Jazda na suwak, jazda na zamek błyskawiczny – krok po kroku

Dyskusje na temat jazdy na zamek, suwak, zakładkę, itp. zdaje się nie mieć końca. Podobnie jak przy oponach bieżnikowanych, światłach LED do jazdy w dzień, tak i tu, kierowcy podzielili się na dwa fronty – zwolenników i przeciwników. Kto ma rację? Czy jazda na zamek błyskawiczny pomaga czy utrudnia poruszanie się po drogach? Czy jazda na suwak jest bezpieczna? Czy jazda na suwak rozładowuje korki?

W poprzednim wpisie – kliknij tutaj – zwróciłem uwagę na rolę szeryfów drogowych na naszych drogach. Bez wątpienia szeryf drogowy i suwak to dwa nieodłączne elementy ruchu drogowego (lub przeciwieństwa), bo to w końcu ta sytuacja na drodze, pozwoliła wydzielić z grupy kierowców tych, którzy nie tylko za nic mają bezpieczeństwo, ale i niespecjalnie potrafią korzystać z dróg, na które płacą podatki.

Jazda na suwak, zamek błyskawiczny lub zakładkę

Metoda ta została nieoficjalnie zaproponowana jako rozwiązanie kontynuowania jazdy przed i za zwężeniem jezdni. Metoda ta opiera się na naprzemiennym przepuszczaniu pojazdów zmieniających pas ruchu z pasa, który się kończy. Pisząc wprost, przez zwężenie przejeżdża raz kierowca pasa prawego, raz lewego. Metoda ta działa i przynosi efekty, tylko wtedy, kiedy faktycznie jest stosowana przez wszystkich kierowców bez wyjątków, z zachowaniem odpowiedniego dystansu ale i nie powodując zatrzymania żadnego z samochodów. Musi więc być wykonana płynnie.

Ideą zamka błyskawicznego nie jest wyeliminowanie korków – suwak nie zmniejszy ilości poruszających się po drogach pojazdów.

Ideą suwaka jest upłynnienie przejazdu przez zwężenie lub podczas skrzyżowania dwóch i więcej dróg. Suwak jest jednym z elementów podstaw kultury jazdy i wzajemnej współpracy jaka powinna zachodzić pomiędzy kierowcami. Suwak nie ma związku z tym czy kierowcy będą czy nie wykorzystywali dostępną infrastrukturę drogową, ale ma przynosić efekty właśnie tam, gdzie takie pasy są używane, np. na drogach wielopasmowych.

Dziś ty, jutro ja

W myśl tej zasady, wszyscy uczestnicy ruchu drogowego współpracują ze sobą, pomagają sobie, ale także dostosowują swoje zachowania do panujących warunków. Jeśli znajdujemy się w korku, metodą będzie ustępowanie pierwszeństwa tym, którzy do ruchu chcą się włączyć lub zmienić pas po którym się poruszają.

Nie jest metodą być nad wyraz uprzejmym, przepuszczając kilku kierowców na raz, gdyż to odbija się na kierowcach, którzy znajdują się za pojazdem ustępującym pierwszeństwa.

Z drugiej strony jeśli nie ustąpimy pierwszeństwa sami, inni kierowcy mogą mieć problem z włączeniem się do ruchu lub zmianą jego pasa.

Rozwiązaniem jest więc jazda na zamek błyskawiczny, która to nie obejmuje jedynie zwężenia dróg, ale wszystkich miejsc, w których dochodzi do skrzyżowania kilku kierunków jazdy, zwłaszcza, jeśli dotyczy to postoju w korku.

Stosowanie tej metody nie wynika jedynie z grzeczności ale też zachowania dystansu do pojazdu poprzedzającego nas, znajdującego się przed nami, co tak naprawdę jest pierwszym podstawowym krokiem do tego, aby umożliwić innym kierowcom włączenie się do ruchu.

Dlaczego jazda na suwak nie działa?

Wychodząc z wyżej wskazanej teorii dot. zachowania dystansu do pojazdu poprzedzającego nas, można łatwo zaobserwować, że technika jazdy na suwak, na zamek błyskawiczny, nie zadziała, jeśli nie zostawimy odpowiednio dużo miejsca sobie ale i potencjalnym innym kierowcom, którzy znajdą się w sytuacji konieczności zmiana pasa ruchu.

Jazda na suwak nie zadziała także, jeśli kierowcy będą wychodzili z założenia, że wpuszczenie innego kierowcy przed siebie, wydłuży czas oczekiwania w korku.

Zwężenie drogi nie jest miejscem ani sytuacją, stworzoną przez kierowców, którzy celowo zmieniają pas ruchu na prawy, aby uprzykrzyć życie innym. Jest to miejsce, które zostało stworzone przez zarządcę drogi, a do którego inni kierowcy powinni się ustosunkować, odpowiednio sygnalizując i dokonując zmiany pasa ruchu, w sposób płynny i z zachowaniem ostrożności. Jest to dokładnie taka sama sytuacja jak utworzenie na środku drogi skrzyżowania z sygnalizacją, przejścia dla pieszych czy innej krzyżówki dróg. Każdy z nas może się tu znaleźć po obu stronach, a więc zarówno będąc tym który ustąpić pierwszeństwa może, ale i tym, który tego pierwszeństwa będzie potrzebował.

Trudno mówić o potrzebie pierwszeństwa, w sytuacji, w której wielu kierowców za wczasu zajmuje odpowiedni pas ruchu lub zawsze wybiera takie drogi poruszania się, aby być tym, który pierwszeństwo posiada częściej od innych. M.in. takie myślenie i postępowanie powoduje wyłanianie się z kolumny aut, tzw. szeryfów drogowych, którzy nie tylko nie chcą ustąpić pierwszeństwa, nawet jeśli sytuacja zależna jest od budowy drogi i panujących na niej warunków, np. natężenia ruchu, ale dodatkowo wprowadzają własne niepisane reguły poruszania się tymi drogami, dezorganizując całkowicie ideę budowania dróg wielopasmowych i skrzyżowań.

Wolimy stać w długich kolejkach niż ustawić się na dwóch pasach

I chociaż w supermarkecie takie rozwiązanie się sprawdza, kiedy jedna kolejka prowadzi do wielu kas i każdy ma równe szanse, to na drodze system ten nie do końca działa jak trzeba. Jest to spowodowane brakiem edukacji ale i logiki w działaniu. Kierowcy wolą ustawiać się w długich korkach, uznając jedyną słuszną kolejność przejazdu, zamiast wykorzystać dostępną infrastrukturę, ustawić się na dwóch pasach, skrócić korki ale… zadbać przy tym o płynne przejście przez zwężenie drogi.

Dlaczego kierowcy nie korzystają ze wszystkich pasów, jakie zostały dla nich stworzone? Dlaczego pomimo, że nie chcą z nich korzystać i wolą za w czasu ustawiać się w kolejce, to blokują przejazd innym, którzy wychodzą z założenia, że droga została zbudowana po to aby po niej jeździć. Bo tak wygląda sprawiedliwość? Wydaje się, że jest to po prostu głupota.

Skoro jest droga, to należy z niej korzystać

Poruszając się po drogach wielopasmowych, już kilkaset metrów przed zwężeniem jesteśmy informowaniu o końcu jednego z pasów. Sygnalizowanie takiego miejsca budzi jeszcze jeden problem, który nie tylko jest spowodowany widokiem znaków informacyjnych, ale także przeświadczeniem, że skoro jest korek, to powinienem niezwłocznie do niego dołączyć.

Mowa tu o kierowcach, którzy zamiast skorzystać z dostępności infrastruktury drogowej, rozpoczynają manewr zmiany pasa ruchu na długo przed samym zwężeniem. W efekcie czego możemy zaobserwować na drodze kilka suwaków, a najczęściej, po prostu tworzące się nowe zatory.

O ile lepiej aby kierowca, który obawia się niewpuszczenia na końcu drogi, zmienił pas za wczasy, to ideą płynnej jazdy i stosowania suwaka, jest przede wszystkim skorzystanie z dostępnej infrastruktury drogowej, a dopiero na jej końcu, zastosowanie odpowiedniej techniki umożliwiającej kontynuowanie jazdy, zmianę pasa ruchu, itp..

Kierowcy podejmujący próbę zmiany pasa ruchu wcześniej, stają się właśnie nieuświadomionymi szeryfami, którzy już na tym etapie blokują lewy pas, w oczekiwaniu na możliwość zmiany pasa ruchu.

W tym momencie dochodzimy do sytuacji absurdalnej: możecie napisać, że nie stanowi to problemu, w końcu kierowcy i tak wpuszczą tego jednego. Tak, ale dlaczego ta zmiana następuje kilka kilometrów wcześniej, a nie wtedy, gdy faktycznia droga kończy się i gdzie kultura jazdy oraz sugerowany suwak, powinny byś standardem?

Suwak = kultura jazdy + ostrożność + praca zespołowa

Za ideą stosowania suwaka idą kolejne problemy, które on sam rozwiązuje. Należało by tu wyjść z założenia, że kierowcy uprzedzeni do tej formy współpracy, automatycznie zapominają też o innych przepisach czy potrzebach kierowców. W parze z awersją do suwaka, idzie często wspomniane szeryfowanie, a więc celowe blokowanie lewego pasa ruchu, jazda równolegle z kierowcą prawego pasa, która to ma nie dopuścić do tego aby inni kierowcy włączali się do ruchu na zwężeniu.

Pytanie brzmi, czemu to ma służyć, skoro i tak prędzej czy później będą ten pas musieli zmienić?

Idąc za ciosem, przywołajmy kierowców, którzy blokując przejazd, potrafią zająć kilka pasów ruchu jednocześnie. To niedopuszczalna sytuacja, w której nie tylko utrudniamy swobodną jazdę innym, ale możemy skutecznie zablokować przejazd(poprzez wydłużanie korków) np. dla służb ratowniczych.

Bardzo niebezpieczną sytuacją jaką można zaobserwować, jest także celowe zajeżdżanie drogi i nie ustępowanie pierwszeństwa tym, którzy starają się wykonać manewr zmiany pasa ruchu płynnie i w myśl wzajemnej uprzejmości. Nie raz używając kierunkowskazu, informowałem o swoich zamiarach, a mimo to, kierowcy wciskali się na siłę, niedopuszczając do tego abym zmienił pas ruchu. Jest to kolejna absurdalna sytuacja, równie niebezpieczna i niegrzeczna, jak celowe blokowanie drogi.

Na końcu warto wspomnieć, że w wielu krajach nieustąpienie pierwszeństwa pojazdom unieruchomionym w korku (mowa właśnie o kierowcach próbujących włączyć się do ruchu lub zmienić pas ruchu) jest karane mandatem, tak, jak blokowanie ruchu na pustym pasie.

W Polsce, jeśli się postaramy, możemy także złapać kilka mandatów:

  • Utrudnianie lub tamowanie ruchu poprzez niesygnalizowanie lub błędne sygnalizowanie manewru – 200 zł
  • Zajmowanie więcej niż jednego, wyznaczonego na jezdni, pasa ruchu – 150 zł
  • Wjeżdżanie na pas między jezdniami – 100 zł
  • Przyśpieszanie podczas bycia wyprzedzanym – 350 zł
  • Najważniejsze: stwarzanie zagrożenia w ruchu drogowym – często orzeka o tym sąd.

O nieprawidłowym zachowaniu kierowcy, możecie poinformować odpowiednie służby, np. Policję, pod numerem 997 (nie blokujcie linii 112). Jeśli dysponujecie materiałem video, możecie przesłać go bezpośrednio do wybranego wydziału Policji. Wystarczy w Google wpisać hasło:

  • STOP AGRESJI DROGOWEJ