Szeryf drogowy to zmora kierowców – dlaczego nie lubimy szeryfów?

Szeryf drogowy to nikt inny jak kierowca, któremu wydaje się, że wie więcej od innych i próbuje na własną rękę zaprowadzić porządek na drodze. Spotkamy go najczęściej przed zwężeniem pasów ruchu, gdzie pilnuje, aby kierowcy poruszali się jednym pasem, jeden za drugim, ale spotkamy go także w mieście, gdzie jego nieustępliwość i żądza bycia pierwszym, skutecznie uniemożliwia włączenie się do ruchu innym kierowcom.

Czy szeryf drogowy faktycznie zaprowadza porządek, a może utrudnia jazdę? Jedno jest pewne, stanowi ogromne zagrożenie na drodze i prędzej czy później dojdzie do poważnego wypadku, w którym jego działania okażą się zgubne dla jego uczestników. Nie róbcie tego sami!

Zabawy szeryfów drogowych mogą być dla nich bardzo kosztowne:

  • Utrudnianie lub tamowanie ruchu poprzez niesygnalizowanie lub błędne sygnalizowanie manewru – 200 zł
  • Zajmowanie więcej niż jednego, wyznaczonego na jezdni, pasa ruchu – 150 zł
  • Wjeżdżanie na pas między jezdniami – 100 zł
  • Przyśpieszanie podczas bycia wyprzedzanym – 350 zł
  • Najważniejsze: stwarzanie zagrożenia w ruchu drogowym – często orzeka o tym sąd.

O nieprawidłowym zachowaniu kierowcy, możecie poinformować odpowiednie służby, np. Policję, pod numerem 997 (nie blokujcie linii 112). Jeśli dysponujecie materiałem video, możecie przesłać go bezpośrednio do wybranego wydziału Policji. Wystarczy w Google wpisać hasło:

  • STOP AGRESJI DROGOWEJ

Im więcej kamer w pojazdach, tym bardziej widać, ile błędów i złośliwości jest na naszych drogach. I chociaż sami nagrywający nie pozostają często bez winy, to jednak nie inni uczestnicy ruchu są od tego, aby wymierzać sprawiedliwość, a np. Policja. Z chwilą kiedy internet zalewały kolejne filmy z videorejestratorów, powstała definicja szeryfa drogowego, którego można było spotkać najczęściej daleko przed zwężeniami dróg. Początkowo górowali w tym kierowcy dużych samochodów ciężarowych, później dołączyli do nich aktywnie kierowcy osobówek. Problem w działaniach szeryfa drogowego to fakt, że nie ułatwiają oni jazdy, często utrudniają, stwarzają zagrożenie a do tego sami pokazują, jak niewiele wiedzą o przepisach ruchu drogowego czy współpracy na drodze. Pokazują też, że nie potrafią korzystać z dróg.

Dwupasmowa droga nad morze, niestety w pewnym momencie zamienia się w jednopasmową ekspresówkę. Zwężenie drogi. Przed zwężeniem znaki informacyjne, strzałki. Zalecana technika jazdy, suwak, a więc płynne, naprzemienne opuszczanie lewego, kończącego się pasa i włączanie się do ruchu, czy też zmiana pasa na prawy, między inne pojazdy po nim poruszające się. Kierowcy zachowują dystans, każdy ma wystarczająco miejsca dla siebie. Tyle teorii.

W praktyce już kilkaset metrów a czasem i kilka kilometrów wcześniej, gdzieś na lewym pasie, równo z innym kierowcą prawego pasa porusza się on – Szeryf Drogowy, samozwańczy nauczyciel i władca dróg, który wie, że jazda da suwak to głupota, a każdy kto chce dojechać do końca lewego pasa i płynnie zjechać na pas prawy, to cham, prostak i debil, który próbuje wszystkich oszukać. Trzeba go zablokować. Przy okazji blokując ruch na całym pasie. Efekt. Tak czy inaczej kierowcy lewego pasa muszą zjechać na pas prawy, ale zamiast zrobić to płynnie, w myśl zasady zamka błyskawicznego, będą zmuszeni zrobić to wcześniej lub… cierpliwie poczekać, aż i sam szeryf w końcu opuści lewy pas.

Wniosek: nikomu niepotrzebna blokada drogi, która nie ma żadnego znaczenia w kontekście płynności ruchu, a jedynie niepotrzebnie wydłuża kolejkę na dwóch pasach i powoduje zbędne nerwy.

Ideą budowania dróg wielopasmowych jest umożliwienie kierowcom poruszanie się po nich ze zmienną prędkością a także zwiększenie przepustowości danej drogi. Niestety zwężenia dróg są wąskimi gardłami infrastruktury drogowej, ale w końcu kiedyś autostrada czy droga wielopasmowa musi się skończyć aby przejść, np. w drogę jednopasmową. Jaki jest więc sens budowania 10 km wielopasmowej drogi eśli na 6 kilometrze, jazda lewym pasem nie jest możliwa z powodu jednego lub wielu kierowców którzy blokują przejazd?

Zaczęło się od kierowców ciężarówek…

I nie ukrywajmy, mieli oni w tym swój powód, którym zwykle była mała widoczność i nieumiejętne włączanie się do ruch/zmiana pasa ruchu wykonywana przez innych kierowców. Często Ci mniejsi wpychali się na ostatnią chwilę wprost pod jadące samochody ciężarowe, a te jak wiemy, mają ogromną przestrzeń zwaną martwym polem.

Niestety rozumiem sytuację kierowców ciężarówek, ale… efekty ich działań, początkowo mające swoje miejsce kilka metrów przed zwężeniami, szybko zamieniły się w blokowanie ruchu kilkaset lub kilka kilometrów wcześniej. Jednym z takich przykładów może być mające miejsce w 2018 roku zdarzenie na A4, gdzie w trosce o porządek, kierowcy ciężarówek zablokowali całą autostradę (korki sięgały kilku kilometrów) aby, jak tłumaczyli, zabezpieczyć stojącą na jednym pasie ciężarówkę, która uległa awarii.

Dziś kierowcy samochodów ciężarowych wiodą prym w blokowaniu dwóch pasów ruchu, a tłumaczenie się martwym polem, jest jedynie pogrążaniem się we własnej głupocie. 

… później dołączyli kierowcy osobówek

Którzy zapewne wśród znajomych mieli kierowców ciężarówek, którzy wyjaśnili im swoją teorię i pogląd na ten temat. Niestety, Ci dopracowali technikę blokowania lewego pasa do perfekcji i uznali, że każdy kierowca, który nie stoi w jednej kolejce (nawet jeśli ta sięga kilku kilometrów a lewy pas jest pusty) to jest chamem i cwaniakiem, który chce się wepchać.

Może i było by w tym cwaniactwo, gdyby nie wzmianka na początku artykułu dot. tego, po co buduje się drogi wielopasmowe. Problem blokowania lewego pasa ma miejsce zarówno na drogach szybkiego ruchu ale i w miastach. Co gorsza, miejscy szeryfowie, nie tylko łamią przepisy ale także doprowadzają do tworzenia się długich korków, których występowanie ma ogromny wpływ na dezorganizację ruchu na kilku ulicach czy skrzyżowaniach.

Jaki jest cel budowania dróg wielopasmowych, jeśli są kierowcy, którzy wyznają zasadę, poruszania się wyłącznie jednym z nich i blokowania tych, którzy zgodnie z prawem i w myśl idei rozbudowany infrastruktury drogowej, chcą z tych dróg korzystać. Przecież płacimy za ich budowę wszyscy.

Suwak nie jest rozwiązaniem korków

Przechodząc do sedna sprawy, wszystko sprowadza się do jazdy na suwak, czy też na zamek błyskawiczny. Rzecz w tym, ideą zamka błyskawicznego jest:

  • skrócenie korków: poprzez rozłożenie tej samej ilości samochodów na dwóch pasach ruchu (co w zasadzie wynika ogólnie z funkcji dróg wielopasmowych),
  • upłynnienie ruchu na zwężeniu: a więc poruszając się wolno do przodu, umożliwiamy zmianę pasa ruchu innym kierowcom, naprzemiennie, tak aby wszyscy dojechali do celu.

Suwak nie zniweluje dużej ilości samochodów poruszających się w danym kierunku. Suwak jest rozwiązaniem kilku konkretnych sytuacji na drodze, w których kierowcy w nich uczestniczący, muszą wykazać się kulturą i wzajemnym zrozumieniem, pracą grupową, aby cała ta JAZDA miała w ogóle sens.

Wybaczcie, ale fakt, że na końcu drogi jest jej zwężenie, nie jest powodem do tego aby czuć się lepszym, że jadę prawym a nie lewym pasem. W końcu nie jesteśmy na drodze sami, a decydując się na jazdę samochodem, decydujemy się przede wszystkim na podniesienie komfortu podróży, czasami skrócenie jego czasu, ale nadal, jest to forma przemieszczania się, którą poza nami wybrali też inni uczestnicy ruchu drogowego.

Szeryf zabija bez uprzedzenia

Ostatnim elementem o którym należy wspomnieć, jest też samo zagrożenie jakie stwarza szeryf drogowy. Po pierwsze, rzućcie okiem na początek artykułu. Szeryf drogowy potrafi w kilka sekund złamać kilka przepisów ruchu drogowego. Stworzyć zagrożenie w ruchu drogowym. Po drugie, szeryf potrafi zrobić to bez uprzedzenia, znienacka, wprost przed innym kierowcą.

Czy taki kierowca zdaje sobie sprawę z konsekwencji swoich działań? Tego, że poruszając się lewym pasem, zarówno mogę ale nie muszę na jego końcu włączyć się do ruchu na prawym pasie, bo przecież mogę skręcić w lewo.

Czy taki kierowca zdaje sobie sprawę, że kiedyś ktoś nie wyhamuje, kiedy ten wpadnie na pomysł zablokowania ruchu i wyjechania z prawej strony. Że może tym samym zabić lub zranić siebie lub innych uczestników ruchu? Że może doprowadzić do kolizji, w której ucierpią niewinni pasażerowie samochodu, którego kierowca korzystając z dostępnej infrastruktury, po prostu jechał przed siebie.

Nie szeryf ale też idiota!

Nie chcę nikogo obrazić tym nagłówkiem, ale szczerze, kierowcy którzy zdecydowali wybrać jasną stronę mocy i pozostać na prawym pasie bezinteresownie obserwując innych, też budzą pewne pytania. Dlaczego nie jadą lewym pasem? Czemu nie korzystają z drogi? Czemu stoją na końcu długiej kolejki, kiedy mogą być już w jej połowie? Nie wydaje się Wam, że kierowcy którzy zawczasu zajmują prawy pas ruchu, też budzą zainteresowanie?

Drodzy kierowcy, obudźmy się. Nie bójmy się korzystać z całej szerokości drogi. To jest dokładnie to samo, czym jazda po rondzie zewnętrznym pasem. Strach? Obawa? Że nie wpuszczą? Że nie zjadę? Nie. Na drodze jesteśmy grupą, jeśli nie ten, to inny kierowca zrobi to co do niego należy i umożliwi Ci przejazd.

Podsumowanie

Bycie szeryfem drogowym to ogromna odpowiedzialność, odpowiedzialność za bezpieczeństwo wielu uczestników ruchu, za płynność przejazdu, długość i czas jazdy w korku. Odpowiedzialność za swoich pasażerów. Nie bądź szeryfem drogowym, wybierz drogę porządku i rozwagi, zdrowego myślenia i logiki. Korzystaj z dróg za których budowę płacisz i pogódź się z tym, że na końcu każdej drogi wielopasmowej, jest jej zwężenie. Bądź uprzejmy, ale nie nadgorliwy. Pomagaj innym, ale nie stwarzaj sam zagrożenia. Jedź przed siebie i osiągnij swój cel.