macie wątpliwości, skorzystajcie z kontaktu, nawet telefonicznego z ASO, Waszym mechanikiem lub assistance.

Czy po doładowaniu akumulatora powinienem wymienić go? Doświadczenie pokazuje, że do rozładowania akumulatora najczęściej dochodzi tylko i wyłącznie z naszej winy: zostawione światła, oświetlenie kabiny, niezamknięte drzwi, korzystanie z radia na postoju, itp.. Często też z powodu zbyt długiego nie uruchamiania silnika. Jeśli jednak powód był inny, cały tydzień jeździliście do pracy, a w sobotę silnik nie chce wystartować, należało by sprawdzić stan akumulatora a nawet i samego alternatora.

Zimą zdarza mi się doładowywać akumulator. Latem nie, dlaczego? W zimę wydajność akumulatora potrafi spaść nawet o 20%. O ile mamy nowy akumulator, prawdopodobnie nie odczujemy tej straty. Jeśli nasz akumulator jest już nadwyrężony, może okazać się, że zimą dodatkowo stracił moc, co całkowicie skreśla go z dalszej eksploatacji. Dodatkowo pokonując jedynie krótkie odcinki drogi, sami zabijamy akumulator poprzez brak odpowiedniego doładowania. Aby akumulator był sprawny i naładowany, samochód musi być w ruchu.

Jakie kable rozruchowe wybrać? Jakie kupić klemy? Zasada jest jedna: im droższe i grubsze, tym lepsze. Warto sprawdzić czy są dobrze izolowane oraz czy nie są zbyt sztywne (aby nie popękać). Kupujecie tylko kable o długości 3 metrów i więcej (z pewnością 2 metry starczą, ale nie zawsze jest jak ustawić dwa auta blisko siebie, dopłata do 3 metrów jest niewielka a może sporo ułatwić).

Kategorie
Akcesoria Blog Eksploatacja Wyposażenie

Jak przygotować samochód do zimy?

Przygotowanie samochodu do zimy w większości przypadków opiera się o standardowe czynności jakie powinniśmy wykonać ogólnie dbając o samochód i przygotowując go do jazdy o każdej porze roku. Zima jest oczywiście bardziej wymagającą porą roku, ale niewiele jej brakuje do wiosny i jesieni, kiedy chociażby zwiększa się wilgotność powietrza ale i częściej narażamy auto na działanie czynników atmosferycznych (deszcz) niż chociażby latem.

Zimą mamy jednak dużo niższe temperatury, które mają znaczący wpływ na zachowanie auta no i zima także jednoznacznie kojarzy nam się z… solą. Solą która będzie zalegała przez kolejne kilka miesięcy na drogach.

Jak przygotować samochód do zimy?

Szykując auto na zimę, warto:

  1. Opony zimowe: chyba nie trzeba wyjaśniać jakie korzyści niesie za sobą używanie opon zimowych zimą. Nawet jeśli znajdziecie argumenty, że to nie ma sensu, to nie przebijecie faktu, że guma z której zrobione są opony letnie, znacząco różni się od gumy z której produkuje się opony zimowe. Oczywiście to wiąże się zarówno z właściwościami jezdnymi ale i odpornością na temperatury,
  2. Koło zapasowe: jeśli posiadamy koło, upewnijmy się co do jego stanu technicznego oraz posiadania niezbędnych akcesoriów do jego wymiany. W trudnych warunkach pogodowych może okazać się, że szybciej uda nam się wymienić koło niż czekać na assistance. Pamiętajmy więc o komplecie kluczy, lewarku i rękawiczkach. Jeśli zrezygnowaliśmy z koła zapasowego, warto kupić łatkę w sprayu (przykłada się ją do wentyla i wpompowuje „klej” do środka opony). Oczywiście w parze z łatką przyda się także pompka,
  3. Płyn do spryskiwaczy: powiecie „przecież wiadomo że trzeba używać zimowego”. I tu pojawia się problem, bo wielu kierowców mając uzupełniony płyn, zapomina o jego wymianie, tymczasem przy pierwszym nocnym przymrozku okazuje się, że płyn letni zamarzł. Wbrew pozom nim odmrozi się cały układ, w tym zalegający w pompce płyn, może minąć naprawdę sporo czasu. Jazda zimą (zwłaszcza po błocie pośniegowym) bez płynu do spryskiwaczy to udręka i duże niebezpieczeństwo. Warto jeszcze w październiku zużyć do końca letni płyn i zastąpić go zimowym. Pamiętajcie także o posiadaniu zapasu płynu lub regularnym uzupełnianiu, gdyż jak pisałem wcześniej, zimą szyby wyjątkowo potrafią się pobrudzić a i szybko zaschnąć tworząc paskudne smugi,
  4. Płyn w chłodnicy: płynu chłodniczego sami nie sprawdzimy, ale korzystając z wizyty w warsztacie warto poprosić o sprawdzenie go (kontrola temperatury zamarzania), a jak trzeba uzupełnić a nawet wymienić jeśli zajdzie konieczność. Płyn chłodniczy odpowiada za właściwe chłodzenie silnika, a więc tu czy lato czy zima, nie ma mowy o tym aby pozwolić sobie na odpuszczenie tematu. Wymianę płyn zostawcie mechanikowi,
  5. Uszczelki drzwi i bagażnika: oraz inne elementy gumowe, narażone na kontakt z wilgocią i niską temperaturą. O nasmarowaniu uszczelek zwykle przypominamy sobie dopiero, gdy pewnego ranka nie możemy otworzyć drzwi lub rozerwiemy uszczelkę podczas szarpania nimi.  Zabezpieczone uszczelki, nawet wilgotne i zamarznięte nie będą utrudniały nam otwarcia drzwi. Dostępne na rynku środki także nie zostawiają plam ani nie brudzą. Środek do ochrony uszczelek kosztuje zwykle kilka złotych. O uszkodzeniu uszczelek zimą najszybciej dowiemy się wiosną i podczas opadów deszczu, gdy w wyniku ich uszkodzenia zaczną nam chociażby szybciej parować szyby,
  6. Wymiana oleju: kto nie smaruje ten nie jedzie, dobry olej zimą, o odpowiedniej gęstości i stanie, pozwoli nie tylko na sprawny rozruch silnika ale i dobrą kondycję pracy w każdych warunkach pogodowych. Dobry olej zapewni odpowiednie smarowanie silnika przy niskiej temperaturze,
  7. Akumulator: wydajność akumulatora zimą może spaść nawet o 20%, co przy jego kiepskim stanie, może nawet unieruchomić pojazd na parkingu. Przed sezonem zimowy odwiedzając warsztat, możemy sprawdzić wydajność akumulatora oraz elektryki, dobry akumulator ale i sprawny alternator, odpowiedni styl jazdy, przekładający się na unikanie krótkich odcinków i co za tym idzie odpowiednie ładowanie akumulatora, pozwoli nam cieszyć się z jego działania zimą. Warto raz na kilka lat wymienić akumulator, a jeśli jeździmy jedynie w krótkie trasy, raz/dwa razy w tygodniu przynajmniej, wybrać się na wycieczkę za miasto i doładować akumulator,
  8. Stan karoserii i podwozia: temat rzeka. Generalnie przyjmuje się, że jeśli widzimy jakieś uszkodzenia powłoki lakierniczej, rdzewiejące nadkola i progi, warto niezwłocznie poddać je pracom blacharskim. Nawet niewielka ilość wody, a zwłaszcza wody z solą, może skutecznie przyczynić się do rozwoju rdzy. To samo dotyczy podwozia, które chociaż powinno być odporne na warunki atmosferyczne, mimo wszystko podlega procesowi korozji. Dobre zabezpieczenie to wydatek około 1000 zł i opiera się na usunięciu skupisk rdzy, umyciu, wysuszeniu, pomalowaniu odpowiednimi farbami podwozia i zabezpieczeniu masami, które przez kolejne kilka sezonów uchronią podwozie od działania czynników atmosferycznych,
  9. Woskowanie karoserii: w wyniku zużycia powłoki lakierniczej powstają na niej liczne pory, które zbierają wilgoć. Raz, przyczynia się to do powstawania skupisk korozji, dwa, gromadzenie wody wiąże się a zamarzaniem jej na lakierze i rozpychaniu porów. Woskowanie zatyka pory i chroni lakier, dlatego warto przynajmniej raz w roku, zwłaszcza przed zimą, zabezpieczyć karoserię woskiem, wcześniej oczywiście usuwając większe uszkodzenia. Zabezpieczenie woskiem to także łatwiejsze odśnieżanie samochodu, a nawet i uniknięcie zamarzania wody,
  10. Smarowanie zamków: ważne ostrzeżenie, smarowanie zamków na zimę nie polega na tym aby wepchać w nie płynne oleje, np. WD-40 i cieszyć się z zabezpieczenia zamka. Zamki na zimę osusza się lub stosuje się smary przeznaczone do pracy w ujemnych temperaturach. W zasadzie użycie WD-40 to najgorsze co możecie zrobić (pomijając inne podobne specyfiki). Jeśli zamek nie jest odpowiednio zabezpieczony (czy też osuszony) pamiętajcie aby nosić przy sobie odmrażacz. Pod żadnym pozorem nie zostawiajcie go w aucie… bo go nie wyciągniecie rano jeśli nie otworzycie drzwi,
  11. Suszenie zamków: jeśli korzystacie z myjni samochodowej zimą, to pamiętajcie raz: aby myć auto kiedy jest temperatura powyżej zera (chyba że korzystacie z myjni krytych gdzie po skończonym myciu macie też zapewnione suszenie), a dwa: warto przedmuchać zamki drzwi, jeśli nie sprężonym powietrzem, to nabierając powietrza w płuca i dmuchając. Osuszanie zamków zimą ma znaczenie dla ich poprawnego działania, patrz punkt wyżej,
  12. Odmrażacz do zamków: nie kosztuje wiele, a warto aby każdy miał po jednym. Dzieciakom do plecaka też można wrzucić,
  13. Odtłuszczenie i porządne umycie szyb: zapobiegnie ich zamarzaniu oraz gromadzeniu się wilgoci od wewnętrznej strony. Jedną z przyczyn parowania szyb jest ich zanieczyszczenie. Myjcie szyby regularnie. Polecam także stosować środki typu antyfog, które zapobiegają parowaniu, co przy ujemnych temperaturach przełoży się także na zamarzanie szyb od wewnątrz,
  14. Odmrażacz do szyb: odmrażacze do szyb są bardzo popularne i trudno się temu dziwić, należy jednak pamiętać, że działają one zwykle gdy szyby są delikatnie przymarznięte. Sporo się mówi o tym że szkodzą uszczelkom i jest w tym sporo prawdy, ale z pewnością szkodzą im mniej, niż wątpliwej jakości skrobaczki do szyb, które nie tylko potrafią porysować szyby, ale w trakcie skrobania zbierają brud z szyb (w tym piasek) i drapią nim. Podobnie jest z gąbkami do mycia aut, są warte uwagi, pod warunkiem, że używamy je z głową, a więc dopiero po wstępnym umyciu auta i usunięciu zalegającego brudu,
  15. Skrobaczka do szyb: przyda się w ekstremalnych sytuacjach. Polecam zakupić dwustronną, a więc i taką która z jednej strony ma gumowy ściągacz. Przyda się do usuwania śniegu jak i wilgoci czy resztek odmrażacza,
  16. Przed zimą warto odwiedzić warsztat w celu sprawdzenia układu zawieszenia, a także układu hamulcowego (zwłaszcza tłoczków, które bardzo często zapiekają się). Zawieszenie i układ hamulcowy będą miały ogromne znaczenie, jeśli np. wpadniemy w poślizg lub zwiedzimy dziurę w drodze. Analogicznie podobny przegląd warto zrobić na wiosnę,
  17. Podczas wizyty na stacji diagnostycznej warto poprosić także o sprawdzenie rozkładu siły hamowania osi tylnej i przedniej, co także uratuje nas podczas, np. nagłego hamowania na lodzie, itp.,
  18. Przed rozpoczęciem sezonu zimowego, polecamy także dokładnie posprzątać auto (m.in. dlatego że zimą z pewnością nie będzie nam się chciało biegać z odkurzaczem na mrozie, a jedynie szybko odświeżyć wnętrze, krótkim sprzątaniem) oraz usunąć wilgoć. Temat wilgoci w aucie nieodłącznie związany jest z parowaniem szyb i tu jak wspominałem, raz: unikamy mycia tapicerek, najlepiej zrobić to latem lub na przełomie lata i jesieni, zanim spadną temperatury, zniknie słońce i zacznie być wilgotno, dwa: korzystamy ze środków typu antyfog, przydadzą nam się też w łazience, więc zakup jest bardzo opłacalny, trzy: w miarę konieczności, wspieramy się osuszaczami powietrza, czy to w formie dedykowanych pochłaniaczy czy skarpetki wypełnionej żwirkiem dla kota. Pamiętajmy o wymianie wkładów,
  19. Nabicie i sprawdzenie stanu klimatyzacji: na zimę? Oczywiście. Klimatyzacja powinna pracować cały rok aby zachowała dobry stan (chociażby aby nie rozrastał się w niej grzyb), jest świetnym osuszaczem powietrza, nie nadwyręży spalania, gdyż zimą będzie głównie bazowała na nagrzewaniu a nie chłodzeniu, a tym samym nawet w trybie ECO będzie bardzo skuteczna,
  20. Wymiana filtra powietrza i filtra kabinowego: generalnie nie jest to element który znacząco wpływa na kondycję samochodu zimą, ale o filtry zawsze warto zadbać. Filtr kabinowy po jesieni zwykle jest zawilgocony, brudny a niekiedy zalegają w nim liście nawet, warto przed zimą  i analogicznie przed latem (pylenie) wymienić filtr kabinowy,
  21. Wymiana wycieraczek: wycieraczki nie powinno wymieniać się tylko wtedy, kiedy działają źle, ale też zapobiegawczo, aby podczas jazdy nie uległy uszkodzeniu. Zimą podstawowa zasada mówi, aby nie odrywać wycieraczek od szyby, ani nie używać ich, kiedy na szybie jest jeszcze przymarznięty lód. Od ogarnięcia szyby mamy zmiotkę, skrobaczkę i odmrażacz, a dopiero wtedy w ruch idą wycieraczki, których głównym zadaniem jest zbieranie… wody! Zimą, na noc czy zostawiając auto na mrozie, warto po prostu podnieść je do góry. Zadbajmy o wycieraczki przed zimą, gdyż w kluczowym momencie, będą one odpowiedzialne za zebranie wody/śniegu, nim ten ponownie zamarznie na szybie. W błocie pośniegowym, kiedy szyby są bardzo narażone na brud, także dobre wycieraczki zapewnią nam dobrą widoczność.

Co warto kupić będąc w sklepie:

  • zmiotkę (do śniegu),
  • antyfog (parowanie szyb, przydatne także w domu),
  • pochłaniacz wilgoci (alternatywnie żwirek dla kota i skarpetki),
  • skrobaczka do szyb, giętka i dwustronna (z gumą),
  • środek do pięlęgnacji uszczelek (można zastosować także w domu w oknach),
  • odmrażacz do zamków (sztuk przynajmniej dwie, do kieszeni, do kurtki, do domu),
  • odmrażacz do szyb,
  • zimowy płyn do spryskiwaczy,
  • saperka (śmiejcie się, ale bardzo się przydaje gdy zamarznie śnieg na parkingu lub jest problem ze znalezieniem odśnieżonego miejsca parkingowego.

Ponadto upewniłbym się czy posiadam:

  • kable rozruchowe (niewielki koszt, nawet podstawowych kabli),
  • linkę holowniczą (być może będziemy potrzebowali pomocy, a może sami komuś pomożemy),
  • zapasowe żarówki (zimą szybko robi się ciemno, szkoda by było walnąć w jakiegoś jelenia).

W punktach wyżej sporo uwagi poświęciliśmy szybom. Jak odmrażać szyby?

Pierwsza podstawowa zasada mówi: nic na siłę. Druga złota zasada mówi: odśnieżamy i odmrażamy wszystkie szyby!

Jeśli mamy klimatyzację, uruchamiamy ją i dogrzewamy przednią szybę, dopiero zabieramy się za skrobanie/oczyszczanie szyby. Kluczowym jest dogrzanie szyby, aby ta, np. po użyciu odmrażacza w płynie, ponownie nam nie zamarzła. Zwłaszcza, jeśli na szybie jest spora warstwa lodu. Nie siłujmy się z nią, zwykle krótkie podgrzanie szyby spowoduje, że taflę można po prostu ściągnąć bez skrobania.

Jeśli nie mamy klimatyzacji, to przede wszystkim po uruchomieniu silnika wyłączamy nawiew, czekamy na rozgrzanie się silnika (10-15 minut jak nic), dopiero uruchamiamy nawiew. Dlaczego? Dlatego że zimny silnik = zimne powietrze = zerowa skuteczność nawiewu. Do tego jeśli użyjemy odmrażacza, a nie będziemy mieli jak dogrzać szyby, może się okazać że ponownie nam ona zamarznie (odmrażacze też mają swoje ograniczenia, szczególnie gdy wymieszają się ze stopionym lodem czyli wodą).

Kategorie
Akcesoria Bezpieczeństwo Eksploatacja Wyposażenie

Opony zimowe czy całoroczne – jakie opony kupić? Które opony lepsze?

Opony dzielimy, m.in na opony sezonowe oraz wielosezonowe. Opony sezonowe są dedykowane na konkretne pory roku. Pomińmy na ten moment opony specjalistyczne, np. do pojazdów terenowych czy na konkretne warunki atmosferyczne.

Opona wielosezonowa to opona mieszana (mająca niektóre właściwości opony letniej i zimowej), która jest przystosowana do pracy w określonych warunkach (mieszanych). Ciężko mówić o niej, że jest oponą letnią, a już tym bardziej nie można powiedzieć aby była oponą typowo zimową.

Opony wielosezonowe nie są przeznaczone ani na autostradowe wyprawy (latem i zimą), ani zimowe wojaże w górach. Nie oznacza to jednak, że nie nadaje się do niczego, ani że nie można z nich w takich warunkach korzystać. Porównajmy jednak, czym różnią się te opony od opon sezonowych.

Wielu użytkowników pojazdów, decyduje się jednak na wybór pomiędzy kompletami opon na lato i zimę lub jednym kompletem na cały rok, często nie zdając sobie sprawy z konsekwencji takiego wyboru ani własnych oczekiwań. Zwłaszcza, gdy zdecydujemy się na jazdę na jednym komplecie opon przez 12 miesięcy, co wbrew pozom może okazać się bardzo ryzykownym wyborem.

Motoryzacja - wybierz na Ceneo

Cechy charakterystyczne opon letnich, zimowych i wielosezonowych

  • To co charakteryzuje oponę letnią, to jest przystosowanie do pracy w bardzo wysokich temperaturach, co jest efektem użycia odpowiedniej mieszanki gumy. Opona letnia w warunkach zimowych, traci swoje właściwości jezdne, traci elastyczność, twardnieje (nie tylko ma to wpływ na zachowanie opon na jezdni/lodzie/śniegu) ale także przyśpiesza jej nie tyle zużycie, co ryzyko uszkodzenia/pęknięcia. Opona letnia może ale nie musi być dostosowana do jazdy w błocie i śniegu (nie mylić do typowej jazdy zimą);
  • To co charakteryzuje oponę zimową, to przystosowanie jej do pracy w niskich temperaturach, co jest efektem użycia nieco miększych mieszanek gumy, które zyskują najlepsze właściwości jezdne przy niższej temperaturze pracy. Opona zimowa jest więc odpowiednikiem letniej (właściwości takie jak trakcja, komfort, odporność na działanie zew. czynników) ale dostosowana do niskich temperatur. Opona zimowa w warunkach letnich zachowa względnie dobre właściwości jezdne, ale będzie generowała wysokie opory toczenia, bardzo szybkie zużycie (opona zimowa jest proporcjonalnie miększa od letniej, ze względu na temperaturę pracy);
  • To co charakteryzuje oponę wielosezonową, to jej przystosowanie do pracy zarówno w niskich jak i wysokich temperaturach, chociaż mówimy tu raczej o pewnej średniej temperatur. Nie będzie więc taka opona miała pełnych predyspozycji do bycia oponą letnią (chociaż bliżej jej do takiej właśnie) ani bycia oponą zimową (uniwersalny bieżnik, mieszanka i dodatkowe możliwości jezdne).

Pamiętajmy o jednym, opony letnie to nie tylko opony do jazdy latem, to także opony, które są przystosowane, m.in. do jazdy z wysoką prędkością, pewnym obciążeniem, w wysokiej temperaturze pracy, przy jednoczesnym minimalizowaniu oporów toczenia i przy zachowaniu maksymalnie wysokich właściwości jezdnych i trwałości.

Analogicznie dotyczy to opon zimowych. I nie bójmy się napisać tu wprost, że przede wszystkim wszystko rozchodzi się o prędkość, temperaturę pracy i materiał z jakiego opona jest wykonana.

Po co nam w opony wielosezonowe?

Opony wielosezonowe plasują się pomiędzy oponami letnimi i zimowymi, chociaż bliżej im do opon letnich jak zimowych. Biorąc pod uwagę panujące w naszym kraju warunki pogodowe (niewielkie ilości śniegu) opony wielosezonowe cieszą się ogromną popularnością. Wiele osób zapomina jednak, że zima to nie tylko śnieg, a liczy się także prędkość i wspomniana już temperatura.

I tu może okazać się, że opona wielosezonowa jest tak naprawdę „bublem” lub produktem, skierowanym do użytkowników aut miejskich, którzy raz: chcą ograniczyć koszty i problemy związane ze zmianą opon, dwa: korzystają z samochodów na krótkich odcinkach trasy, np. w mieście.v

Jeśli przyjmiemy więc że latem temperatury są wysokie i rosną w miarę prędkości czy warunków pogodowych, to zimą temperatury są ujemne, chociaż rosną w miarę prędkości. Nie mniej są to dwa różne przedziały temperatur. Jeśli więc skorzystamy z opony wielosezonowej, wpasujemy się mniej więcej pośrodku tych przedziałów, zyskując idealne ogumienie do pracy w dodatnich jak i ujemnych temperaturach. Jeśli jednak wyjedziemy latem na autostradę lub skorzystamy z opon wielosezonowych przy -20 stopniach, na górskich ośnieżonych drogach, może okazać się, że opona taka albo straci całkiem swoje właściwości albo ulegnie uszkodzeniu.

Złota zasada mówi, jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego.

Pozorne oszczędności

Za zakupem opon wielosezonowych przemawia oszczędność. Pozorna. Zwróćmy uwagę na kilka faktów, opony letnie zwykle używane są dłużej od opon zimowych. Opony zimowe są też trwalsze jeśli chodzi o ich zużycie ale z racji czasu używana, starczają po prostu na dłużej. Opony wielosezonowe pracują cały rok, a ze względu na mieszankę użytej gumy, nie mamy wpływu na to czy szybciej lub wolniej zużyją się o danej porze roku, ale też nie zyskamy w pełni ich właściwości w danej porze roku, co zapewniły by tam opony sezonowe.

Dobre opony wielosezonowe mogą kosztować nawet tyle, co 2 osobne komplety opon letnich i zimowych. 

Wymieniając opony letnie (zakładając że niespecjalnie zwiedzamy Europę) raz na 4 lata i zimowe co 6 lat, może okazać się, że poniesione z tego tytułu koszty będą tylko nieznacznie większe (jak nie mniejsze), niż wymiana opon wielosezonowych co 4 lata.

Pamiętajmy, że pisząc o większych kosztach, mamy na uwadze także dodatkowe korzyści jak wspomniane wielokrotnie właściwości opony, a co za tym idzie bezpieczeństwo i możliwości ich wykorzystania.

Dla kogo opony zimowe?

Opony zimowe to bardzo dobry wybór dla każdego, kto planuje w okresie zimowym wyjechać z miasta i zarówno rozpędzić samochód, ale także wyruszyć tam, gdzie mamy do czynienia z niskimi temperaturami i wynikającymi z tego warunkami atmosferycznymi.

Decydując się na oponę zimową, mamy gwarancję zakupu opony dostosowanej do zimowych warunków atmosferycznych (nawet w mieście), opony bezpiecznej, przygotowanej do pracy w niskiej temperaturze, opony przystosowanej do wynikających z warunków atmosferycznych warunków drogowych.

Dla kogo opony wielosezonowe?

Opony wielosezonowe to nie tyle bardzo dobry, co dobry wybór dla każdego, kto korzysta z samochodu na krótkich dystansach i nie planuje ani rozwijać znacznych prędkości ani też korzystać z pojazdu w skrajnie zimowych warunkach atmosferycznych.

Jest to więc idealne rozwiązanie, np. do samochodów miejskich, które zwykle poruszają się z małą prędkością po odśnieżonych i wyjeżdżonych drogach, a przy tym rozwiązanie skierowane do użytkowników, którzy z jakiś powodów chcą oszczędzać ale i wyeliminować obowiązek wymiany opon przed i po sezonie zimowym. Są uniwersalne, nie wymagają wymian, sprawdzą się w każdych warunkach, chociaż trudno doszukiwać się rezultatów porównywalnych do opon „specjalistycznych” – zimowych, letnich, na śnieg, lód, deszcz, itp.

Jak odróżnić oponę wielosezonową od letniej lub zimowej?

Wbrew obiegowej opinii, oznaczenie M+S nie oznacza opony wielosezonowej. Może to oznaczenie występować także na oponach typowo letnich jak i zimowych.

Jedynym oznaczeniem, ale nie standardem, który faktycznie charakteryzuje taką oponę, jest napis 4 all season lub symbolami zmiennych warunków, np. śniegu i słońca! Niestety to oznaczenie nie jest standardem, więc na próżno szukać go u większości producentów.

Jak więc odróżnić oponę wielosezonową? Przede wszystkim należy zapoznać się z opisem producenta, co do przeznaczenia danej opony. Drugą kwestią, jest nie tyle szukanie odpowiednich oznaczeń, co właśnie ich brak.

  • ŚNIEŻKA/PŁATEK (3PMSF czyli 3 Peaks Mountain Snow Flake) wskazuje jednoznacznie, że mamy do czynienia z oponą zimową,
  • M+S oznacza MUD and SNOW czyli błoto i śnieg, co wskazuje, że opona nadaje się do krótkotrwałej jazdy w zmiennych warunkach, jak błoto czy śnieg, ale nie jest to oznaczenie opony zimowej, co właściwości dowolnej opony (w tym letniej, zimowej i wielosezonowej).

M+S to deklaracja producenta, że opona nadaje się do jazdy w warunkach błota i śniegu, ale nie potwierdza zimowych właściwości opony. 

Podsumowując: opony wielosezonowe nie mają żadnego konkretnego oznaczenia, ale mogą mieć oznaczenie M+S. Analogicznie jak opony letnie. W tym zakresie musimy więc przede wszystkim zdać się na pomoc sprzedawcy, a najlepiej pomoc producenta, który wskaże nam, które opony nadają się do pracy latem i zimą.

Pamiętajmy, że ta sama zasada dotyczy także opon letnich i zimowych, gdyż na rynku można np. znaleźć opony opisane jako LETNIE z oznaczeniem M+S oraz PŁATKIEM (wszystko na raz), co jest mało prawdopodobne. Prawda?

Możemy więc przyjąć, że:

  • brak jakiegokolwiek oznakowania, wskazuje zawsze na oponę letnią,
  • M+S jako jedyne oznakowanie na oponie, może wskazywać zarówno oponę letnią, zimową lub wielosezonową,
  • PŁATEK wskazuje zawsze oponę zimową, brak PŁATKA wskazuje że opony na pewno nie są zimowe,
  • M+S oraz PŁATEK wskazuje zawsze oponę zimową,
  • 4 ALL SEASON lub symbol zmiennych warunków (słońce i śnieg), wskazuje oponę wielosezonową/uniwersalną.